4.01.2022: Władimir BOLSZAKOW. REFLEKSJE NA CZERWONEJ LINII

Ciekawe, ale Autor nie potrafi zdobyć się na obiektywizm i myśli mentalnością batiuszki walczącego Zachodem. Prawda jest taka, że Zachodu już dawno nie ma, a są po nim jedynie umierające narody, które teraz desperacko toczą swój ostatni bój.

Ruska cerkiew, widząc wrogość Zachodu, może mieć pretensje jedynie do samej siebie, bo zrywając z Rzymem, osłabiła zachodniość Kościoła i Europy, a tym samym zrobiła otwarcie dla agresji protestanckiej, której sama ma teraz paść ofiarą.

Kościoły ortodoksyjne mają w sobie zatruty pierwiastek satanizmu, bo podczas wypraw krzyżowych greccy ortodoksi wołali wobec przewalającej się nawały Krzyżowców:      

„prędzej nam turban sułtana niż tiara papieża”,

czym wyraźnie uczynili otwarcie apostazji, bo bóg muzułmański nie jest Bogiem chrześcijan. To Autor powinien sobie zapamiętać.

Trzeba też przypomnieć haniebne zachowania carów, którzy z Rosji wypychali żydów do Polski i przyznawali im tam wszelkie prawa gorzelniane, czym dali  zasadniczy wkład w to pijaństwo i prostytucję polskiej prowincji, a co jest widocznie obecnie.

Perorując o rzekomym „chrześcijaństwie” ruskiej cerkwi, Autor powinien wyliczyć: ile to aborcji na rosyjskich dzieciach odchodzi rocznie w Rosji z W. Putinem na czele, Putinem jako głową tego kościoła!

„Kissinger wypełnił mandat swoich rodaków i ludzi o podobnych poglądach. A Nixon został wkrótce po tym aresztowany i postawiony w stan oskarżenia za jego ryzykowną odmowę współpracy z syjonistami”  -  Nixon nigdy nie aresztowany, po ustąpieniu miał immunitet i ochronę.

 

Red. Gazeta Warszawska

+

 
 
Wszystko zaczęło się tym razem w kosmosie. Stamtąd amerykański satelita szpiegowski poinformował, że zauważył ruch wojsk rosyjskich w pobliżu rosyjskiej granicy z Donbasem. Było to kolejne ćwiczenie, które zwykle pozostawało niezauważone ani w NATO w Brukseli, ani w zamorskim Pentagonie. I wtedy nagle ogłoszono ogólnoświatowy alarm, powtarzając spanikowany krzyk sekretarza obrony USA Forrestala, który wyskoczył z okna szpitala psychiatrycznego w Waszyngtonie: „Rosjanie nadchodzą!” I zaczęło się.
   
   

NATO idzie na wschód


   Później okazało się, że kolejna rusofobiczna kampania na Zachodzie o „zagrożeniu Moskwy” została wybielona i rozpętana, by zatuszować przygotowania do kolejnego etapu zaangażowania Ukrainy w przygotowania USA i NATO do nowych prowokacji wojskowych w pobliżu granic Rosji i do rozmieszczenia kontyngentów wojskowych na swoim terytorium NATO i pociski nuklearne. Zaistniało bezpośrednie zagrożenie militarne dla Rosji – natarcie NATO na wschód dotarło bezpośrednio do samej granicy rosyjskiej.
   Dalsza ekspansja NATO na wschód i groźba rozmieszczenia amerykańskiej broni jądrowej na Ukrainie spowodowały, że Moskwa została zmuszona do oświadczenia, że ​​„zbiorowy Zachód” zbliżył się do tej „czerwonej linii”, której przekroczenie jest niedopuszczalne i doprowadzi do konfliktu zbrojnego naznaczonego trzecią wojną światową.
   „Cóż, mówiłem o „czerwonych liniach”, których naszym zdaniem nie należy przekraczać – powiedział prezydent Rosji Władimir Putin, charakteryzując zagrożenie, które pojawiło się na naszych granicach. – Chcę, żeby to było jasne dla wszystkich zarówno w naszym kraju, jak i za granicą, dla naszych partnerów, żeby było jasne, że nie chodzi nawet o granicę, której nie chcemy, żeby ktokolwiek przekraczał. Chodzi o to, że nie mamy dokąd pójść. Przypięli nas do takiej kolejki, przepraszam za złe maniery, że nie mamy dokąd się ruszyć!” (rambler.run/polityka). Najwyraźniej w tym samym duchu Władimir Putin wyraził swoje oburzenie z powodu prowokacji NATO podczas wideoszczytu z prezydentem USA Bidenem 7 grudnia 2021 r.
   Już 17 grudnia, niedługo po tym zamkniętym spotkaniu na szczycie, rosyjskie MSZ opublikowało projekty traktatu ze Stanami Zjednoczonymi o gwarancjach bezpieczeństwa oraz porozumienia w sprawie środków zapewniających bezpieczeństwo Federacji Rosyjskiej i państw członkowskich Północy. Traktat Atlantycki. W tych dokumentach Moskwa zażądała, by nie rozmieszczać dodatkowych sił NATO poza krajami, w których się one znajdowały w maju 1997 r. (przed przystąpieniem do sojuszu państw Europy Wschodniej), aby oficjalnie odmówić przyjęcia państw byłego ZSRR, w tym Ukrainy , a stworzenie na terytorium tych krajów baz wojskowych USA, wyklucza dalszą ekspansję NATO na wschód.
   Wyjaśniając to démarche, a właściwie ultimatum Moskwy, rosyjski prezydent Władimir Putin powiedział: „Stany Zjednoczone i ich sojusznicy muszą zrozumieć, że Rosja po prostu nie ma gdzie się wycofać dalej… kilometry od naszej granicy narodowej, jest u progu naszego domu”. powiedział, przemawiając na rozszerzonym posiedzeniu zarządu Ministerstwa Obrony. „A jeśli na Ukrainie pojawi się infrastruktura NATO, czas lotu pocisków zostanie skrócony do 7-10 minut, a przy rozmieszczeniu broni hipersonicznej do pięciu”.
   Prezydent powtórzył to na konferencji prasowej 23 grudnia 2021 r., ostrzegając publicznie Zachód, że przekroczenie narzuconych przez Rosję „czerwonych linii” będzie miało najpoważniejsze konsekwencje. I to oczywiście bardzo symboliczne, że dosłownie 12 godzin po jego spotkaniu z dziennikarzami w Maneżu doszło do wystrzelenia salwy pocisku naddźwiękowego Zircon. Salwa!
   Nieograniczona ekspansja NATO na wschód jest dla Rosji najpoważniejszym wyzwaniem ostatnich lat, wyraźnym zagrożeniem dla jej istnienia jako państwa, narodu i cywilizacji. Jest oczywiste, że na Zachodzie w ramach tego wyzwania ponownie zbudowali plany nowego upadku Rosji i nieuniknionego ludobójstwa narodu rosyjskiego.
   Pierwsza reakcja na uzasadnione żądania rosyjskiego kierownictwa była na Zachodzie naprawdę chamska. Prezydent USA Joe Biden powiedział, że „pluł na czerwone linie”. A sekretarz generalny NATO Stoltenberg, którego Paul Craig Roberts z zespołu Ronalda Reagana trafnie nazwał „marionetką Waszyngtonu”, zgodnie z instrukcjami zza oceanu, ogłosił: „Rosja nie powinna mieć stref wpływów”. Sekretarz generalny NATO zapowiedział, że sojusz nie zrezygnuje z ekspansji i współpracy z Ukrainą, mimo protestów Moskwy.
   
   Stany Zjednoczone i NATO zaczęły niebezpiecznie eskalować sytuację. Mimo obietnicy Białego Domu rozpoczęcia negocjacji w sprawie propozycji Rosji już w styczniu 2022 roku, według niemieckiej gazety Die Welt, NATO zwiększyło gotowość bojową swoich 40-tysięcznych Sił Odpowiedzi NATO (NRF), rzekomo „w związku z ruch wojsk rosyjskich w pobliżu granicy z Ukrainą. Wyjaśnianie tego wszystkiego jedynie względami taktycznymi byłoby naiwnością. Chodzi oczywiście o długofalową antyrosyjską politykę nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale całego „zbiorowego Zachodu”.
   Moskwa ostrzegła w odpowiedzi, że ma „plan B” na wypadek, gdyby USA i NATO nie zareagowały na propozycje gwarancji bezpieczeństwa. Przywódca Chin Xi Jinping pomógł także wyprostować mózgi „szalonych” zwolenników doktryny „balansu na krawędzi wojny” byłego sekretarza stanu USA A. Dullesa, otwarcie popierającego postulaty Rosji .
   Wszystko to najwyraźniej zmusiło świeżo upieczonych podżegaczy do ostudzenia zapału. I rozpoczęły się wstępne negocjacje z USA i NATO. Ogłoszono jednak nadzwyczajne spotkanie prezydentów Rosji i Stanów Zjednoczonych, nie podając jednak daty...
   Oczywiście w trakcie zbliżających się rozmów Waszyngton i Bruksela przyjmą najtwardsze stanowiska i będą próbować uciec od konkretnych porozumień, a nawet całkowicie je zerwać pod takim czy innym pretekstem. A potem Rosja, jak zapowiedziano w Moskwie, będzie musiała uruchomić „Plan B”, zgodnie z którym w przypadku odrzucenia propozycji Federacji Rosyjskiej w sprawie gwarancji bezpieczeństwa Moskwa przejdzie na tryb przeciwdziałania zagrożeniom. , w tym wojskowe.
   Władze rosyjskie nigdy nie wykazały tak zdecydowanego podejścia do ochrony bezpieczeństwa naszego kraju po rozpadzie ZSRR. Na Zachodzie spowodowało to jednocześnie zamieszanie, panikę i gniew. Do tej pory zastanawiają się: co za tym stoi?
   
   

"Rozumiem"


   Władimir Putin jakoś tłumaczył swoją reakcję na bezczelne twierdzenia Zachodu faktem, że został po prostu „zdobyty”. Wybuchło, jak w tamtym epizodzie z historii starożytnego Rzymu, kiedy Cyceron nie mógł znieść intryg spiskującego senatora Lucjusza Sergiusza Katyliny i wygłosił swoje słynne przemówienie: „Quousque tandem abutēre, Catilina, patientia nostra?” („Jak długo w końcu, Katylinie, będziesz nadużywać naszej cierpliwości?”) (Cyceron. Przemówienia przeciwko Katylinie. - V.B.). I tak naprawdę, jak długo te transatlantyckie „katyliny” będą nas drażnić swoimi wywrotowymi działaniami w Rosji, sankcjami i równie absurdalnymi, jak i aroganckimi roszczeniami i oskarżeniami?
   Przypomnę, że konfrontacja między Rosją a Zachodem sięga XI wieku, od tej „wielkiej schizmy”, rozłamu Kościoła chrześcijańskiego na katolicki i prawosławny w 1054 roku. Od tego czasu Zachód nie zrezygnował z prób zniszczenia państwa rosyjskiego i cywilizacji rosyjskiej zbudowanej na prawosławiu, angażując swoich sojuszników we wszystkie południki.
   „Krucjaty” przeciwko Rosji nie ustały i trwają w takiej czy innej formie do dziś. Ich organizatorów nie obchodzi, jaki system istnieje w Rosji – monarchia czy republika, kapitalizm czy socjalizm, demokracja czy dyktatura. Główny cel we wszystkich epokach pozostał ten sam - zniszczenie Rosji jako państwa i cywilizacji oraz ludobójstwo narodu rosyjskiego - nosiciela prawosławia. I mimo niemal ciągłej agresji ze strony zachodniej Rosja nie odpowiedziała dewastacją na zdobywców, którzy wkroczyli w samo jej istnienie. Wielki cesarz Rosji, zwycięzca Napoleona, Aleksander I, dotarł ze zwycięską armią do Paryża, ale nie zaczął anektować podbitej przez siebie „europy napoleońskiej” do Rosji. A Stalin, który wciąż jest przeklęty przez wszystkich liberałów i rusofobów, po pokonaniu Hitlera i krajów europejskich, które powstały pod jego sztandarem, mógł zetrzeć ich wszystkich z powierzchni Ziemi, ale dał im szansę na zachowanie swojej państwowości. Niestety, na Zachodzie wolą o tym nie pamiętać.
   Historia nauczyła tych „krzyżowców”, że pokonanie Rosji na polu bitwy jest niemożliwe. Można ją tylko rozłożyć i wysadzić w powietrze, co ci panowie robili w ostatnich latach, wykorzystując odwieczną rosyjską łatwowierność i życzliwość.
   W historii Rosji zanotowano wiele takich momentów, gdy znalazła się na tej „czerwonej linii”, której przekroczenie przez wroga wymagało natychmiastowej reakcji. Opóźnienie takiej reakcji niezmiennie skutkowało licznymi stratami i ofiarami.
   Przykładem tego w XX wieku jest niedopuszczalna tolerancja władz carskich, a nawet samego Mikołaja II wobec „rewolucyjnej” piątej kolumny, która doprowadziła do śmierci Imperium Rosyjskiego. A w czasach sowieckich próby ułagodzenia Hitlera, które przerodziły się w najstraszliwszą wojnę w historii Rosji i utratę 40 milionów ludzi sowieckich, a wreszcie upadek Związku Radzieckiego, który skutkował likwidacją historycznej Rosji i faktycznego wypędzenia 25 milionów Rosjan do obcego kraju.
   
   

Syjon w Ameryce


   A teraz stoimy w obliczu nowego zagrożenia. W obecnej administracji USA otwarcie deklarują, że nie zamierzają nikomu scedować roli dominującej potęgi we współczesnym świecie i zamierzają budować nowy porządek świata tylko według własnych wzorców.
   Tak więc pod koniec grudnia 2021 r. sekretarz stanu USA Anthony Blinken, znany z udziału w opracowywaniu pierwszych sankcji wobec Rosji pod rządami Obamy, powiedział, że Stany Zjednoczone zamierzają nadal odgrywać tylko wiodącą rolę na scenie światowej . Sekretarz stanu oświadczył, że „przywództwo USA jest konieczne”, ponieważ „świat się nie organizuje”, a zatem „wynika chaos” bez ich udziału. Blinken dodał, że na podstawie wyników osobistych spotkań i rozmów z zagranicznymi kolegami doszedł do wniosku: „Każdy region świata szczerze cieszy się z udziału i przywództwa Stanów Zjednoczonych”. To jest to, a nie inaczej!
   Swego rodzaju mesjanizm pojawił się w Stanach Zjednoczonych jeszcze przed wojną o niepodległość, znacznie wcześniej niż amerykańska idea szerzenia demokracji w białym świecie wśród pierwszych osadników purytańskich z Anglii w postaci koncepcji „Miasto na wzgórzu”. " - doskonałe społeczeństwo, które ma stać się przykładem dla reszty ludzkości pogrążonej w grzechach, złudzeniach i despotyzmie. Ten paradygmat ideologiczny, który leży u podstaw poczucia własnej słuszności i wyższości Amerykanów w kontaktach z resztą świata, jest źródłem amerykańskiego mesjanizmu.
   
   Podczas słynnej podróży statkiem Mayflower w 1620 r. z Anglii do Nowego Świata, którego pasażerowie są utożsamiani z arystokracją współczesnego USA, purytańskimi osadnikami, „Ojcowie Pielgrzymi” widzieli się jako nowy naród wybrany przez Boga – „ Nowy Izrael”. Ziemia Ameryki Północnej, jak wierzyli, została im podarowana przez Wszechmogącego, jako Żydzi, którzy uciekli z Egiptu, Ziemi Obiecanej, Kanaanu, którą podbili, mordując miejscową ludność. Przez okrutną analogię ze Starym Testamentem przybysze z Anglii wymordowali Indian, aby zbudować „Nowy Syjon”(Slezkin L.Yu. U początków historii Ameryki 1696–1642. M .: Nauka, 1993. S. 155. - VB ) . Na tej podstawie zbudowano koncepcję narodu wybranego przez Boga, której mottem był napis na amerykańskim dolarze „Bóg jest z nami!”.
   Pan Blinken, znany z poglądów syjonistycznych, nie należy do potomków pasażerów „Mayflowera”. Jest prawnukiem żydowskiego pisarza Meyera Blinkena (1879-1915) z miasta Perejasław w obwodzie kijowskim. Jego żydowscy przodkowie ze strony ojca przybyli z Rosji do Stanów Zjednoczonych na emigracyjnym parowcu. Ale historia czasami dokonuje takich zwrotów w losach narodów, które, wydawałoby się, są całkowicie niewiarygodne, a jednak stają się rzeczywistością. Apel migrujących purytan do Starego Testamentu, aby usprawiedliwić krwawą kolonizację Ameryki, rzekomo danej im przez Boga jako „ziemi obiecanej”, był również aktywnie wykorzystywany przez dziesiątki tysięcy żydowskich migrantów z zasiedlonej strefy Rosji i z gett żydowskich w Europie. Nazywali też Amerykę swoją ziemią obiecaną, ich Syjon i początkowo mocno sprzeciwiał się próbom przywódców Światowej Organizacji Syjonistycznej (WZO) podporządkowania ich sobie. I tak w 1898 roku na zjeździe Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, utworzonego przez żydowskich emigrantów z Niemiec, ogłoszono hasła „Ameryka jest naszym Syjonem” i „Ameryka jest naszą ziemią obiecaną”. Rezolucja tego zjazdu głosiła: "Jednogłośnie sprzeciwiamy się syjonizmowi politycznemu...". Jednak na początku XX wieku opór ten został przełamany. USA stają się centrum międzynarodowego syjonizmu, a WZO przenosi się nad brzeg rzeki Hudson. I do dziś Stany Zjednoczone pozostają głównym filarem syjonizmu i jego niezawodną bazą. Ogłoszono hasła „Ameryka nasz Syjon” i „Ameryka nasza ziemia obiecana”. Rezolucja tego zjazdu głosiła: "Jednogłośnie sprzeciwiamy się syjonizmowi politycznemu...". Jednak na początku XX wieku opór ten został przełamany. USA stają się centrum międzynarodowego syjonizmu, a WZO przenosi się nad brzeg rzeki Hudson. I do dziś Stany Zjednoczone pozostają głównym filarem syjonizmu i jego niezawodną bazą. Ogłoszono hasła „Ameryka nasz Syjon” i „Ameryka nasza ziemia obiecana”. Rezolucja tego zjazdu głosiła: "Jednogłośnie sprzeciwiamy się syjonizmowi politycznemu...". Jednak na początku XX wieku opór ten został przełamany. USA stają się centrum międzynarodowego syjonizmu, a WZO przenosi się nad brzeg rzeki Hudson. I do dziś Stany Zjednoczone pozostają głównym filarem syjonizmu i jego niezawodną bazą.
   Oczywiście nie tylko na podstawie Starego Testamentu amerykański establishment i jego kapitał finansowy połączyły się z żydowskim „ruchomym państwem”. Od czasu exodusu Żydów z pokonanego przez księcia kijowskiego Światosława Chazarskiego Kaganatu, gdzie udało im się podporządkować sobie lokalnych khaganów i przejąć władzę, syjoniści od wieków wprowadzają to mobilne pseudopaństwo i swoją chimeryczną cywilizację do najpotężniejsze imperia Europy, w tym Rosję, próbując przejąć je pod swoją kontrolę, dopóki nie dotrą do wybrzeży Ameryki. Fuzja amerykańskiego kapitału finansowego i znacznie starszego kapitału żydowskiego, który dzięki lichwie rozrósł się do globalnej skali, z góry wyznaczyła ich symbiozę w postaci pewnego rodzaju amerykańskiego kaganatu opartego na wspólnym pragnieniu dominacji nad światem. I na tej podstawie, powiedzmy, trochę sparafrazować Marksa: „…Żydzi stali się tak amerykańscy, jak Amerykanie stali się Żydami” (w oryginale Marks używa słowa „chrześcijanie” zamiast słowa „Amerykanie”. Marks K., Engels F. Sobr. Op. T. 1 kwestia żydowska - W.B.). Dlatego nie należy się dziwić, że potomek ukraińskich Żydów, sekretarz stanu USA Anthony Blinken, deklaruje prawo Amerykanów do ingerowania w sprawy innych stanów i ustanawiania tam rozkazów przyjemnych dla Stanów Zjednoczonych, a także fakt, że rząd prezydenta USA Joe Bidena, potomka purytańskich migrantów, który jeszcze przed wyborem na to stanowisko oświadczył: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90 procentach z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem. o ile Amerykanie są Żydami” (w oryginale Marks używa słowa „chrześcijanie” zamiast słowa „Amerykanie”. Marks K., Engels F. Sobr. Op. T. 1. W kwestii żydowskiej. - VB) . Dlatego nie należy się dziwić, że potomek ukraińskich Żydów, sekretarz stanu USA Anthony Blinken, deklaruje prawo Amerykanów do ingerowania w sprawy innych państw i ustanawiania tam rozkazów przyjemnych dla Stanów Zjednoczonych, a także fakt, że rząd prezydenta USA Joe Bidena, potomka purytańskich migrantów, który jeszcze przed wyborem na to stanowisko oświadczył: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90 procentach z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem. o ile Amerykanie są Żydami” (w oryginale Marks używa słowa „chrześcijanie” zamiast słowa „Amerykanie”. Marks K., Engels F. Sobr. Op. T. 1. W kwestii żydowskiej. - VB) . Dlatego nie należy się dziwić, że potomek ukraińskich Żydów, sekretarz stanu USA Anthony Blinken, deklaruje prawo Amerykanów do ingerowania w sprawy innych państw i ustanawiania tam rozkazów przyjemnych dla Stanów Zjednoczonych, a także fakt, że rząd prezydenta USA Joe Bidena, potomka purytańskich migrantów, który jeszcze przed wyborem na to stanowisko oświadczył: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90 procentach z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem. Dlatego nie należy się dziwić, że potomek ukraińskich Żydów, sekretarz stanu USA Anthony Blinken, deklaruje prawo Amerykanów do ingerowania w sprawy innych państw i ustanawiania tam rozkazów przyjemnych dla Stanów Zjednoczonych, a także fakt, że rząd prezydenta USA Joe Bidena, potomka purytańskich migrantów, który jeszcze przed wyborem na to stanowisko oświadczył: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90 procentach z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem. Dlatego nie należy się dziwić, że potomek ukraińskich Żydów, sekretarz stanu USA Anthony Blinken, deklaruje prawo Amerykanów do ingerowania w sprawy innych państw i ustanawiania tam rozkazów przyjemnych dla Stanów Zjednoczonych, a także fakt, że rząd prezydenta USA Joe Bidena, potomka purytańskich migrantów, który jeszcze przed wyborem na to stanowisko oświadczył: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90 procentach z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem. który jeszcze przed wyborem na to stanowisko zadeklarował: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90% z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem. który jeszcze przed wyborem na to stanowisko zadeklarował: „Jestem syjonistą!”, składa się w 90% z Żydów, tych samych przekonanych syjonistów co on. Nastąpiła całkowita jedność elit amerykańskich i żydowskich, a teraz ten tandem twierdzi, że rządzi całym światem.
   
   

Spisek „rozsądnych”


   Kiedy rosyjscy liberałowie, wtórując swoim zachodnim mentorom, próbują przekonać naród rosyjski i przywódców Rosji, że Zachód ma tylko dobre intencje i chęć promowania demokracji na Wschodzie, mimowolnie przywołuje się znany aforyzm „Droga do piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami”.
   Często słyszałem od naszych „liberałów” wyrzuty „nadmiernej sztywności” w stosunku do „zbiorowego Zachodu”, gdzie nie tylko wściekli „jastrzębie” rusofobowie, ale także całkiem rozsądni „gołębie” działają na polu politycznym. Tak, przez cały czas w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej byli i są teraz rozsądni politycy. Oni opowiadają się za dialogiem z Rosją, w końcu wspólnie walczyliśmy przeciwko faszyzmowi i wygraliśmy z nim współistnienie na podstawie nowoczesnego prawa międzynarodowego i nieingerencji w swoje sprawy. Jest wśród nich wielu uczciwych, przyzwoitych ludzi. Jednak w przeciwieństwie do naszego kraju, gdzie byli mile widziani nawet na Kremlu, ci, którzy realnie rządzą Ameryką i całym światem zachodnim, ich zdanie zostało zignorowane przy opracowywaniu polityki wobec Rosji,
   Jednak pod pozorem „zdrowych” działała i działa cała kohorta niszczycieli Rosji, która odegrała kardynalną rolę w rozkładzie Związku Radzieckiego od wewnątrz, a teraz działa w całej przestrzeni postsowieckiej, karmiąc Rusofobiczne „ciasteczka” dla naiwnych polityków i mieszczan.
   
   I można się tylko zastanawiać, jak i dlaczego np. były sekretarz stanu USA i jeden z przywódców loży syjonistyczno-masońskiej „B'nai B'rith” Henry Kissinger został zaliczony do „zdrowych zdrowych zmysłów”. To on, a nie Juda-Jakowlew, był prawdziwym „architektem pierestrojki”, skrojonym według wzorów CIA. Został ciepło przyjęty na Kremlu za Gorbaczowa i Putina, który poznał Kissingera podczas pracy z Sobczakiem w biurze burmistrza Petersburga. Nazwisko tego guru amerykańskiej dyplomacji w rosyjskich elitach, kręgach liberalnych, w ich debatach telewizyjnych i talk show ("Postscript" senatora A. Puszkina, "Wielka gra" V. Nikonowa i D. Simesa itp.) jest wymawiane z szacunkiem. Tymczasem w swojej słynnej książce „Dyplomacja” Kissinger wypowiadał się wystarczająco szczerze, aby zrozumieć prostą prawdę: jest wrogiem Rosji.
   Kissinger był głównym orędownikiem syjonistów w ZSRR. 2 maja 1973 r., w przededniu swojej kolejnej wizyty w Moskwie jako sekretarz bezpieczeństwa narodowego w administracji Nixona, spotkał się z przywódcami głównych organizacji syjonistycznych w Stanach Zjednoczonych, którzy wręczyli mu listę „odrzucających” przekazać Leonidowi Breżniewowi z prośbą „o uwolnienie ich historycznej ojczyźnie”, tj. do Izraela. W przeciwnym razie przywódcy syjonistyczni obiecali przeforsować w Kongresie USA poprawkę Jackson-Mills-Vanik, której Nixon nie poparł, ponieważ nałożyła szereg poważnych ograniczeń na handel ze Związkiem Radzieckim. Kissinger wypełnił mandat swoich rodaków i ludzi o podobnych poglądach. A Nixon został wkrótce po tym aresztowany i postawiony w stan oskarżenia za jego ryzykowną odmowę współpracy z syjonistami,
   Po rozpadzie ZSRR, w którym Kissinger brał czynny udział nawet jako doradca Nixona, przystąpił do opracowania planu starcia Rosji z Chinami. Wielki „strateg odprężenia” nie ukrywał swojego pragnienia „przekształcenia Rosji w Ukrainę”, używając jej jako „tarana” przeciwko Chinom. Proponuje się następujący schemat: w rosyjskich mediach wzrośnie antychińska histeria, co spowoduje starcie między Federacją Rosyjską a Chinami, jak to miało miejsce za Chruszczowa, a amerykańscy agenci wpływu w rosyjskich mediach i agencjach rządowych będą jednocześnie promować tezę, że w przypadku nawiązania sojuszniczych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi rosyjska gospodarka rozkwitnie bezprecedensowo.
   „Dyplomacja wahadłowa”, którą Kissinger praktykuje od wielu lat, zbudowana jest na zasadzie „dziel i zwyciężaj!” Brała udział w upadku Związku Radzieckiego. Teraz pan Kissinger przymierza go dla Rosji. Istotne w tym względzie jest uznanie samego supermasona z dnia 16 stycznia 2012 r.: „Stany Zjednoczone minimalizują Chiny i Rosję… Pozwoliliśmy Chinom zwiększyć siłę militarną, daliśmy Rosji czas na wyjście z sowietyzacji, daliśmy im fałszywe poczucie wyższości, ale to wszystko razem doprowadzi ich do szybszej śmierci. My, jako doskonały strzelec, nie musimy wybierać broni jak początkujący, a gdy spróbują pogrzebać, zrobimy „bang-bang”.
   Tak więc, kiedy „stary Henryk” przysiągł „miłość do Rosji”, musiała być podzielona przez dziesięć. Niestety nie biorą tego pod uwagę rosyjscy liberałowie, którym nie znudzi się wychwalanie Kissingera za jego „realizm” i „mądrość”, jak np. mistrz „werbalnej zamieci” sekretarz prasowy Putina Pieskow i inni ludzie Zachodu . Kissinger był zaprzysięgłym wrogiem Rosji i muszą to jasno zrozumieć ci, którzy stoją u steru państwa rosyjskiego. A jeśli był tak chętny, mimo swojego wieku i licznych chorób, spieszyć się na spotkania na Kremlu, to tylko dlatego, że jako doświadczony dyplomata zdawał sobie sprawę, że we współczesnym świecie, bez udziału Rosji, problemy, które Nie da się rozwiązać problemu, z jakim boryka się światowa społeczność.
   Odrodzony status Rosji jako wielkiego mocarstwa wymaga czujności w stosunku do masońskich „architektów” i „brygadzistów”, bo budowla świata wznosi się na wieki, a wojna w jednej chwili ją niszczy.
   
   
   

Wielka schizma w XXI wieku


   Upadek ZSRR doprowadził do gwałtownej intensyfikacji tysiącletniej konfrontacji między Rosją a Zachodem. W przestrzeni postsowieckiej kontynuowana jest strategia „odrywania po kawałku” byłych sowieckich terytoriów i stref wpływów, aby nie tylko oddać je pod kontrolę Stanów Zjednoczonych i NATO, ale także wykorzystać je w walce zbrojnej. konflikty, jak w trakcie konfliktu gruzińsko-południowoosetyjskiego w 2008 roku, który przekształcił się w bezpośrednie starcia militarne marionetkowego Waszyngtonu Saakaszwilego z Rosją.
   „Natoizacja” przestrzeni postsowieckiej, która rozpoczęła się pod koniec XX wieku, nie kończy się mimo obietnic Rosji, że nie wyjdzie poza granice byłego ZSRR. W 1999 roku byli członkowie Układu Warszawskiego weszli do bloku NATO: Czechy, Węgry, Polska. W 2004 roku członkami NATO zostały: Estonia, Bułgaria, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja i Słowenia; w 2009 r. Albania i Chorwacja, a w 2017 r. Czarnogóra. „Kraje podyplomowe NATO” ustawiły się w szeregu: Bośnia i Hercegowina, Gruzja, Ukraina.
   W „Indywidualnym Planie Partnerstwa z NATO” w latach 1994-2006 zaangażowane były: Azerbejdżan, Armenia, Kazachstan, Mołdawia i Serbia.
   Ekspansja NATO na wschód, wbrew wszelkim porozumieniom zawartym ze Stanami Zjednoczonymi i NATO z Moskwą po 1991 roku, przerodziła się w pucz Bandery na Ukrainie w 2014 roku, przygotowany przez amerykańskie CIA i inne natowskie agencje wywiadowcze oraz próbę zamachu stanu na Białorusi w 2020 roku. Niekończące się sankcje przeciwko Rosji i Białorusi, nakładane jednocześnie z narastaniem konfrontacji wojskowej, rozmieszczeniem amerykańskiej broni jądrowej w Europie Wschodniej z naruszeniem traktatu START-3 oraz ciągłymi zbrojnymi prowokacjami przeciwko samozwańczym republikom Donbasu nie pozostawiają wątpliwości, że „zbiorowy Zachód” pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, wzorowany na „III Rzeszy”, postawił ostateczny zakład na militarne rozwiązanie historycznego konfliktu z Rosją i światem rosyjskim.
   
   

Reanimacja „Plan House”


   Konkretne plany upadku Rosji i jej zniszczenia, opracowane w Stanach Zjednoczonych, powstały w pierwszej dekadzie XX wieku. To właśnie w tym okresie w Stanach Zjednoczonych powstało „głębokie państwo” według Trumpa, które powstało wspólnym wysiłkiem międzynarodowego syjonizmu i wielkiego kapitału finansowego Stanów Zjednoczonych, które otrzymało nazwę „Amerykański Kaganat” w prasa.
   Z roszczeniami do dominacji nad światem i zniszczenia historycznej Rosji, która temu zapobiega, to purytańsko-syjonistyczne bractwo USA zaczęło aktywnie działać na krótko przed pierwszą wojną światową.
   Na grudniowej konferencji prasowej Putin wspomniał o „amerykańskim urzędniku”, który „zaproponował podział Rosji na kilka państw”. Tym urzędnikiem był finansista z Teksasu „Pułkownik” Mandel House, asystent prezydenta USA Woodrowa Wilsona, którego wieloryby ze stolicy syjonistycznej w USA „posadziły” w 1912 roku w Białym Domu. House nie był postacią niezależną, ale był blisko związany z żydowskimi bankierami Stanów Zjednoczonych i przywództwem syjonistycznym, w szczególności z finansistą Bernardem Baruchem i rabinem Wise. Pierwsza finansowała kampanię wyborczą Wilsona, a druga zapewniała mu wsparcie w społeczności żydowskiej w USA. Mandel stał się ich szarą eminencją w administracji Wilsona, „stojąc w cieniu”, jak sam napisał, „za prezydenturą”, który posłusznie stosował się do jego rad i jego syjonistycznej świty.
   To właśnie tę trójcę syjonistyczny badacz Douglas Reed uważa za twórców planów przejęcia światowej dominacji przez żydowski rząd światowy po I wojnie światowej i upadku imperiów europejskich, w tym rosyjskiego (Reed D. The Zion). Spór Rozdział 29. Edward Mandel House i jego rola - VB ).
   Od czasów Wilsona prosyjonistyczny kurs pozostaje podstawą polityki zagranicznej i wewnętrznej USA. House był kluczową postacią w przekazywaniu pałeczki od Wilsona do Roosevelta, a następnie do Trumana.
   „Byłem blisko związany z ruchem (czytaj syjonistyczny – V.B.) – pisał w swoich wspomnieniach, w których nominował F. Roosevelta na kandydata na prezydenta USA” (tamże – V.B.).
   Zazwyczaj jego nazwisko kojarzy się z tzw. „Planem domowym” rozbioru Rosji, o czym miał na myśli Putin. Po rewolucji lutowej 1917 r., którą prezydent Wilson entuzjastycznie powitał w liście do Kiereńskiego, House napisał w swoim dzienniku: „Ona (Rosja) jest zbyt duża i zbyt jednorodna dla naszego bezpieczeństwa. Reszta świata będzie żyła spokojniej, jeśli na świecie będą cztery Rosjanie zamiast ogromnej Rosji. Chciałbym widzieć Syberię jako odrębne państwo, a europejską Rosję podzieloną na trzy części” (Putin popełnił tu błąd i powiedział - na cztery części. - V.B.).
   O tym, że Stany Zjednoczone poważnie zamierzały wdrożyć ten plan, świadczy oficjalna mapa przygotowana przez Departament Stanu USA na konferencję pokojową w Paryżu i zatytułowana „Proponowane granice w Rosji”. Na tej mapie nie pozostało nic z Rosji, z wyjątkiem Wyżyny Środkoworosyjskiej. Dodatek do tej mapy stwierdzał: „Cała Rosja powinna być podzielona na duże obszary naturalne, każdy z własnym życiem gospodarczym. Jednocześnie żaden region nie powinien być na tyle niezależny, aby stworzyć silne państwo”. Już 19 listopada 1917 r. ambasador amerykański w Rosji wystąpił z „apelem do narodu rosyjskiego”, domagając się zachowania „ostrożności” i przeniesienia Kolei Transsyberyjskiej do USA.
   Potem nastąpiła interwencja państw Ententy, które zgodnie z planem Waszyngtonu i Londynu, które aktywnie popierały plan Izby ds. podziału Rosji, miały całkowicie pogrzebać rosyjską państwowość. Zarówno Demokraci, jak i Republikanie poparli to w Stanach Zjednoczonych. Republikański senator Miles Pointdexter w artykule opublikowanym w The New York Times 8 czerwca 1918 r. zatriumfował z góry: „Rosja jest tylko pojęciem geograficznym i nigdy nie będzie niczego innego. Jej siła spójności, organizacji i przywracania zniknęła na zawsze. Naród nie istnieje”. Przygotowywali się do zniszczenia Rosjan tylko dlatego, że byli Rosjanami. Czy nie przypomina to niedawnej przemowy amerykańskiego senatora Johna McCaina z 16 marca 2014 r.: „Rosja to zardzewiała stacja benzynowa udająca kraj”. Nic się nie zmienia - nie nienawiść do Rosji,
   
   

Kończący się cyframi 2 i 3.


   
   http://www.rv.ru/content.php3?id=14121
   

Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location