|
Instytucja ta była po raz pierwszy znana wśród mężczyzn jako Republica; nazywamy je dzisiaj „Imperium Rzymskim”. Religia, która go informowała i ocaliła, nazywała się wówczas, nadal nazywa się i zawsze będzie nazywana „Kościołem Katolickim”.
Europa to Kościół, a Kościół to Europa.
Dla historycznej wartości tej prawdy historycznej nie ma znaczenia, czy zostanie ona przedstawiona człowiekowi, który całkowicie odrzuca dogmaty katolickie, czy też człowiekowi, który wierzy we wszystko, czego naucza Kościół. Człowiek oddalony odległością, czasem czy stanem psychicznym od rzeczy, którą będziemy badać, dostrzegłby realność tej prawdy równie wyraźnie, jak człowiek przesiąknięty jej duchem od wewnątrz i stanowiący intymną część tej prawdy. Chrześcijańska Europa. Orientalny poganin, współczesny ateista, rzekomy student w odległej przyszłości czytający historię w miejscu, z którego wiara katolicka całkowicie odeszła i któremu zwyczaje i tradycje naszej cywilizacji będą zatem całkowicie obce, każdy z nich: proporcjonalnie do jego nauki, uchwycić tak wyraźnie, jak jest to uchwycone dzisiaj przez katolickiego studenta pochodzenia europejskiego, prawdę, że Europa i Kościół katolicki były i są jedną rzeczą. Jedynymi ludźmi, którzy tego nie rozumieją (lub nie przyznają się do tego), są ci autorzy historii, których szczególnym, lokalnym i tymczasowym zadaniem jest przeciwstawienie się Kościołowi katolickiemu lub którzy mają do niego tradycyjne uprzedzenia.
Ci ludzie są liczni, utworzyli na uniwersytetach protestanckich i innych antykatolickich całą szkołę historii hipotetycznej i nierealnej, w której chociaż pierwotnych pracowników jest niewielu, ale ich kopiści są niezliczeni: i ta szkoła historii nierealnej jest nadal dogmatycznie nauczana w antykatolickich centrach Europy i świata.
Teraz powinniśmy kłócić się z tą szkołą nie o to, że jest antykatolicka – to dotyczy innej sfery myślenia – ale o to, że jest niehistoryczna.
Zaniedbywanie prawdy, że Cesarstwo Rzymskie ze swoimi instytucjami i duchem było jedynym źródłem cywilizacji europejskiej; zapomnieć lub pomniejszyć prawdę, że Cesarstwo w swoim dojrzałym wieku przyjęło pewną religię; ukrywać fakt, że ta religia nie była jakimś mglistym nastrojem, lecz zdeterminowaną i wysoce zorganizowaną korporacją; przedstawić w pierwszych wiekach jakieś nieistniejące „chrześcijaństwo” w miejsce istniejącego Kościoła; sugerować, że Wiara była niejasnym porozumieniem pomiędzy indywidualnymi posiadaczami opinii, a nie tym, czym była w przeszłości, czyli doktryną o ustalonej autorytatywnej instytucji; nie utożsamiać tej instytucji z instytucją istniejącą do dziś i wciąż zwaną Kościołem katolickim; wyolbrzymiać nieistotne barbarzyńskie wpływy, które pochodziły spoza Cesarstwa i nie zrobiły nic, aby zmienić jego ducha; udawać, że Cesarstwo lub jego religia w jakimkolwiek momencie przestały istnieć – to znaczy udawać, że kiedykolwiek istniało rozwiązanie zapewniające ciągłość między przeszłością a teraźniejszością Europy – wszystkie te twierdzenia są częścią jednego historycznego fałszu.
We wszystkim, czym my, Europejczycy, różnimy się od reszty ludzkości, nie ma nic, co nie byłoby pierwotnie charakterystyczne dla Cesarstwa Rzymskiego lub nie wywodzi się w sposób oczywisty z czegoś dla niego specyficznego.
W przedmiotach materialnych cały nasz ruch kołowy, nasze materiały budowlane, cegła, szkło, zaprawa murarska, kamień cięty, nasza kuchnia, nasze podstawowe pożywienie i napoje; w formach łuk, kolumna, most, wieża, studnia, droga, kanał; w wyrazie, alfabet, same słowa większości naszych licznych dialektów i języków grzecznościowych, porządek jeszcze bardziej, logiczny ciąg naszych myśli – wszystko to ma swoje źródło w tym jednym źródle. Podobnie z narzędziami: piłą, młotkiem, strugiem, dłutem, pilnikiem, łopatą, pługiem, grabiami, sierpem, drabiną; wszystko to mamy z tego samego pochodzenia. W przypadku naszych instytucji jest to ta sama historia. Podziały i pododdziały Europy, parafia, powiat, prowincja,
|