Chrześcijanie, nie podniecajcie się tak szybko! prałat Aldredo Ottaviani

Interwencja Ottavianiego” w sprawie znaków i cudów

Objawienia i teologia

Król Francji, Fatima i kryzys w Kościele
Właściwe miejsce objawień prywatnych w teologii i życiu katolika
Poświęcenie Ukrainy i Rosji Niepokalanemu Sercu
Interwencja Ottavianiego w sprawie znaków i cudów

Biorąc pod uwagę gorączkowe podniecenie (lub niepokój) w wielu kręgach z powodu zbliżającego się poświęcenia Rosji przez Franciszka , wydaje się, że jest to dobry czas, aby ponownie opublikować ten tekst z 1953 r. autorstwa ks. Alfredo Ottavianiego. Później został prefektem Świętego Oficjum i głównym sygnatariuszem Krótkiego studium krytycznego Novus Ordo Missae („ Interwencja Ottavianiego ”).

Poniższy tekst został opublikowany za zgodą Forum Bellarmine . Pisownia została zanglicyzowana, a nagłówki i niektóre znaki interpunkcyjne zostały dodane dla jasności.

Nieuniknione jest nawoływanie do ostrożności, a spokój w chwili obecnej spowoduje, że niektórzy będą fałszywie twierdzić, że jesteśmy „przeciw Fatimie”. Nic nie może być dalsze od prawdy i chociaż nie podoba nam się taka potrzeba, powiem (ponownie), że w The WM Review wierzymy, że objawienia fatimskie są prawdziwe i mają stałe znaczenie dla Kościoła i świat .

 

Chrześcijanie, nie podniecajcie się tak szybko!

prałat Aldredo Ottaviani

1953

Artykuł ks. Alfredo Ottaviani, asesor Świętego Oficjum, później kardynał i sekretarz tej samej Najwyższej Świętej Kongregacji, opublikowany w oficjalnej gazecie watykańskiej: L'Osservatore Romano, 4 lutego 1953.

Cuda w życiu Kościoła

Żaden katolik nie podałby w wątpliwość nie tylko możliwości, ale nawet istnienia cudów. Misja i boska natura Chrystusa zostały udowodnione przez wielkie i liczne cuda, których Pan dokonał tutaj na dole. Później rodzący się Kościół przezwyciężył pierwsze trudności i prześladowania dzięki szczególnej pomocy Ducha Świętego, namacalnej niejako charyzmatem, jakim cieszyli się apostołowie i rzesze wybranych dusz pierwszych pokoleń chrześcijańskich.

Po ustanowieniu Kościoła charyzmaty, co zrozumiałe, zmniejszyły się, ale nie zanikły.

Wspomaganie Ducha Świętego i obecność Chrystusa w Jego Kościele będą trwać do końca wieków, a ta obecność nadal objawia się znakami nadprzyrodzonymi: cudami.

Aby nie mnożyć naszych przykładów, wystarczy przytoczyć te cuda, które są poddawane badaniu w procesie beatyfikacji Sług Bożych i kanonizacji Błogosławionego . Są one rygorystycznie badane zarówno z naukowego, jak i teologicznego punktu widzenia. I każdy wie, z jaką skrupulatnością bada się cudowne uzdrowienia, które dokonują się w Lourdes.

Ostrzeżenia przed łatwowiernością

Niech więc nikt nie oskarża nas o to, że jesteśmy wrogami tego, co nadprzyrodzone, jeśli teraz zaczniemy strzec wiernych przed niezweryfikowanymi twierdzeniami o rzekomych nadprzyrodzonych wydarzeniach, które w naszych czasach dzieją się wszędzie i ryzykujemy zdyskredytowanie prawdziwego cudu .

Co więcej, Jezus już nas ustrzegł przed „fałszywymi Chrystusami i fałszywymi prorokami”, którzy dokonają wielkich znaków i cudów, zdolnych, jeśli to możliwe, zwieść nawet wybranych. (Mt 24,24) Takie rzeczy mają miejsce od początku istnienia Kościoła. (Dzieje Apostolskie 8:9). Dlatego prawem i obowiązkiem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła jest osądzanie prawdy i natury wydarzeń lub objawień, które rzekomo są efektem szczególnej interwencji Boga. I obowiązkiem wszystkich prawdziwych synów Kościoła jest poddanie się temu osądowi.

Jak wszystkie matki, Kościół musi ponosić najcięższe i najbardziej bolesne obowiązki; Podobnie jak wszystkie matki, Kościół jest czasami zobowiązany nie tylko działać, ale także cierpieć, milczeć i czekać. Pięćdziesiąt lat temu, kto by sobie wyobrażał, że dzisiaj Kościół będzie musiał strzec swoich dzieci, nawet księży, przed obrońcami wizji, pozorowanych cudów, krótko mówiąc, przed wszystkimi wydarzeniami kwalifikowanymi jako nadnaturalne, które od jednego kontynentu do następny, z jednego kraju do drugiego, rzeczywiście, z każdego kierunku, przyciągać i podniecać masy?

W owym czasie, w atmosferze takiego scjentyzmu i pozytywizmu, wyśmiano by każdego, kto zwróciłby uwagę lub uwierzyłby w to, co nazywali przesądami epoki obskurantyzmu. Nienawidzili Kościoła, który jako jedyny uparcie bronił ich istnienia i ich duchowej wartości, na dobre lub na złe, poprzez ich afirmację lub negację. Jednym z najczęściej powtarzanych i najbardziej wymownych rozdziałów apologetyki w tych dniach był cud.

Dzisiaj Kościół musi radzić swoim dzieciom ustami swoich biskupów i powtarzając słowa Boskiego Mistrza (por. Mt 24, 24), aby nie dawały się łatwo ponieść tego rodzaju wydarzeniom i nie wierzyły w nich, chyba że z otwartymi oczami i po podjęciu najpoważniejszych dochodzeń, z dowodami na ich poparcie.

Od lat jesteśmy świadkami odradzania się popularnej pasji do widowiskowości, nawet w sferze religijnej. Tłumy wiernych kierują się w stronę miejsc rzekomych objawień lub udawanych cudów, opuszczając jednocześnie Kościół, sakramenty, kazania.

Osoby, które nie znają pierwszych słów Credo, stają się apostołami żarliwej pobożności. Nie wstydzą się mówić o papieżu, biskupach i duchowieństwie w kategoriach otwartego potępienia, a potem oburzają się, ci ostatni nie podzielają ich zapału ani nie włączają się w furię niektórych ruchów ludowych. Choć rzecz jest nieprzyjemna, nie jest zdumiewająca.

Grzech pierworodny i łatwowierność

W samej naturze człowieka istnieje uczucie religijne; człowiek, będąc zwierzęciem rozumnym i politycznym, jest także zwierzęciem religijnym. Grzech pierworodny, wprowadzając nieporządek w naturze człowieka i we wszystkich jego uczuciach, zaatakował także, by tak rzec, to uczucie religijne. Wyjaśnia to dewiacje i błędy tak wielu religii naturalnych, tak jak wyjaśnia tak wiele innych wypaczeń w historii człowieka.

Prawdą jest, że jeśli chodzi o religię, te błędy są najbardziej godne pożałowania. Na szczęście objawienie i łaska, które przyszły, aby wybawić człowieka z jego niewiedzy i słabości, przywróciły także człowieka w prawości jego natury. I ta łaska, gdy już uzdrowiła naszą chorą i zranioną naturę, obdarza także naszą naturę nadmiarem siły do ​​służby i miłości Bożej, mocą światła i płomieniem ciepła.

Ze słowa i krwi Jezusa narodził się Kościół, strażnik i tłumacz prawdziwej religii.

Nie wolno wierzyć, że można być religijnym w jakikolwiek sposób; trzeba być tak, jak trzeba. Mogą istnieć i faktycznie są odchylenia uczuć religijnych, podobnie jak wszystkich innych uczuć. Uczucie religijne musi kierować się rozumem, karmione łaską i rządzone przez Kościół, jak całe nasze życie, i to surowiej. Musi być katecheza, edukacja i formacja. Ci, którzy z taką lekkomyślnością walczyli z autorytetem Kościoła i uczuciami religijnymi, teraz stają w obliczu przerażającej eksplozji instynktownego uczucia religijnego, nie noszącego już śladu światła rozumu, rozwagi ani łaski. już nie hamuje ani nie rządzi. Jest to tak prawdziwe, że wybuchają smutnymi aktami nieposłuszeństwa wobec władzy kościelnej, gdy ta ostatnia interweniuje, aby rozstrzygnąć sprawy w razie potrzeby. To właśnie miało miejsce we Włoszech, po tak zwanych objawieniach Voltago; we Francji w przypadku wydarzeń w Espis i Bouxieres; ze spotkaniami w Ham-sur-Sambre w Belgii; w Niemczech za wizje Heroldsbacha; w Stanach Zjednoczonych na manifestacje w Necedah (Lacrosse) i mógłbym nadal przytaczać przykłady z innych krajów, zarówno bliskich, jak i dalekich.

Dwie ekscesy niereligijności i łatwowierności

Okres, przez który przechodzimy, przebiega obecnie między dwoma ekscesami: deklarowanej i bezwzględnej niereligijności oraz religijności przepełnionej i ślepej. Kościół, prześladowany z jednej strony i skompromitowany z drugiej, może jedynie powtarzać swoje matczyne ostrzeżenia – ale jego słowa pozostają zaniedbywane, między odmową jednych a wywyższeniem innych.

Kościół z pewnością nie chce pozostawiać w cieniu cudów dokonanych przez Boga; ale chce tylko, aby wierni byli uważni na to, co pochodzi od Boga i na to, co nie pochodzi od Boga, a co może pochodzić od naszego przeciwnika, który również jest jej. Jest wrogiem fałszywego cudu.

Dobry chrześcijanin wie i wie ze swojego katechizmu, że prawdziwa religia jest w prawdziwej wierze, że jest w Objawieniu, które zakończyło się śmiercią ostatniego Apostoła i zostało powierzone Kościołowi, który jest jej tłumaczem i opiekunem. Nic innego nie mogłoby nam zostać objawione, co byłoby konieczne do naszego zbawienia, nie mamy na co czekać, mamy, póki z tego korzystamy, wszystko, czego potrzebujemy. Nawet gdyby najbardziej szanowane wizje dostarczyły nam nowych motywów gorliwości, nie dałyby nam żadnych nowych elementów życia i wiedzy. Prawdziwa religia polega zasadniczo, po poznaniu, na miłości Boga i miłości bliźniego, która jest jej konsekwencją, a miłość Boga, zanim jeszcze zostanie wyrażona w aktach kultu lub w liturgii, polega na spełnianiu woli Bóg, czyli przestrzeganie Jego przykazań. To właśnie tworzy prawdziwą religię.

 

Dobry chrześcijanin wie, że nawet u świętych świętość ze swej natury nie składa się z nadprzyrodzonych darów wizji, proroctw i cudów, ale jest całkowicie heroicznym działaniem cnoty. Jedną rzeczą jest to, że Bóg w pewien sposób uwierzytelnia świętość cudami; inną rzeczą jest powiedzieć, że świętość składa się z cudów. Nie możemy mylić świętości z tym, co może być i regularnie jest jej nieomylnym znakiem, ale nie zawsze na tyle wyraźnie, abyśmy mogli obejść się bez nadzoru autorytetu religijnego.

Nauczanie Kościoła nigdy nie było w tej kwestii jednoznaczne, a ten, kto podąża za wydarzeniami o wątpliwej interpretacji, zamiast Słowa Bożego, przedkłada świat nad Boga. Nawet jeśli autorytet Kościoła kanonizuje świętego , to nie wystarczy, by zapewnił on nadprzyrodzony charakter wszystkich jego nadzwyczajnych czynów, ani by zaaprobował wszystkie jego osobiste opinie; tym bardziej nie gwarantuje tego wszystkiego, o czym opowiadają, niekiedy z niewybaczalną lekkością, biografowie bogatsi w wyobraźnię niż w osąd.

Aby być religijnym, trzeba – powtarzamy raz jeszcze – być takim rzeczywiście i takim, jakim należy. Aby być chrześcijaninem i być pobożnym, musimy poświęcać całą uwagę najpoważniejszym sprawom życia. Dla prawdziwie wierzącego łatwowierność jest tak samo szkodliwa jak niedowierzanie. Oczywiście, każdy nie może sobie wyrobić sobie opinii na wszystko; ale po co tam jest Papież i Biskupi? To ciekawe. Nikt nie odważyłby się sam zbudować swojego domu, uszyć własnej odzieży, zrobić własne buty lub spróbować wyleczyć własną chorobę. Ale kiedy jest to kwestia życia zakonnego, odrzucają wszelką władzę, odrzucają wszelkie zaufanie, co gorsza, kwestionują je i celowo są nieposłuszni.

Wniosek

Kapłaństwo katolickie w ciągu ostatnich dwustu lat, a dokładniej w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, było tak oskarżane, obrażane i oczerniane w polityce, jak w literaturze, że zrozumiałe jest, że wierni powinni dołożyć wszelkich starań, aby zbliżyć się do kapłana i dać mu swoją ufność. Ale w niepodważalnym powrocie do Boga, którego jesteśmy świadkami, wierni muszą przezwyciężyć swoje uprzedzenia i zacząć na nowo żyć we wspólnocie uczuć, myśli i wiary z kapłanem.

Przez ostatnie piętnaście lat, podczas gdy autorytet religijny się wahał, ludzie nie czekali, ale pędzili tłumami ku cudownym wydarzeniom, które, delikatnie mówiąc, wymykają się spod kontroli.

Musimy szczerze powiedzieć, że tego rodzaju zjawiska są być może przejawami naturalnej religijności. Nie są to jednak akty chrześcijańskie i dostarczają strasznego pretekstu tym, którzy chcą za wszelką cenę odkryć w chrześcijaństwie, a zwłaszcza w katolicyzmie, infiltracje lub pozostałości przesądów i pogaństwa. Tak jak grzech wdziera się do naszego życia moralnego, tak błąd może znaleźć drogę do jednego lub drugiego katolika; a kto wie, kim jest człowiek, nie zdziwi się; ale tak jak grzech musi być uznany za grzech, jeśli chcemy się go pozbyć, tak samo dzieje się z błędem. I tak jak Kościół ma moc przebaczania naszych grzechów, tak samo ma boską misję uwolnienia nas od błędu.

Niech katolicy słuchają słowa Bożego, które Kościół i tylko Kościół zachowuje i powtarza w sposób czysty i bez zepsucia; i niech nie biegną, jak owce bez pasterza, tam, gdzie słyszą inne głosy usiłujące zatuszować głos Boga, jeśli zdarzy się, że sprzeciwiają się one głosowi Kościoła.

Chrześcijanie, mniej się podniecajcie. Dante pisał w swoim czasie: Nie bądź jak piórko przed wiatrem. Podał ten sam powód, który my podaliśmy; „Masz Stary i Nowy Testament oraz Pasterza Kościoła, aby cię prowadził”. I podał ten sam wniosek, jaki my chcemy dać: „Niech to wystarczy, abyście zbawili wasze dusze”. (Raj, V)


Postscriptum

Pod koniec tego utworu Ottaviani pisze:

„Mamy Pismo Święte, mamy Tradycję, mamy Najwyższego Pasterza i stu pasterzy w pobliżu naszych domów; po co przedstawiać tym, którzy nam się sprzeciwiają i nienawidzą, spektakl szaleństwa i bezsensownej egzaltacji?”

Obecna, tragiczna sytuacja w Kościele nie podważa tezy Ottavianiego. To prawda: obecnie nie ma setek moralnie dostępnych księży katolickich „w pobliżu naszych domów”; status „Najwyższego Pasterza” jest w najlepszym razie kwestionowany; a teraz nie jesteśmy w stanie podporządkować się naszym rzekomym „pastorom” w sposób, który opisuje w artykule – chyba że zadowalamy się zmianą naszej religii.

Rzeczywiście, nie jesteśmy również w stanie podporządkować się różnym kapłanom „pogotowia” w opisany sposób: ponieważ chociaż nie możemy wyrazić naszej wdzięczności za ich posługę, nie są oni pasterzami w sensie kanonicznym i sprawują jedynie jurysdykcję zastępczą na korzyść wiernych na podstawie aktu po akcie.

Ale chociaż tak jest obecnie na Zachodzie i w wielu innych miejscach, z pewnością nadal mamy do dyspozycji Pismo Święte i Tradycję oraz tak wiele zdrowej, tradycyjnej teologii katolickiej – dlatego powinniśmy nadal być ostrożni i powstrzymać się od angażowania się w „spektakl szaleństwo i bezsensowne wywyższenie”.

Teraz nie sugeruję, że Fatima jest „widowiskiem szaleństwa i bezsensownej egzaltacji”, ani że jest porównywalna z fałszywymi objawieniami, o których wspomina powyżej Ottaviani. Jest jednak oczywiste, że niektórzy ludzie mają nieuporządkowane podejście do tego prawdziwego objawienia i postępują tak, jakby tradycyjna teologia Kościoła miała podlegać ich interpretacji.

Po tylu oszustwach w ostatnich latach czuwajmy i módlmy się, abyśmy nie zostali oszukani.

 

https://wmreview.co.uk/2022/03/21/an-ottaviani-intervention-signs-and-wonders/


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location