Dobry klasyk techniki odwracania uwagi — za pomocą straszydła masonerii — od roli żydów i żydaera.
Red. Gazeta Warszawska
+
W upalny letni poranek 2 sierpnia 1980 r. potężna eksplozja rozdarła główną poczekalnię dworca kolejowego w Bolonii. Osiemdziesiąt pięć osób zginęło, a setki zostało rannych. Chociaż początkowo obwiniano o to legendarnych włoskich partyzantów miejskich, Czerwone Brygady, wkrótce okazało się, że atak w rzeczywistości pochodził z „głębokiego państwa” samego włoskiego rządu.
Pełen charakter tego tajnego stanu równoległego wyszedł na jaw dopiero dekadę później, kiedy włoski premier Giulio Andreotti, przesłuchiwany przez specjalną komisję śledczą, ujawnił istnienie składów broni rozmieszczonych w całym kraju, które były do dyspozycji organizacji, którą później zidentyfikowano jako „Gladio”.
Okazało się, że członkowie tej grupy to nie tylko setki skrajnie prawicowych osobistości z sektora wywiadu, wojska, rządu, mediów, Kościoła i korporacji, ale także pstrokaty asortyment niezrekonstruowanych faszystów z II wojny światowej, psychopatów i przestępczego podziemia. I pomimo prób Andreottiego nakreślenia grupy jako „patriotów”, dla reszty włoskiego rządu wydawało się oczywiste, że wyglądali raczej na naprawdę złych ludzi. Niewiele wiedzieli. Dalsze badania przeprowadzone przez Daniele Gansera, Claudio Celaniego, Jurgena Rotha i Henrika Krugera wyśledziły powiązania z podobnymi grupami rozsianymi po całej Europie, z których wszystkie okazały się organizacjami terrorystycznymi głębokiego państwa,i wszystkie z nich zostały ostatecznie uznane za podporządkowane najwyższym szczeblom struktur dowodzenia CIA i NATO.
Pseudonim „Gladio” (od miecza obosiecznego używanego w klasycznym Rzymie) został ostatecznie rozszerzony, obejmując zdumiewające mnóstwo powiązanych struktur terrorystycznych głębokiego państwa, w tym: „P2” we Włoszech, „P26” w Szwajcarii, „Sveaborg” w Szwecji , „Kontrpartyzantka” w Turcji i „Owcza skóra” w Grecji. Okazało się, że ta (niezbyt ostateczna) lista europejska ma powiązania nie tylko z praktycznie każdą sponsorowaną przez Stany Zjednoczone tajną państwową organizacją terrorystyczną na całym świecie (w tym z operacjami takimi jak Operacja Condor w Ameryce Łacińskiej), ale także z wieloma globalnymi kartelami narkotykowymi, które dostarczały sekretne bogactwo potrzebne do sfinansowania i smarowania w inny sposób całego gnicia,
Jeśli to wszystko brzmi wystarczająco złowieszczo, blednie w świetle szczegółowej struktury olśniewająco diabolicznego gmachu Gladio. I właśnie do tych szczegółów naprawiamy teraz, przeglądając przegląd niezwykłej, choć skądinąd nieogłoszonej pracy dziennikarza Paula L. Williamsa z 2015 roku, zatytułowanej „ Operacja Gladio: bezbożny sojusz między Watykanem, CIA i mafią”. Chociaż istnieją inne książki na ten temat, które zasługują na wyróżnienie (w tym nowatorski tom Daniele Gansera „Tajne armie NATO” oraz niedawna i stylowo napisana książka Richarda Cottrella „Gladio: Sztylet NATO w sercu Europy”), uważam, że to Williamsowi zawdzięczamy szczególny dług wdzięczności, dostarczając mniej lub bardziej zintegrowany portret globalnych machinacji Operacji Gladio.
Zanim wyruszymy w naszą ponurą, choć fascynującą podróż, warto najpierw zauważyć, że chociaż „Gladio” zostało oficjalnie uznane i potępione przez Parlament Europejski (w listopadzie 1990 r.; Waszyngton i NATO odtąd odmawiały „komentowania” tej sprawy ), a jego rozliczne organy i frakcje nakazano zdemontować, jest mało prawdopodobne, aby ta ostatnia została kiedykolwiek w pełni uchwalona. Historyczny kontekst „Gladio” jest zatem kwintesencją tła dla zrozumienia charakterystycznych wydarzeń związanych z fałszywą flagą ery nowożytnej.
UPADŁÓW I STWORZONYCH MĘŻCZYZN
Ogólne początki tej labiryntowej sieci aktorów głębokiego państwa leżą w tak zwanych „armiach pozostających w tyle”, utworzonych pod koniec drugiej wojny światowej przez mocarstwa alianckie (głównie Stany Zjednoczone) rzekomo w celu działania jako siły oporu, gdyby Sowieci kiedykolwiek zdecydować się na inwazję na Europę. Szybko jednak racja bytu „armii” przekształciła się w misję przeciwdziałania nie zewnętrznej inwazji, ale „wewnętrznej działalności wywrotowej”. Doprowadziłoby to ostatecznie do podważenia nie tylko powojennego europejskiego socjalizmu, ale także samej demokracji włoskiej, greckiej, a później globalnej.
Ale wyprzedzamy siebie.
Williams informuje nas, że pierwotnym autorem „armii pozostających w tyle” był generał Reinhard Gehlen, szef niemieckiego wywiadu wojskowego podczas drugiej wojny światowej. Przewidując wcześnie, że Rzesza jest skazana na klęskę, Gehlen „wymyślił pomysł utworzenia tajnych oddziałów partyzanckich złożonych z młodzieży hitlerowskiej i zagorzałych faszystowskich fanatyków” rzekomo w celu odparcia nieuchronnej sowieckiej inwazji. Te jednostki partyzanckie nazywał „wilkołakami”.
Nie chcąc przegapić faszystowskiej okazji, kiedy ją dostrzegli, Amerykańskie Biuro Służb Strategicznych (OSS i prekursor CIA), pod przywództwem Williama „Dzikiego Billa” Donovana, szybko zwerbowało zarówno Gehlena, jak i generała SS Karla Wolffa (w 1945 r.) w tworzeniu Organizacji Gehlen (później przekształconej w obecną niemiecką BND) i która otrzymała początkowe finansowanie z zasobów wywiadowczych armii amerykańskiej G-2.
Amerykańskim rzecznikiem w tej sprawie był Allen Dulles, pierwszy prezydent (w 1927 r.) Rady Stosunków Zagranicznych, a później pierwszy szef CIA. Należycie włączone do amerykańskiej owczarni, „wilkołaki” zostały przemianowane na „gladiatorów”, biorąc pod uwagę, że ich początkowa ingerencja miała miejsce we Włoszech. Narodziła się operacja Gladio.
W 1947 CIA (która w tym roku zastąpiła OSS) stanęła przed pierwszym trudnym zadaniem, jakim było powstrzymanie Włoskiej Partii Komunistycznej (PCI) przed utworzeniem nowego rządu. Wybory wyznaczono na rok 1948, a PCI była wirtualną walką nie tylko we Włoszech, ale także na Sycylii. Na szczęście „Gladio” było gotowe i czekało. Gladiatorzy szkolili się w specjalnym obozie utworzonym na Sardynii pod miejscowym dowództwem byłego włoskiego przywódcy faszystowskiego z czasów II wojny światowej, księcia Junio Valerio Borghese.
Ponadto do wybrzeży Włoch zaczęły przybywać setki amerykańskich mafiosów, aby pomóc w rozwiązaniu komunistycznego „problemu”. Pojawienie się „stworzonych ludzi” było wynikiem wysiłków Donovana, począwszy od 1943 roku, we współpracy z amerykańskimi gangsterami Charlesem „Lucky” Luciano i Vito Genovese w celu zgromadzenia nowych (narkotykowych) funduszy na nieoficjalne operacje OSS oraz ponownego zainstalowania Sycylijska mafia na wyspie w ramach przygotowań do operacji Husky (inwazja aliantów na Sycylię). Siły te zostały teraz spuszczone na włoski elektorat i do 1948 roku średnio pięć osób tygodniowo było mordowanych przez wspierane przez CIA jednostki terrorystyczne. Wyniki były ponuro przewidywalne. Alleluja, PCI została pokonana, a chadecy powrócili do władzy.
Mimo to zagrożenie pozostało. Całkowicie połowa włoskiego elektoratu była sympatykami komunizmu, a ponadto lewicowa polityka przeniknęła większość reszty chorego społeczeństwa europejskiego. Trzeba by zrobić więcej. Problemem były jednak pieniądze. Po prostu było go za mało. W ten sposób początkowe 200 milionów dolarów finansowania Gladio ( które pochodziło z fundacji Rockefellera i Mellona ) szybko się wyczerpało. I chociaż ustawa o bezpieczeństwie narodowym z 1947 roku stworzyła lukę umożliwiającą tajne operacje CIA, nie pozwoliła na ich jawne finansowanie przez Kongres. Tam leży sedno. Na szczęście Paul Helliwell wiedział, jak złagodzić swędzenie.
Paul Helliwell był wewnętrznym członkiem oryginalnego OSS (wraz z kluczowymi potomkami rodzin Morgan, Mellon, Vanderbilt, Carnegie, DuPont i Ryan) i, według Williamsa, prawdopodobnie największym cichym bohaterem o pseudonimie „Oh-So-Social”. ' Klub. To on, który zaciął zęby w handlu narkotykami za broń, zajmując się handlem opium z Kuomintangiem (KMT, chińska armia narodowa walcząca z Mao Zedungiem), wyczarował genialną inspirację do zrobienia tego samego - w same Stany Zjednoczone.
Tak więc, zgodnie z jego sugestią, Donovan zdecydował się stworzyć głęboką więź (która istnieje do dziś) między krajowymi służbami wywiadowczymi a przestępczością zorganizowaną.Wejdź na scenę z takimi znakomitościami, jak „Lucky” Luciano, Vito Genovese, Meyer Lansky oraz klany przestępcze Trafficante i Gambino. Szybko ulice najpierw Nowego Jorku, a później wielu amerykańskich metropolii zalała heroina. Te wczesne, beztroskie dni wkrótce doprowadziły do niesławnego „francuskiego łącznika”, stąd do „Złotego Trójkąta” (gdzie własne „Air America” CIA transportowało narkotyki z Azji Południowo-Wschodniej podczas wojny w Wietnamie), a później do kartele narkotykowe z Bałkanów, Meksyku i Kolumbii.
Wszystko bardzo dobrze i dobrze. Ale przede wszystkim była jeszcze mucha w całej maści narkotyki-za-broń-na-terror. Mianowicie: jak spłacić mafiosa tak, żeby nikt tego nie zauważył; w istocie, jak ukrywać, prać i ukrywać wszystkie te finansowe wyczyny przed wścibskimi oczami władz; wiesz, wystarczająco prawdziwe władze, gliny Skarbu i tak dalej. Jak to zrobić?
POŁĄCZENIE WATYKAŃSKIE
Artykuł 2 Traktatu Laterańskiego z 1929 r. był jasny i jednoznaczny. Artykuł, który służył do regulowania spraw między Stolicą Apostolską a państwem włoskim, wyraźnie zabraniał jakiejkolwiek ingerencji tego ostatniego w sprawy tego pierwszego. Oczywiście trudno sobie wyobrazić, aby twórcy Traktatu kiedykolwiek przewidzieli, co taki immunitet może faktycznie oznaczać w praktyce. Ale wtedy prawdopodobnie nie liczyli się z diabelską formacją Instytutu Dzieł Religijnych (IOR), czy bardziej potocznie, Banku Watykańskiego.
Założony przez papieża Piusa XII i Bernardino Nogarę w 1942 roku, Bank szybko zaczął służyć jako główne powojenne repozytorium zarówno dla mafii sycylijskiej, jak i dla OSS/CIA, w którym znajdowały się wszystkie pieniądze i dokumenty związane z handlem narkotykami i Gladio będą przechowywane i prane. Już w 1945 roku papież odbył prywatne audiencje z Donovanem, aby omówić wdrożenie Gladio i gdzie, jak donosi Williams, Donovan został pasowany na rycerza jako antykomunistyczny krzyżowiec Wielkim Krzyżem Orderu Sylwestra. Wcześniej Pius XII udowodnił, że jest lojalnym sojusznikiem, współpracując z Dullesem i OSS w celu ustanowienia linii ratunkowych używanych do pomocy prominentnym nazistom w ucieczce z Europy. Teraz kusiły nowe horyzonty. Pierwszym obowiązkiem było oczywiście zniszczenie komunistycznego zagrożenia związanego z wyborami w 1948 roku.W tym celu papież upoważnił własne oddziały terrorystyczne (pod dowództwem prałata Bicchierai) do pomocy gladiatorom i „mężczyznom” w zastraszaniu włoskiego elektoratu. Zadanie wykonane.
Drugi obowiązek był jednak długoterminowy. Komunizm, socjalizm i w istocie wszelkie bezbożne formy postępowych rządów, gdziekolwiek, musiały zostać wytępione u źródła. Na te pieniądze byłyby potrzebne. Dużo pieniędzy. Nienamierzalne pieniądze. Pieniądze z narkotyków. Teraz, na kilka miesięcy przed wyborami w 1948 roku, CIA zdeponowała około 65 milionów dolarów w Banku Watykańskim. Źródłem tych pieniędzy była heroina produkowana przez włoskiego giganta farmaceutycznego, Schiaparelli, a następnie transportowana przez sycylijską mafię na Kubę, gdzie była cięta, a następnie rozprowadzana do Nowego Orleanu, Miami i Nowego Jorku przez rodzinę Santo Trafficante. Choć ten handel był lukratywny, nie wystarczał na zaspokojenie potrzeb CIA i „Gladio”. Więcej by się przydało. Więcej sieci narkotykowych i więcej banków. Gladio miał być globalny.
Na początek zawarto nowy sojusz z korsykańską mafią. W przeciwieństwie do sycylijskiej mafii, Korsykanie mieli duże doświadczenie w przetwarzaniu heroiny, umiejętność, którą nabyli przez lata pracy z laotańskimi, kambodżańskimi i wietnamskimi technikami we francuskich Indochinach. Powstał wówczas szlak zaopatrzeniowy biegnący z Birmy przez Turcję do Bejrutu, a stamtąd do Marsylii. Niestety, nastąpił mały problem, gdy lewicowi robotnicy portowi w Marsylii, sympatyzujący z armią rebeliantów pod dowództwem Ho Chi Minha, odmówili załadunku i rozładunku łodzi z Indochin. Bez obaw. Zręczny terror wprowadzony przez chłopców z Korsyki (i finansowany przez CIA) i problem rozwiązany. W 1951 roku Marsylia stała się centrum zachodniego przemysłu heroinowego. Voila, „francuski łącznik”.
W międzyczasie Dziki Bill Donovan „zrezygnował” z CIA, aby utworzyć Światową Korporację Handlu (WCC), której głównym zadaniem było ułatwianie handlu bronią z KMT. Paul Helliwell pomógł sterowi, kierując Sea Supply, Inc., firmą-przykrywką CIA, zatrudnioną zarobkowo w transporcie heroiny z Bangkoku. W 1958 roku cała operacja zakończyła się tak dużym sukcesem, że przez Sajgon uruchomiono drugi szlak zaopatrzeniowy. Tutaj nieoceniona okazała się pomoc Ngo Dinh Diem, amerykańskiego despoty Wietnamu Południowego.
Mimo to na horyzoncie pojawiła się potencjalna chmura, czyli wieści o tych wszystkich oszustwach musiały się rozejść. Co robić? Naturalnie pierwszym odruchem było zrzucenie winy za rosnący problem heroiny na Zachodzie na komunistycznych Chińczyków pod rządami Mao Zedunga. Sprawdzać. Drugą, bardziej przemyślaną odpowiedzią było zorganizowanie trwającej kampanii mającej na celu odwrócenie uwagi od CIA i wypolerowanie jej wizerunku. I w tym celu w 1953 roku CIA zorganizowała „Operację Mockingbird”. W ramach „Mockingbird” Agencja zwerbowała setki amerykańskich dziennikarzy do rozpowszechniania fałszywych historii i propagandy na temat „łagodnych” działań Spółki. Ostatecznie ta zdeprawowana tkanina antydziennikarstwa zwerbowała całe sieci informacyjne, w tym ABC, NBC, Newsweek, Associated Press i The Saturday Evening Post. Teraz chłopaki i dziewczęta z Langley mogli się zrelaksować. Odtąd amerykańskie (i światowe) oczy sumiennie spoglądały przez różową soczewkę „Mockingbird”.
Ale wróćmy do Watykanu. Trudno było oczekiwać, że IOR, solidny bankowy filar społeczności Gladio, sam wykona wszystkie ciężkie zadania. W końcu światowy przemysł heroinowy do 1980 roku przynosił rocznie 400 miliardów dolarów. Po drodze potrzebna byłaby rozległa i zorganizowana sieć finansowa, aby uzupełnić Boży Bank. Jak w przypadku każdej dobrej orkiestry, pomaga mieć mistrza o wyjątkowym geniuszu, który poprowadzi przedstawienie. A zatem niezłe oklaski dla niejakiego Michele Sindony. Biografia Sindony zaczyna się, dość skromnie, od jego dyplomu z prawa podatkowego na Uniwersytecie w Mesynie w 1942 roku, po którym w krótkim odstępie czasu staje się gwiazdą jako czołowy doradca finansowy sycylijskiej mafii, agent CIA i , następnie zaręczyny finansowe Stolicy Apostolskiej.
Chociaż pełne opracowanie tego oszałamiająco złożonego systemu finansowego najlepiej pozostawić autorowi, warto pokrótce zapoznać się z kilkoma najważniejszymi informacjami. Na początek Sindona kupił Fasco AG, spółkę holdingową w Liechtensteinie, za pośrednictwem której kupił swój pierwszy bank – Banca Privata Finanziaria (BPF). BPF stał się następnie, za pośrednictwem banku pośredniczącego Continental Illinois z siedzibą w Chicago, głównym kanałem przekazywania pieniędzy z IOR na potrzeby Gladio. W rzeczywistości to w szczególności ten rurociąg bankowy zapewnił brudny zysk, który podsycił zamach stanu w Grecji w 1967 roku. Ale więcej o tych mocnych rzeczach za chwilę.
To dzięki swoim kontaktom z Chicago Sindona po raz pierwszy spotkał prałata Paula Marcinkusa, popularnie zwanego „Gorylem”. Goryl miał sześć stóp i cztery cale wzrostu, „utalentowany wojownik uliczny… i miłośnik burbona, dobrych cygar i młodych kobiet”. Pod patronatem Sindony Marcinkus wkrótce został osobistym ochroniarzem papieża Pawła VI i szefem IOR. Trzeci muszkieter w osobie Roberto Calviego (asystenta, a później pełnoprawnego dyrektora słynnego mediolańskiego Banco Ambrosiano) przybył, by uzupełnić trójkę watykańskich amigos. Razem stworzyli dramatyczną, kolektywną postać w globalnym półświatku bankowym przez całe „anni di Piombo” („lata przewodzenia Gladio” we Włoszech od 1969 do 1987). Dokładnie to, jak dramatyczne jest to, par excellence, ilustruje ostateczna mroczna śmierć Calviego. Kto z nas, wystarczająco stary, by pamiętać, może zapomnieć makabryczny spektakl (czerwiec 1982) ciała Calviego wiszącego na moście Blackfriars, jego stopy zwisające w Tamizie i kieszenie wypchane pięcioma murowanymi cegłami. Sindona został również później zamordowany (1986) za pomocą filiżanki kawy z dodatkiem cyjanku podczas pobytu w więzieniu i pod „aresztem o maksymalnej ochronie”.
Calvi był kluczową postacią w tworzeniu serii ośmiu przykrywek (sześć w Panamie, dwie w Europie), za pośrednictwem których barony narkotykowe, takie jak Pablo Escobar w Ameryce Południowej, były zachęcane do zdeponowania nieuczciwie zdobytych łupów. (CIA stanęła ramię w ramię, pomagając przewieźć kokainę Escobar flotą samolotów operujących z lotniska Scranton w Pensylwanii). Pieniądze zostały następnie przekazane za pośrednictwem Banco Ambrosiano do IOR, który pobierał od 15 do 20 procent opłaty manipulacyjnej. Stamtąd fundusze były dystrybuowane do wielu europejskich banków założonych przez Sindona do użytku przez jednostki Gladio rozsiane po całym kontynencie. Oprócz przepływu gotówki z karteli, fundusze z Banco Ambrosiano były przelewane do ośmiu firm fasadowych – ponownie do wykorzystania przez CIA w finansowaniu jej tajnych operacji.
Wskazuje to na ogólną procedurę operacyjną całego systemu „bankowego” Gladio, tj. system ten, daleki od tego, by przynosić zyski, był wyraźnie zaprojektowany, by „stracić” pieniądze; to znaczy, aby został odessany do tajnych operacji. To wyjaśnia regularne i spektakularne upadki wielu banków powiązanych z CIA, w tym: Franklin National Bank (zakupiony przez Sindonę), Castle Bank & Trust, Mercantile Bank & Trust (oba założone przez wszechobecnego Paula Helliwella), Nugan Hand Bank ( w Australii i z którego fundusze zostały przekierowane w celu osłabienia premiera Gougha Whitlama podczas wojny w Wietnamie) oraz niesławny Bank of Credit and Commerce International (z siedzibą w Karaczi, wspierający głównie handel heroiną w Azji Południowo-Wschodniej). Rzeczywiście,
Na koniec warto zauważyć, że te dostojne instytucje były połączone w ścisłym kryminalnym uścisku z wieloma najbardziej prestiżowymi firmami finansowymi w Ameryce, w tym Citibank, Bank of New York i Bank of Boston. Krótko mówiąc, podstawa góry lodowej rozciągała się daleko i szeroko. Ale w takim razie, co naprawdę robiły te wszystkie pieniądze?
TERROR
Po udaremnieniu włoskiej demokracji w 1948 r. „tajne armie” Gladio weszły w okres, który można określić jako ciężarną inkubację. Tak więc w latach pięćdziesiątych XX wieku powstawały różne szlaki dostaw narkotyków i sieci finansowe, podobnie jak niektóre z głównych organizacji politycznych. Chyba najważniejszym z tych ostatnich była „Propaganda Due”, znana też jako „P2”.
Utworzona w 1877 jako loża masońska dla szlachty z Piemontu, została zakazana przez Mussoliniego w 1924, by zostać wskrzeszona po wojnie za zgodą Allena Dullesa, który sam był masonem trzydziestego trzeciego stopnia. Loża, choć początkowo zdominowana głównie przez duchy, szpiegów, wojsko i mafię, wkrótce miała objąć wszystkich włoskich przywódców politycznych, korporacyjnych, bankowych i medialnych. Rzeczywiście, organizacja ostatecznie rozprzestrzeniłaby pędy w całej Europie, a także w Ameryce Północnej i Południowej, a do jej członków mieliby należeć tacy luminarze, jak Henry Kissinger i generał Alexander Haig.
Mieszkańcem „P2” o szczególnym znaczeniu był Licio Gelli. Rodowód tego ostatniego był imponujący: były ochotnik w 735 Batalionie Czarnych Koszul, były członek elitarnej Dywizji SS pod dowództwem feldmarszałka Goeringa, a następnie zaprzyjaźniony pracownik Amerykańskiego Korpusu Kontrwywiadu 5. Armii. Współpracując z Williamem Colbym, agentem OSS we Francji, i Allenem Dullesem, dyrektorem OSS, Gelli wkrótce dostał się do Watykanu, gdzie pomógł zorganizować nazistowskie drogi ucieczki do Argentyny. Jego związki z Argentyną okazały się później kluczowe dla ułatwienia operacji Condor (wspieranego przez USA programu masowych zabójstw w Ameryce Południowej w latach 70. i 80.). Co więcej, w 1972 roku Gelli wyłonił się jako najwyższy „Czcigodny Mistrz” P2, pod którego przywództwem loża osiągnęła swój pełny, przerażający rozkwit. Wreszcie, warto w tym miejscu wspomnieć, że to w wyniku nalotu policji na willę Gellego w 1981 roku wyszła na jaw pełna, mackowa konstrukcja Gladio. Ale my się wycofujemy.
Jednym z pierwszych znaczących działań Gladio był zamach stanu w Turcji w 1960 r. W tym przypadku urzędujący premier Adnan Menderes popełnił fatalny błąd, wierząc, że naprawdę sprawuje władzę, a następnie zainicjował wizytę w Moskwie w celu zapewnienia pomocy gospodarczej. „Armia pozostająca w tyle” w Turcji, znana jako Kontr-Guerilla, w sojuszu z armią turecką, szybko wyprowadziła go z takich złudzeń, aresztując go i wykonując egzekucję. W latach siedemdziesiątych zarówno Counter-Guerilla, jak i jej młodzieżowe skrzydło, Szare Wilki, organizowały „ciągłe ataki terrorystyczne… w wyniku których zginęło ponad pięć tysięcy uczniów, nauczycieli, przywódców związków zawodowych, księgarzy i polityków”.
Kontr-partyzantka odegrała również rolę w tureckim zamachu stanu w 1980 r., kiedy jej dowódca, generał Kenan Evren, obalił umiarkowany rząd Bulenta Ecevita. Według Williamsa prezydent USA Jimmy Carter zadzwonił z aprobatą do szefa placówki CIA w Ankarze, Paula Henze, z radością: „Twoi chłopcy to zrobili!”. To, co zrobili, to oczywiście ustanowienie tyranii, w ramach której tysiące innych miało być torturowanych podczas uwięzienia. W latach 80. tureccy chłopcy z Gladio zostali również wypuszczeni na PKK – Partię Pracujących Kurdystanu. Wszystko to było zgodne z podstawową wizją Zbigniewa Brzezińskiego (doradcy Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego) dotyczącą znaczenia kontrolowania Azji Środkowej, do której Turcja była zarówno istotną bramą, jak i kluczowym sojusznikiem NATO.
Niestety, Gladio okazałby się pewnym rozczarowaniem we Francji, gdzie po poparciu serii zamachów na niestety zbyt niezależnego prezydenta Charlesa de Gaulle'a, znalazł się na końcu buta de Gaulle'a. Właściwie to samo NATO – w tamtym czasie z siedzibą w Paryżu – zostało bezceremonialnie wyrzucone z Francji (w 1966 r., skąd przeniosło się do obecnej przytulnej i słynącej z korupcji siedziby w Brukseli). Ale oczywiście de Gaulle wyprzedzał konkurencję i aż za dobrze rozumiał, kto tak naprawdę stoi za tym chaosem i morderstwem.
Grecja niestety nie wypadła tak dobrze. W 1967 r. „Hellenic Raiding Force”, franczyza Gladio i grająca według scenariusza autorstwa NATO zatytułowanego Operacja Prometeusz, obaliła lewicowy rząd George'a Papandreou. Późniejsza dyktatura wojskowa miała trwać do 1974 r., choć nie oznaczałoby to końca greckich udręk. Od roku 1980 aż do przełomu tysiącleci naród cierpiał pod panowaniem terroru i zamachów politycznych, które nominalnie przypisuje się „17 listopada”, rzekomej marksistowskiej grupie rewolucyjnej, ale która w rzeczywistości (i tutaj krótko dołączam do zespołu autorów) Cottrell i Ganser) była kolejną frakcją Greków-Gladio znaną jako „Owcze Skóry”.
Ilustruje to punkt, który po raz pierwszy ujawniły badania Gansera, zgodnie z którym praktycznie każda rzekoma grupa „lewicowych rewolucjonistów”, o której mówi się, że działała w Europie w latach powojennych, była w rzeczywistości albo jednostką „tajnej armii” Gladio, albo został całkowicie zinfiltrowany przez państwowe służby wywiadowcze, a następnie kierowany przez nie do państwowych celów terrorystycznych w stylu Gladio. Jest to dobrze udokumentowane w przypadku „Czerwonych Brygad” we Włoszech i „Gangu Baader-Meinhof” w Niemczech („gang” został dogodnie i z zimną krwią eksterminowany w „noc długich noży”, 18 października 1977 r., podczas pobytu w areszcie w więzieniu Stammheim). Nawiasem mówiąc, przemawia to również do powszechnie potwierdzonego wcześniejszego skojarzenia wielu współczesnych „terrorystów”
W Hiszpanii, na początku lat 70., Stefano delle Chiaie i inni agenci Gladio z Włoch służyli swoją wiedzą konsultingową tajnej policji generała Francisco Franco, która dokonała ponad tysiąca aktów przemocy i około pięćdziesięciu morderstw. Po śmierci Franco w 1975 r. delle Chiaie przeniósł się do Chile, by pomóc wspieranemu przez CIA Augusto Pinochetowi w tworzeniu szwadronów śmierci. W późniejszych latach hiszpańska jednostka Gladio znalazła zarobkową pracę, polując i zabijając przywódców baskijskiego ruchu separatystycznego.
W przypadku Włoch wspomnieliśmy już o „latach przewodzenia”, ale tylko po to, aby uchwycić kilka najważniejszych wydarzeń. „Strategia napięć” rozpętana we Włoszech w 1969 roku – w tym samym roku „Condor” została rozpętana w Ameryce Łacińskiej – była odpowiedzią na ponowną popularność komunizmu w całym kraju i która sama w sobie była częściowo odpowiedzią na wzrost rewolucyjnych nastrojów na całym świecie w wyniku niechęci do wojny USA z Wietnamem. Naturalnym antidotum na ten opłakany stan postępowych spraw była zdrowa dawka terroru. Według Williamsa „Henry Kissinger, doradca Nixona ds. Bezpieczeństwa narodowego, wydał Licio Gelli za pośrednictwem swojego zastępcy, generała Alexandra Haiga, rozkazy przeprowadzenia ataków terrorystycznych i prób zamachu stanu”. Ataki terrorystyczne rozpoczęły się 12 grudnia 1969, kiedy wybuchła bomba w zatłoczonym holu banku na Piazza Fontana w Mediolanie, w wyniku czego zginęło siedemnaście osób, a osiemdziesiąt osiem zostało rannych. W ciągu następnych lat (od 1969 do 1987) doszło do ponad „14 000 aktów przemocy o podłożu politycznym”. Najbardziej niesławnym z nich był oczywiście zamach bombowy w Bolonii w sierpniu 1980 roku, który doprowadził do początkowego ujawnienia Gladio we Włoszech.
Spośród wielu prób zamachów stanu i związanych z nimi machinacji politycznych na wysokim szczeblu, zorganizowanych przez siły Gladio we Włoszech (1963, 1970, 1976) i na Sycylii (mniej więcej nieprzerwanie przez całą dekadę), porwanie 16 marca 1978 r. miesiąc później – premiera Aldo Moro była chyba najbardziej sensacyjna. Moro odważył się włączyć komunistów do swojego nowego rządu koalicyjnego. Początkowo obwiniano zwykłych podejrzanych, tj. Czerwone Brygady, dalsze śledztwo (początkowo prowadzone przez dziennikarza Carmine „Mino” Pecorellego, który zapłacił życiem) doprowadziło do prawdziwych zwykłych podejrzanych, w tym agenta CIA Mario Morettiego (ostatecznie skazanego za zabójstwo) a stamtąd do Gellego, potem do włoskiego ministra spraw wewnętrznych Francesco Cossigi i dalej do Zbigniewa Brzezińskiego.
Intryga na wysokim szczeblu nie zakończyła się jednak na zabójstwie premiera. Co najmniej dwóch papieży również poczuło ostry koniec miecza gladio. W sierpniu 1978 roku zmarł papież Paweł VI. Jego następca, nadnaturalnie nieśmiały Jan Paweł I, wkrótce zaskoczył swoich opiekunów, kiedy po przejrzeniu rachunków IOR wystosował „wezwanie do reform”. Już następnego dnia, skądinąd skrupulatnie dbający o zdrowie, papież – sprawujący swój urząd zaledwie od miesiąca – nie żył. Nie tylko martwy, ale także wyzionięty, z charakterystycznymi wytrzeszczonymi oczami i przerażającym grymasem ostrego zatrucia. Jego sekcja zwłok została ostatecznie udaremniona przez nielegalne i pospiesznie przeprowadzone balsamowanie, a jego osobiste dokumenty zniknęły bez śladu. Arcybiskup Marcinkus, który został wcześniej tymczasowo usunięty, wrócił na urząd, podczas gdy Calvi i Sindona, również poddani wówczas kontroli,
Po (prawie) spaleniu, kiedy nadzorcy Gladio zadbali o kontynuację papieskiej sukcesji. W ten sposób kardynał Karol Wojtyła wszedł na historyczne proscenium jako papież Jan Paweł II. Na początku John Paul bezproblemowo współpracował z CIA i Gladio. Razem nadzorowali zniszczenie teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, dalsze podważanie włoskiej demokracji i rozdzielanie czarnych funduszy dla Solidarności w Polsce. Ach, ale jakże często najlepiej ułożone plany idą na manowce. Wiosną 1981 roku wydarzenia wymknęły się spod kontroli nie tylko samemu Gladio, ale także Banco Ambrosiano, a co za tym idzie, IOR. Papież w niewytłumaczalny sposób odmówił działania. Do tego uchybienia dołożyła się niewytłumaczalna trójca moralnego zepsucia, które było świadkiem, jak Ojciec Święty nagle zaczął śpiewać zdradziecką pieśń, wyśpiewując korzyści płynące ze zbliżenia z Sowietami; uznanie Organizacji Wyzwolenia Palestyny; i, egads, rozbrojenie nuklearne. Padł rozkaz z wysoka: „Zabić papieża”.
Ale najlepiej zrzucić winę na Sowietów. Wydano więc „tezę bułgarską”, w której skromny pracownik bułgarskich linii lotniczych (Siergiej Antonow) został przedstawiony jako patsy. Prawdę mówiąc, kluczowi aktorzy w papieskim spisku pochodzili prosto z centralnej obsady Gladio. Główną rolę w dramacie przypadł generałowi Giuseppe Santovito, szefowi włoskiego wywiadu wojskowego (SISMI) i dowódcy włoskich jednostek Gladio. Jego współpracownik, Theodore Shackley, był niesławnym mózgiem CIA, który był już producentem wykonawczym takich eposów, jak Operacja Feniks (obejmująca zamordowanie około 40 000 niewalczących w Wietnamie), Operacja Condor, założenie banku Nugan Hand oraz, wraz z delle Chiaie, zabójstwo Salvadora Allende. Zachodnie Niemcy' s BND (służby bezpieczeństwa narodowego) zdobyły znaczny kredyt, udzielając schronienia i finansując dwóch faktycznych zabójców, Mehmeta Agcę i Abdullaha Cath (obaj z tureckiego Gladio). I, oczywiście, Mighty Wurlitzer, czyli Operacja Mockingbird, odegrała ważną rolę w następstwie wystukiwania niekończących się melodii w „Bulgarian Thesis” – pomimo faktu ostatecznego (samotnego) skazania Agcy za strzelaninę.
Produkcja zakończyła się nieco antyklimatycznie, gdy papież (13 maja 1981) został tylko poważnie ranny. Jednak w fascynującym rozwiązaniu, w Boże Narodzenie 1983 roku, papież zdecydował się publicznie przebaczyć Agce. Włoskiej telewizji państwowej pozwolono nagrać moment, w którym Jan Paweł II zapytał swojego zabójcę, od kogo otrzymał rozkazy. Pochylając się do przodu, aby usłyszeć odpowiedź Agcy, papież wydawał się na chwilę zamrożony, po czym zakrył twarz dłońmi. Chociaż Papież utrzymywał to w tajemnicy, nie było potrzeby zgadywać odpowiedzi.
Przygody Agcy i Cath obrosły legendą. Rzeczywiście, Cath pojawia się w wydarzeniach daleko poza linią czasową właściwego Gladio, co wystarczy, by zasugerować, że Gladio nigdy tak naprawdę się nie zamknął.Ale to, jak mówią, to zupełnie inna historia – którą pozostawiam autorowi do podjęcia.
*
Paul Williams wniósł tu wspaniały wkład. Oczywiście, jeśli kiedyś nadejdzie dzień, kiedy siedząc naprzeciw jakiegoś zadowolonego z siebie rozmówcy z establishmentu, zostaniesz posądzony o bycie „konspiratorem” – cóż, wystarczy się odchylić, delikatnie uśmiechnąć i wypowiedzieć zaledwie dwa słowa… „Operacja Gladio”.
https://www.sott.net/article/410683-Operation-Gladio-The-unholy-alliance-between-the-Vatican-the-CIA-and-the-Mafia






