JUDEOPOLONIA Nieznane karty historii PRL-u 1/2

Article Index

 

 

Zmiany w rządzie

Rozpoczął się 1950 rok. Pierwszy rok realizacji słynnego Planu 6-letniego. Zakładał on, przypomnę, zbudowanie w latach 1950 – 1955 - 660 tysięcy mieszkań, wzrost globalnej produkcji rolnej o 45% (o 34% produkcji roślinnej i o 66% zwierzęcej). Ogółem na rozwój gospodarki zamierzano wydatkować 3.800 milionów złotych. Głównym architektem tego planu był H. Minc.

Prześledźmy istotne zmiany, jakie w omawianym okresie, zaszły w Rządzie. W marcu 1950 roku przekształcono Ministerstwo Skarbu w Ministerstwo Finansów, na czele którego ponownie stanął Konstanty Dąbrowski.

Trzy miesiące później, tj 31 maja 1950 roku, uchwała rady Ministrów utworzono Prezydium Rządu. W skład jego weszli dotychczasowi premier, wicepremierzy i podsekretarz stanu (był nim J.Berman, który stał się w ten sposób członkiem rządu i który pełnił jednocześnie funkcje członka Biura Politycznego i sekretarza KC).

10 czerwca 1959 roku Hilarego Chełchowskiego (zastępcę członka Biura Politycznego, dotychczasowego kierownika Wydziału Rolnego KC) mianowano wiceprezesem Rady Ministrów. Było to jego najwyższe rządowe stanowisko. Później naraził sę CKŻaP i musiał powoli i konsekwentnie schodzić ze sceny politycznej.

21 września 1950 roku uchwałą Rady Ministrów zniesiono Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów,który po utworzeniu Prezydium Rządu przestał mieć rację dalszego istnienia. W 1950 roku mianowano nowych kierowników Wydziałów KC:

Wydział Handlu.........................................................Marian Cholewiński, VI.1050 – IX.19051

Wydział Kadr.............................................................Julian Tokarski, IV-X,1950,

                                                                      później Wacław Królikowski X.1950 -III.1951

Wydział Kultury.........................................................Paweł Hofman, IX.1950 – IX.1954

    Wydział Organizacyjny.............................................Władysław Dworakowski, III.1950 – IV.1952

                                                         zastępcami zostali: Antoni Alster, I.1950 – IV.1953

                                                                                         Witold Jarosiński, II – IV 1950

Wydział Rolny.............................................................Edward Pszczółkowski, IX.1950 – XI.1952

Wydział Samorządowo-Administracyjny....................Wacław Rozga, VI – X.1950

                                                                    następny Kazimierz Legomski, IX.1950 – II.1952

Klub Poselski PZPR.....................................sekretarz Stanisław Gross, I.1950 – X.1952

Szkoła Partyjna przy KC...............................dyrektor Romana Gras, V.1950 – VIII.1957

Instytut Kształcenia kadr Bankowych...........dyrektor Adam Szaff, III.1050 – VIII.1957

 

Kolejny rok można nazwać rokiem głośnych aresztowań. Zanim szerzej o tym napiszę podam następujące informacje:

3 stycznia 1951 roku H. Hofman został powołany na stanowisko Ministra Przemysłu Rolnego i Spożywczego                

20 marca 1951 roku Zygmunt Modzelewski-Fiszer odwołany ze stanowiska Ministra Spraw Zagranicznych (chorował), a na to stanowisko powołano Stanisława Skrzeszewskiego (narodowości żydowskiej). Z. Modzelewski został honorowym rektorem Instytutu Nauk Społecznych.

29 maja 1950 roku Hilary Chełchowski, wicepremier Rady Ministrów, obejmuje dodatkowo stanowisko Ministra Państwowych Gospodarstw Rolnych (PGR)

12 grudnia 1951 Stefan Jędrychowski powołany został na wiceprezesa Rady Ministrów

 

Aresztowanie Gomułki  

Jak już wspomniałem był to rok aresztowań znanych osobistości w naszym kraju. Pierwszym był Marian Spychalski. Następnie (w lipcu) aresztowano W. Gomułkę w Krynicy, gdzie przebywał z żoną na leczeniu sanatoryjnym. Zadanie to powierzono Józefowi Światło (Izaak Fleiszfaber), który przewiózł go raem z żoną do Warszawy i osadził w jednej z wilii w osiedlu Międzeszyn. Trzymano go tam, bez sądu, aż do grudnia 1954 roku.

Zarzuty wysunięto – jak pamiętamy – natury politycznej, a w przesłuchaniach brali udział R.Romkowski (wiceminister bezpieczeństwa publicznego) i A. Fejgin (dyrektor Departamentu X).

W ciągu 3,5 lat przesłuchujący spotkali się z W. Gomułką tylko 14 razy, a łączny czas przesłuchań wyniósł około 20 godzin. Wstępne wyniki przesłuchań (relacjonował je J. Bermanowi R.Romkowski) wskazują, że Gomułka na ewentualnym procesie może wystąpić nie jako oskarżony lecz jako oskarżyciel. Dlatego też do procesu nigdy nie doszło.

Przy okazji mała dygresja. Przez pierwsze trzy miesiące do celi (o powierzchni ok. 20m2), w której przebywał W. Gomułka nikt nie wchodził (nie licząc strażnika, który Gomułkę podglądał przez wizjer prawie bez przerwy). Więzionemu Gomułce dopiero po pół roku zezwolono czytać jakąś gazetkę przyrodniczą i od czasu do czasu jakąś książkę. Trzeba przyznać, że Gomułka wykazał się dużym hartem ducha, odpornością psychiczną, odwagą i nieugiętą wiarą w słuszność sprawy, której dotychczas służył. Pobyt w więzieniu wykorzystał Gomułka do przeanalizowania przeszłości. Wnioski z tej analizy począł realizować po powrocie do władzy w 1956 roku. Jednak zabrakło mu konsekwencji i stanowczości w pozbyciu się wszystkich, którzy byli odpowiedzialni z bezprawie w drugiej połowie lat czterdziestych i pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. Szkoda, bo być może pozbawieni bilibyśmy kolejnych zakrętów naszej historii.

W następnych latach Józef Światło osobiście aresztował kardynała Stefana Wyszyńskiego (umieszczono go w klasztorze kolo Lidzbarka, w ówczesnym województwie olsztyńskim), Michała Rolę-Żymierskiego i innych. Żadna z tych osób nigdy nie stanęła przed sądem.

W większości polskich domach te aresztowania były tematem numer jeden prowadzonych rozmów.

 

Władze państwowe w roku 1952

Następny, 1952 rok, był pod tym względem, bardziej spokojny. Poważne zmiany w Radzie Państwa zaszły dopiero w listopadzie. Do tego czasu awansowano Juliana Tokarskiego na ministra przemysłu maszynowego, Tadeusza Gede na ministra handlu zagranicznego i jednocześnie na wiceprezesa Rady Ministrów.  

 

Przypomnę skład Rady Ministrów:

     Premier..................................Józef Cyrankiewicz, (członek Biura Politycznego, sekretarz KC)

     Wicepremier..........................Hilary Chełchowski (z-ca członka BP)

     Wicepremier..........................Tadeusz Gede

     Wicepremier..........................Stefan Jedrychwski

     Wicepremier..........................Hilary Minc (członek BP, sekretarz KC)

     Wicepremier..........................Aleksander Zawadzki (członek BP, sekretarz KC)

     Wicepremier..........................Aleksander Korzycki (członek SL)

     Podsekretarz Stanu................Jakub Berman (członek BP, sekretarz KC)

 

20 listopada 1952 roku Sejm dokonał zmian w składzie rady Państwa i Rządu:

       Aleksander Zawadzki został przewodniczącym Rady Państwa

       Franciszek Mazur został z-cą przewodniczącego Rady Państwa (był jednocześnie z-cą                                                                    członka BP, sekretarzem KC i wicemarszałkiem sejmu)

       Marian Rybicki został sekretarzem RP.

 

Członkowie Rady Państwa:

                   Stefan Matuszewski (członek KC PZPR i z-ca członka BP KC)

                   Zygmunt Modzelewski

                   Alicja Musiałowa Przewodnicząca ZG Ligi Kobiet.

                   Roman Zambrowski (członek RP i sekretarz KC)

 

Wybrano Rząd którego Prezydium stanowili:

Premier...................................B. Bierut (przewodniczący KC i prezydent PRL

Wicepremierzy................. .....J. Cyrankiewicz (członek BP i sekretarz KC)

  1. Dworakowski (z-ca członka RP)

                                                  T.Gede

  1. Jaroszewicz
  2. Jędrychowski
  3. Minc (członek RP i sekretarz KC)
  4. Nowak (członek RP)
  5. Rokossowski (członek RP)

Przewodniczący PKPG.........ponownie H. Minc

 

Do nowego Rządu nie wszedł J. Berman (zajął się sprawami partyjnymi). Natomiast K.Dąbrowski, były minister finansów, został ministrem handlu zagranicznego, T. Dietrych, były minister handlu wewnętrznego został ministrem finansów, K. Mijal, były minister gospodarki komunalnej został szefem Urzędu Rady Ministrów, a H. Minor, były minister przemysłu mięsnego, został ministrem handlu wewnętrznego.      

Reguła obsady stanowisk, o której wspomniałem wcześniej, stosowana jest, jak widać, z żelazną konsekwencją.

Kończąc omawianie wydarzeń 1952 roku podam nazwiska nowo wybranych tego właśnie roku kierowników następujących wydziałów KC:

       Biuro Listów i Inspekcji........................Eugenia Pelowska, III.1952 – III.1970

       Wydział Handlu.....................................Jan Kiljańczyk, XII.1952 – III.1954

       Wydział Komunikacji............................Bolesław Kowalski, II.1952 – I.1957

       Wydział Ogólny.....................................Bolesław Bendek, III.1952 – VI.1971

       Wydział Organizacyjny..........................Antoni Alster, IV.1952 – III.1955

       Wydział Propagandy Masowej...............zastępcami kierowników zostali:

                                                                        Jerzy Morawski-Szloma, II.1952 – II.1954

                                                                        Józef Majchrzak, VII.1952 – VII.1954

       Wydział Rolny........................................Antoni Kuligowski, XI.1952 – XII.1953

                                                                        zastępcą Mieczysław Jagielski, XII.1952 – XII.1953

       Wydział Samorządowo-Admin. ….........Stefan Matuszewski, II,1952 – III.1954

       Instytut Kształcenia Kadr Naukowych.....zastępcy dyrektora:

                                                                        Leon Grosfeld, I.1952 – VIII.1957

                                                                       Henryk Wolpe, V.1953 – XII.1953

 

Koniec panowania L. Berii

Omówienie wydarzeń 1953 roku ograniczę tylko do jednego komunikatu agencji prasowej i krótkiego, związanego z tym, komentarza.

10 lipca 1953 roku agencja TASS opublikowała komunikat, że „Plenum KC KPZR, po wysłuchaniu i omówieniu sprawozdania Prezydium wygłoszonego przez G.M. Malenkowa, o zbrodniczej, antypartyjnej i antypasatowej działalności L. Berii, która zmierzała do podważenia istnienia państw radzieckiego w imię obcego kapitału i znalazła się wyraz w próbach postawienia MSW ponad Rządem i KPZR, postanowiło usunąć go z KC i wykluczyć z szeregów KPZR jamko wroga partii i narodu”.

Tego samego dnia Prezydium Rady Najwyższej ZSRR usunęło go ze stanowiska I-go Zastępcy Przewodniczącego Rady Ministrów ZSRR i ze stanowiska Ministra Spraw Wewnętrznych, a całą sprawę przekazano Sądowi Najwyższemu ZSRR.

Pod koniec lipca ta sama agencja podała komunikat mówiący, że Sąd Najwyższy skazał L. Berię na śmierć i że wyrok wykonano.

Przypomnę, że wcześniej, tj 5 marca 19053 roku zmarł, w wieku 74 lat, Józef Stalin, a właściwie Josif Wisarjaonowicz Dżugaszwili. Powszechnie wiadomym było, żer J. Stalin obdarzał L. Berię prawie niczym nie ograniczonym zaufaniem, co temu drugiemu dawało możliwość realizacji swoich kosmopolitycznych zamiarów. Są dzisiaj podstawy aby sądzić, że o wielu sprawach, dokonywanych przez L. Berię, Stalin nie był informowany. Zresztą nie ma się co temu dziwić, bo i kto miał to zrobić. L. Beria przecież kontrolował wszystkie źródła dopływu informacji do Stalina. Być może, że gdy wszystkie karty historii zostaną odsłonięte obraz Stalina ulegnie zasadniczym zmianom. Póki co za bezprawie tamtych czasów w oczach opinii społecznej odpowiadają na równi J.Stalin i L. Beria.

Wróćmy jednak do naszego kraju. Śmierć gruzińskiego Żyda L.Berii pogrzebała jednocześnie dalekosiężne plany kierownictwa Centralnego Komitetu Żydów w Polsce. Pisałem i tym wcześniej. Skończyło tajne popieranie z Moskwy działaczy pochodzenia żydowskiego w Polsce.

 

Zmiana polityki CKŻwP

Trzeba było przeorientować politykę CKŻwP o 180 stopni i szukać poparcia w bogatych kołach żydowskich na Zachodzie. 15 października 1953 roku, na posiedzeniu CKŻwP, postanowiono, że działalność Komitetu od tej chwili będzie miała charakter tajny. Wszyscy ci działacze żydowscy, którzy do tej pory nie zmienili swych nazwisk na polskie, powinni to uczynić najpóźniej do końca grudnia tegoż roku.

Jednocześnie jeszcze wcześniej postanowiono polecić kierownictwu Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego, tj. St. Radkiewiczowi, R. Romkowskiemu i M. Mietkowskiemu, zniszczenie wszelkich możliwych dokumentów kompromitujących zbrodniczą działalność osób pochodzenia żydowskiego.

Nie wszystko można było zniszczyć a zwłaszcza nie można było wymazać z pamięci Polaków krzywd wyrządzonym im i ich krewnym. Świadomość tego faktu też nie było obca działaczom żydowskim. Z tego właśnie powodu wielu z nich nie wytrzymało nerwowo i opuściło nasz kraj w latach 1953 -1956 udając się do Izraela lub do wysokorozwiniętych krajów kapitalistycznych. Szacuje się, że w tych właśnie latach wyjechało z Polski ok. 100 tysięcy Żydów.  

Ci, którzy pozostali w kraju postanowili zmienić tylko metody i formy działania. Natomiast tajna dyrektywa J. Bermana, wygłoszona w Wałbrzychu na tajnym posiedzenia CKŻwP, obowiązywała nadal. Chodziło o tworzenie tzw. drugiego garnituru w Partii, w Rządzie i centralnych instytucjach oraz jednostkach gospodarczych.

Na grudniowym posiedzeniu CKŻ J. Berman, St. Zambrowski i H. Minc zaprezentowali pogląd, że trzeba ubiec los jaki spotkał ich przyjaciela L. Berię. Aby to uzyskać trzeba nie tylko utrzymać ale i poszerzyć swoje wpływy w aparacie władzy. H. Minc stwierdził: „Tylko to pozwoli nam, gdy tylko będzie musiało w końcu do tego dojść, stworzyć taką sytuację, że będziemy sami sobie wymierzać kary”. R. Zambrowski zaś podkreślił: „A czy te kary będą odpowiednie do popełnionych przestępstw, to już nasza sprawa, a ni Polaków”.  

Postanowiono, że prokuratura i wymiar sprawiedliwości będą w centrum zainteresowania CKŻ, a do pracy w nich skieruje się w najbliższej przyszłości nowych, oddanych sprawie żydowskiej, ludzi.

W tym miejscu mała dygresja. Począwszy od końca 1953 roku, gdy analizuje się ton wypowiedzi naszej prasy można zauważyć zasadniczą zmianę stosunku do tego co się wtedy działo na Zachodzie. Proszę przejrzeć tylko dwa dzienniki, tj.”Trybunę Ludu” i „Życie Warszawy”. Te dwie gazety dotąd walczyły z Zachodem bezpardonowo i nierzadko chwytami zwanymi „poniżej pasa”, a od 1954 roku nabrały zupełnie innych manier. Zaczęto nawet wysyłać coraz więcej korespondentów do krajów zachodnich, by lepiej zglebić ich trudności przy rozbudowie kapitalizmu. Zresztą dzieje się tak nadal.

Proszę zauważyć, że nie zaczęli uciekać od czekającego ich losu, lecz wyjść mu naprzeciw będąc dobrze przygotowanymi. A na pytanie, jakie przyniosło to skutki otrzymamy dopiero, gdy głęboko przeanalizujemy przyczyny wydarzeń z lat 1956, 1968, 1970, 1976, 1980.

 

II Zjazd Partii

Następny rok 1954 był bogaty w wydarzenia polityczne. 17 marca 1954 roku zakończył obrady II Zjazd Partii. Na pierwszym Plenum wybrano Biuro Polityczne w składzie: B. Bierut, J.Cyrankiewicz, P. Jóźwiak, W. Dworakowski, P. Mazur, H. Minc, Z. Nowak, E. Ochab, St.Radkiewicz, K. Rokossowski, R. Zambrowski, A. Zawadzki.

Zastępcami członka Biura Politycznego zostali: A. Rapacki i H. Chełchowski.

Natomiast w skład Sekretariatu weszli: B. Bierut – pierwszy sekretarz, E. Ochab, P. Mazur, W.Dworakowski.

Na drugi dzień, tj 18 marca, uchwałą Rady Ministrów B. Bierut odwołany został ze stanowiska premiera Rady Ministrów. Odwołano również W. Dworakowskiego ze stanowiska wicepremiera, H.Minca ze stanowiska przewodniczącego PKPG i J.Dąb-Kocioła ze stanowiska Ministra Rolnictwa. Jednocześnie mianowano:

  1. Cyrankiewicza - premierem
  2. Minca – I zastępcą premiera
  3. Nowaka – zastępca premiera
  4. Berman – wiceprezesem …. (skrót nieczytelny)
  5. Szyra – przewodniczący PKPG
  6. Pszczółkowskiego – ministrem rolnictwa

Jak widać, działacze żydowscy szybko przystąpili do realizacji swoich zamierzeń. Odejście Bieruta z Rządu należy tłumaczyć głównie dążeniem do ograniczenia dopływu do niego informacji o tym co się dzieje w życiu polityczno-społecznym w kraju. A jest to przecież piąty rok realizacji Planu 6-letniego.  

5 maja 1954 roku zakończył się III Kongres Związków Zawodowych. Do kierownictwa CRZZ wybrano Artura Starewicza na stanowisko sekretarza CRZZ, a Alfreda Algierszteina na stanowisko przewodniczącego Komisji Rewizyjnej CRZZ.

Tegoż roku redaktorem naczelnym „Trybuny Ludu” był już Władysław Matwin, J. Albrecht - przewodniczącym Stołecznej Rady Narodowej, Erwin Axer – dyrektorem Teatru Narodowego w Warszawie, Arnold Szyfman - dyrektorem Teatru Wielkiego Opery i Baletu, Stefan Żółkiewski – sekretarzem naukowym Polskiej Akademii Nauk, Szonberg (? nieczytelne) Ludwik – szefem USP na teren miasta stołecznego Warszawa.

18 czerwca 1953 roku obiegła Warszawę wiadomość, że zmarł Zygmunt Modzelewski, były minister spraw zagranicznych. W nekrologu, zamieszczonym w „Trybunie Ludu” podano, że Z.Modzelewski m.in. zgłębiał nauki Marksa i Lenina na Sorbonie w Paryżu. Cokolwiek dziwne jest to, że duża część działaczy żydowskich, wcześniej lub później, podnosi swe kwalifikacje w Paryżu.

 

Ucieczka zbrodniarza

Warszawa 25 październik 1954 roku. Dnia tego agencja PAP podała, że Józef Światło (właściwie Izaak Flajszfarb), zastępca dyrektora Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zbiegł za granicę. Społeczeństwo polskie nie widziało wtedy, jakie były motywy tej ucieczki i dlaczego Światło zrobił to akurat w październiku. Zresztą sprawa ta dotychczas nie została wyjaśniona.

Z dostępnych materiałów źródłowych można obecnie spróbować określić przyczyny, które doprowadziły do tej ucieczki. Ambasada PRL w Moskwie, po straceniu Berii, co kilka tygodni przysyłała do Warszawy depesze z informacjami o nowych aresztowaniach w ZSRR osób powiązanych z Berią. J. Światło najbardziej zaniepokoiła depesza z 20 września 1954 roku donosząca o aresztowaniu ministra spraw wewnętrznych i jego bliskich współpracowników. Jednocześnie w radzieckich kołach rządowych coraz głośniej mówiło się o występującym równolegle bezprawiu w polskim aparacie bezpieczeństwa.

Funkcjonariusze MBP w odwrocie      

Pojawiło się na horyzoncie jeszcze jedno niebezpieczeństwo. W aparacie partyjnym, centralnym i wojewódzkim, a później w dużych organizacjach zakładowych, zaczęto zgłaszać, wprawdzie sporadycznie, postulaty wypuszczenia na wolność Wł. Gomułki i jego współtowarzyszy. J. Światło zdawał sobie sprawę, że jest to początek nadchodzących na niego bardzo czarnych chmur.

Podobne uczucia targały również sumieniem J. Bermana, R. Zambrowskiego, H. Minca, St.Radkiewicza, R. Romkowskiego, M. Mietkowskiego, A. Fejgina, J. Różańskiego i innych.

W gabinecie R. Zambrowskiego w dniu 3 października dochodzi do spotkanie czterech panów. Poza gospodarzem są jeszcze J. Berman, H. Minc i St. Radkiewicz. Tematem spotkania jest sprawa obrony przed odpowiedzialnością ludzi mniej lub bardziej z nimi powiązanych. Natomiast tym osobom, których nie uda się obronić pozostawiono możliwość bezpiecznego wyjazdu na Zachód.

W tym celu Minister Spraw Zagranicznych, St. Skrzeszewski, otrzymał polecenie zaopatrywania uciekających w paszporty dyplomatyczne i w tzw. „kieszonkowe” w dolarach na osobiste wydatki.

Niezależnie od tego organizacje żydowskie na Zachodzie mały obowiązek takiemu przybyszowi z Polski ułatwić adaptację do nowych warunków.

Zaczęły więc z polskiej sceny politycznej znikać osoby, które później widziano w Izraelu lub w krajach Zachodniej Europy. Dobrze usytuowani wiedli spokojne życie pamiętając o braciach, którzy jeszcze pozostali w Polsce i muszą budować ten nieszczęsny socjalizm.

Nie oznacza to, że tam na Zachodzie usunęli się cień wielkiej polityki. Wprost przeciwnie. Dzięki pomocy miejscowych gmin żydowskich zaczęli odgrywać coraz większą rolę w społeczeństwie, w którym przyszło im teraz żyć. Więzy krwi łączące ich z tymi, którzy pozostali w Polsce każą im zawsze być gotowymi do udzielania wszelkiej pomocy, o jaką zwrócą się do nich bracia żyjący między Odrą a Bugiem.

Więc nie dziwny się teraz, że na Zachodzie powstaje olbrzymie wrzenie, gdy u nas próbuje ktoś wyciągać na światło dzienne rzeczywiste role działaczy żydowskich w „umacnianiu” naszego państwa i świadomości narodowej Polaków.

Wróćmy do interesujących wydarzeń politycznych. Agencja TASS w dniach 15-19 listopada podała następujący komunikat: „...na publicznej sesji Kolegium Wojskowego Sądu Najwyższego ZSRR rozpatrzono sprawę przeciwko byłemu ministrowi bezpieczeństwa państwowego W.S.Abukunowowi, byłemu naczelnikowi wydziału śledczego d.s szczególnej wagi MBP ZSRR A.G.Leonowowi i zastępców naczelnika wydziału d.s. szczególnej wagi W.I.Kamarowowi i A.T. Lichaczowowi oraz pracownikom tego resortu J.A. Czarnowowi i J.M. Browormanowi (?nieczytelne – skryba).

Szef resortu wykonywał zbrodnicze polecenia L. Berii wymierzone przeciwko partii i rządowi komunistycznemu. Fabrykował fałszywe dowody skierowane przeciwko poszczególnym osobom z aparatu partyjnego o państwowego, następnie przeprowadzał aresztowania i stosował zbrodnicze metody śledztwa. Wszystkie osoby poszkodowane w tzw. „sprawie leningradzkiej” zostały zrehabilitowane.    

Sad skazał Browormana (?nieczytelne – skryba) na 25 lat obozu pracy, a Abakunowa, Leonaowa, Komarowa i Lichaczowa na śmierć. Kary wykonano.

Wtedy wielu Polaków łudziło się nadzieją, ze i w Polsce podobnych zbrodniarzy spotka podobny los. Niestety i tym razem okazało się, że było to kolejna niespełniona nadzieja. A szkoda. Ale o tym w następnej części.

Ta ostatnia wiadomość z Moskwy obudziła uśpioną czujność B. Bieruta. Niestety było już za późno. Bierut zdawał sobie sprawę, że ofiarom nikt już nie jest zdolny ulżyć w cierpieniach jakich doznawali i zwrócić życia. Miał też świadomość tego, że ponosi współodpowiedzialność za to wszystko, co działo się wówczas w naszym kraju. Podjął wprawdzie próbę walki ze złem, ale efekty okazały się być tylko powierzchowne. Nie ma się tu czemu dziwić. Zewsząd był osaczony ludźmi grającymi podwójne role.

Mimo to prześledźmy zmiany jakie zaszły na scenie politycznej w Polsce. 7 grudnia 1954 roku rozwiązano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, a w jego miejsce utworzono resort spraw wewnętrznych i Komitet d.s. Bezpieczeństwa wewnętrznego przy Radzie Ministrów.

Tego samego dnia W. Wichę (członka Centralnej Komisji Rewizyjnej PZPR) powołano na Ministra Spraw Wewnętrznych a W. Dworakowskiego (członek Biura Politycznego i sekretarz KC) na przewodniczącego Komitetu d.s. Bezpieczeństwa Publicznego.

Dotychczasowemu ministrowi bezpieczeństwa publicznego nie zrobiono wielkiej krzywdy. Został ministrem PGR-ów. Poprzednika H. Chełchowskiego skierowano do pracy we Wrocławiu na stanowisku przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej.

Zacytuje jeszcze fragment artykułu jaki ukazał się w grudniu 1954 roku w ostatnim numerze „Nowych Dróg” na temat dotychczasowej pracy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Czytamy w nim m.in. „...Partia i Rząd ostatnio stwierdziły wypadki poważnego naruszenia praworządności przez poszczególne ogniwa służb bezpieczeństwa, wypadki sprzecznymi z ustawami władzy ludowej”. Dalej czytamy: „... niedostateczna była dotychczasowa kontrola aparatu bezpieczeństwa ze strony partii”. Jednak już nie podano informacji o tym co należy zrobić aby nie dochodziło do podobnych sytuacji i jakie konsekwencje wyciągnięto w stosunku do osób odpowiedzialnych za powstały stan rzeczy.

 

Kolejne zmiany w Rządzie            

Omawianie wydarzeń 19055 roku ograniczę tylko do następujących informacji:

Dnia kwietnia sklad Rady Państwa uzupełniono o J. Albrechta (członka KC, przewodniczącego Stołecznej Rady Narodowej) i o H. Chełchowskiego (z-cę członka Rady Państwa, przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu)  

Dwa tygodnie później, tj. 19 kwietnia, odwołano R. Zambrowskiego (członka Biura Politycznego i sekretarza KC) z Rady Państwa, jednocześnie powołując go na stanowisko Ministra Kontroli Państwowej (na miejsce P. Jóźwiaka). Resort ten miał wtedy zbadać zasadność zarzutów o nadużycia, jakie w szerokich kręgach społeczeństwa stawiano wielu osobom z aparatu bezpieczeństwa. Można się łatwo domyślić jakie to Zambrowski miał na tym polu osiągnięcia.

Tego dnia inny działacz żydowski, J. Tokarski, awansował na stanowisko Ministra Przemysłu Motoryzacyjnego  

Niezwykle bogaty w interesujące wydarzenia był rok 1956. Zacznijmy jego analizę od XX Zjazdu KPZR. Do Moskwy udała się pociągiem delegacja polska w składzie: B. Bierut, J. Berman, J.Cyrankierwicz-Zimerman, A. Zawadzki, J. Morawski-Szloma.

Obrady Zjazdu zaczęły się 14, a zakończyły 25 lutego 1956 roku. Uczestniczące w im delegacje państwowe, w tym delegacja polska, dowiadują się o wielu niechlubnych kulisach polityki Stalina, a zwłaszcza o zbrodniach L. Berii itd. itd.  

Największe wrażenie wywołało to na chorym wówczas Bierucie. Nic dziwnego - pozostali członkowie delegaci lepiej się orientowali w tych sprawach od niego.

 

Śmierć Bieruta oraz zmiany w kierownictwie PZPR i w Rządzie.

Bierut żywy już do Polski nie wrócił. Zachorował w Moskwie. Początkowo grypa, a później zapalenia płuc z powikłaniami doprowadziły w nocy z 11 na 12 marca o godzinie 23.25 do jego śmierci. Pozostali członkowie delegacji wrócili do Polski 26 lutego.

W nawiązaniu do odbytego XX Zjazdu KPZR, że w jego trakcie doprowadzono do rehabilitacji KPP. Działaczom, żydowskiego pochodzenia, tej partii na tym bardzo zależało. W ten sposób wytrącono krajowym oponentom poważny argument w tzw. przepychance politycznej. Było to na czasie. W kraju bowiem rosło w szeregach partyjnych niezadowolenie ze sposobów kierowania partią i krajem, a wiemy przecież, że byli działacze KPP grali w tym zakresie pierwszoplanowe role.

Cztery dni po pogrzebie Bieruta, tj. 20,marca 1956 roku, w Warszawie odbyło się VI Plenum KC PZPR. Na tym właśnie plenum wybrano Edwarda Ochaba I sekretarzem KC, a sekretarzami zostali: J. Albrecht, E. Gierek (dotychczasowy kierownik Wydziału Przemysłu Ciężkiego w KC) i W.Łotwin.

W przeddzień, w artykule zamieszczonym w „Trybunie Ludu”, czytamy m.in.: „Stoją przed nami zadania wielkie i trudne, codzienne zadania naszej pracy, które w swym całokształcie składają się na pojęcie budowania socjalizmu, budowania ustroju sprawiedliwości społecznej....”. Jak to zadanie realizowano zdecydowana większość Polaków pamięta.

Na Vi Plenum nie dostosowano się do tajnej dyrektywy J. Bermana. Działacz żydowski wysunął się na czoło szeregów partyjnych. Popełniono błąd za który trzeba było później słono zapłacić.

Dla lepszego zrozumienia motywów, jakimi kierowali się ci działacze żydowscy, którzy w II i w III kwartale tego roku dokonali poważnych zmian na kierowniczych stanowiskach partyjno- państwowych,podam, że powszechnie dyskutowało się wtedy w kraju o tym, że wyniki realizacji Planu 6-letniego okazały się dalekie od oczekiwań, a to musiało zaważyć na poziomie życia naszych obywateli. Przypomnę nazwisko głównego architekta tego planu – Hilary Minc. Druga zaś istotna przyczyna, to rosnąca fala niezadowolenia ze sposobu rozliczania osób odpowiedzialnych za nadużycia aparatu bezpieczeństwa.

Należało podjąć niezbędne działania, aby interes środowiska żydowskiego na tym nie ucierpiał. Trzeba więc było ważne instytucje i resorty obsadzić pewnymi ludźmi.      

27 kwietnia 1956 roku Rada państwa odwołuje m.in. ze swego składu W. Rybickiego mianując go prokuratorem generalnym. Na jego miejsce, tj. sekretarza Rady Państwa, powołano innego działacza żydowskiego – Stanisława Skrzeszewskiego (dotychczas Minister Spraw Zagranicznych).

To właśnie W. Rybickiemu podziękować należy za to, że ani jednego zbrodniarza z MBP nie spotkała zasłużona kara. Wpierw, jako prokurator generalny, przedłużał jak tylko mógł toczące się dochodzenia, a później gdy należało przestępców sądzić – został mianowany ministrem sprawiedliwości. Jedno jest pewne, że z tajnej misji, powierzonej mu przez CKŻwP, wywiązał się znakomicie.

Spójrzmy na to, co miało miejsce w Rządzie po wyborze E. Ochaba na I sekretarza KC. 30 marca odwołano E. Pszczółkowskiego ze stanowiska ministra rolnictwa, a W. Dworakowskiego ze stanowiska przewodniczącego Komitetu d.s. Bezpieczeństwa Publicznego. Przewodniczącym tego komitetu został Pszczółkowski.

19 kwietnia Stanisława (byłego ministra bezpieczeństwa publicznego) odwołani ze stanowiska ministra PGR-ów, a mianowano na to stanowisko M. Moczara. Dwa dni później H. Świątkowskiego odwołano ze stanowiska ministra sprawiedliwości, a 27 kwietnia Stefan Żółkiewski został ministrem szkolnictwa wyższego. To dzięki niemu wielu wielu Żydów zaczęło robić zawrotne kariery w placówkach badawczych i szkołach wyższych i tak np. do pracy na Uniwersytecie Warszawskim skierowano wysokich funkcjonariuszy MBP Baumana, Bronisław Baczko, Brusa i innych. „Niezłych” miała polska młodzież wychowawców!

W maju podano inną ważną wiadomość. 4 dnia tego miesiąca rada państwa odwołała ze stanowiska wiceprezesa Rady Ministrów J. Bermana, człowieka któremu bezpośrednio podlegało MBP. Barman nie tylko wiedział co robią pracownicy resortu, ale był w dużej mierze inspiratorem ich działań. Taki człowiek jak Barman łatwo się nie poddaje. Zresztą nie chodziło tu tylko o niego, ale też o wiele z nim związanych osób. Należało temu, tj. nagłemu odejściu ze sceny politycznej, jakoś zaradzić. Tylko jak?

 

Spisek CRŻwP

Na ten temat Prezydium CKŻwP obradowało w okresie od 15 maja do 4 czerwca aż pięć razy. W końcu 6 czerwca, około 23.oo, dochodzi do tajnego spotkania w mieszkaniu J. Bermana. Obecni są: H. Minc, R. Zambrowski, E. Pszczółkowski, St. Radkiewicz i M. Rybicki.

Po wielogodzinnej dyskusji uczestnicy spotkania podejmują decyzje o sprowokowaniu wydarzeń, które wykorzysta się jako argument do stwierdzenia, że w Polsce istnieją poważne siły kontrrewolucyjne gotowe w każdej chwili obalić ludową władzę. Później kierownictwo partyjne będzie musiało wyciągnąć odpowiednie wnioski, tzn. stwierdzić, że przeciwnicy ustroju korzxystaja z osłabienia aparatu bezpieczeństwa publicznego i próbują osiągnąć swoje cele. Trzeba więć stanowczo przeciwdziałać osłabieniu tego aparatu, zaprzestać dalszego rozliczania jego pracowników ponieważ prowadzi to do osłabienia jego pracy. Barman stwierdził, że „... chyba nie będzie później trudności w pozyskaniu poparcia całej partii dla urzeczywistnienia tych wniosków”. Wszyscy obecnie zgodzili się z tym poglądem.

Teraz należało znaleźć miejsca na przeprowadzenie zaplanowanej akcji i wyznaczyć właściwy czas. Na miejsce wybrano Poznań. W mieście tym odbywają się międzynarodowe targi, a więc będzie dużo obcokrajowców i łatwo będzie znaleźć inspiratorów wydarzeń. Będą nimi miejscowi wrogowie ustroju i przyjezdni agenci z krajów Zachodu.

     Do Poznania udaję się trzema samochodami 12 ludzi od E. Pszczółkowskiego. Następnego dnia szef tej specjalnej grupy spotyka się o godzinie 15.00 przed bramą Zakładów Metalowych ZISPO (dawniej im. H. Cegielskiego, w 1949 zmieniono nazwę na „Zakłady Metalowe im. Józefa Stalina w Poznaniu, ZISPO”, po 1956 roku wrócono do nazwy „Zakłady Przemysłu Metalowego H. Cegielski w Poznaniu, Przedsiębiorstwo Państwowe” - dodał skryba) z szefem działającej tam grupy UB o numerze 14. Reszty można się domyśleć.

Podam fragment artykułu wstępnego „Gazety Poznańskiej” opublikowanego 29 czerwca 1956 roku zatytułowanego „Prowokacja”. Czytamy nw nim: „... od kilku dni panowała w Poznańskich Zakładach Metalowych (ZISPO) i kilku innych fabrykach Poznania atmosfera poważnego niezadowolenia. Wynikało to w znacznej mierze z nieuzasadnionych obniżek zarobków i z nieuwzględnienia słusznych postulatów wysuwanych przez robotników. To niezadowolenie załogi ZISPO i kilku innych fabryk poznańskich zostało nadużyte i wyzyskane dla wystąpień wrogich   wobec rządu i partii. W chwili, gdy delegacja ZISPO wracała z Warszawy, w chwili gdy słuszne postulaty robotników ZISPO zostały uwzględnione, tak w ZISPO jak i w innych zakładach poznańskich, grupy prowokatorów sprowokowały krwawe zamieszki uliczne i demonstracje antypaństwowe. Sa zabici i ranni”.

 

Przebieg wydarzeń w Poznaniu

Oto relacja z przebiegu wypadków poznańskich opublikowana 30 czerwca 1956 roku: „Zaczęło się w ZISPO na wydziale W-3 zatrudniającego 2100 ludzi. Szereg źle przemyślanych i wadliwie zrealizowanych posunięć ekonomicznych odbiło szczególnie dotkliwie się na tym wydziale. Zarobki miesięczne trzech czwartych załogi spadły w ciągu roku o 200 - 300 zł, a nawet w niektórych przypadkach o 400 i 450 zł. Wydział W-3 został wyjątkowo dotkliwie pokrzywdzony. Załogi ZISPO i ZNTK wysunęły szereg wniosków w sprawie poprawy organizacji pracy oraz poprawy zarobków. W ZISPO wybrano delegację 30 osobową, który udała się z tymi wnioskami do Warszawy uzyskując obietnice pozytywnego załatwienia postulatów. Ale w tym czasie rozwinęły akcję elementy skrajne doprowadzając do zaostrzenia sytuacji..... robotnicy Poznania padli ofiarą ohydnej prowokacji”.

Dnia 28 czerwca, w czwartek rano, nocna zmian ZISPO wyszła z fabryki razem ze zmianą dzienną, ściągając do pochodu robotników z innych zakładów pracy. W ZNTK rozwalili bramę. Namowom i naciskom nie ulegli robotnicy elektrowni, gazowni, poczty głównej i poznańskiego węzła kolejowego, którzy wszystko robili by nie dopuścić do zakłóceń w ruchu. Manifestacja robotnicza była żywiołowa.

Ale wewnątrz tej manifestacji działała obca tej manifestacji organizacja. Celem jej było przechwcić robotniczą manifestację i przekształcić w prowokacyjną manifestację.

Około godziny 10-tej pochód dotarł na plac przed siedzibą Miejskiej Rady Narodowej. Rozpoczęły się przemówienia: spokojne robotników, a napastliwe i wrogie prowokatorów. Przybył sekretarz wydziału propagandy KW PZPR – Wincenty Kraśko i zaczął przemawiać. Natychmiast wokół Kraśki grupują się prowokatorzy. Przerywają przemówienie i gdyby nie ochrona robotników byłoby z nim źle. Puszczono plotkę, że delegacja ZISPO została aresztowana i w to uwierzono, pomimo że delegacja była wśród wielotysięcznego tłumu. Bojówkarze próbowali uderzyć na pocztę, radiostację, dworzec kolejowy. Zdobywają Sąd Powiatowy, Prokuraturę i więzienie, w którym siedzieli tylko kryminaliści. Zdobyto broń na strażnikach więziennych. Następnie „uzbrojeni bandyci” udali się pod gmach Komitetu d.s. Bezpieczeństwa na ulicy Kochanowskiego. Lanie wody z Komitetu na tłum nie poskutkowało i Komitet został ostrzelany przez napastników. Pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa bronili się. Z odsieczą przyszło wojsko, które pierścieniem osłoniło budynek Komitetu. Pojedyncze starcia trwały jeszcze cała noc. Wieczorem, wydano zarządzenie o godzinie policyjnej. Do rana 28 czerwca życie normalizowało się stopniowo”.          

Tu skryba, przepisujący ten tekst, uważa, że musi podać przebieg wypadków w wersji swego przyjaciela z tamtych czasów, który był jednym z uczestników zajść pod budynkiem Urzędu Bezpieczeństwa. Przyjaciel ów, powiedzmy o imieniu Jurek, w jakiś czas po wypadkach i po procesie sądowym i po wypuszczeniu go z wiezienia na skutek amnestii, oprowadzał, piszącego ten tekst, krok po kroku szlakiem wypadków w których sam uczestniczył. Był on studentem Politechniki i na Studium Wojskowym przebył szkolenie m.in. na czołgach. Znalazł się w tłumie idącym ulicą Kochanowskiego. Pokazał miejsce do którego doszedł. Po prawej stronie ulicy, tuż przy krawężniku, rosły drzewa. Posesja w tym miejscu ogrodzona była płotem z prętów metalowych. Gdy idący ulicą i chodnikiem byli w tym miejscu padł strzał od strony budynku UB. Idący tuż przy Jurku mężczyzna z chłopcem padł na chodnik. Jurek i kilku młodych ludzi przerzucili tego chłopca przez sztachety i sami przez nie przeleźli i skryli się murem. Na ich oczach postrzelony mężczyzna wczołgał się za drzewo rosnące przy chodniku. Jurek widział jak padło kilka strzałów i jak ranny chował głowę za drzewo i jak kule rykoszetowały po płytach chodnika, aż w końcu ranny został jeszcze raz trafiony i zamarł. Co się stało z uratowanym chłopcem Jurek nie potrafił powiedzieć. W tym czasie przypomniał sobie, że w pomieszczeniach Studium Wojskowego był magazyn z bronią. Powiedział o tym towarzyszącym mu chłopakom. Pobiegli do tego magazynu, rozbili jakąś drewnianą kłodą mur i dostali się do magazynu. Zabrali broń i amunicję i ruszyli znów na ulicę Kochanowskiego. Zza węgłów domów poczęli ostrzeliwać budynek do wyczerpania amunicji. Widział, że jakaś grupa demonstrantów wdarła się do gmachu. Jak już skończyła się amunicja, to broń schowali w krzakach i uciekli. Po jakimś czasie Jurek pozostał sam i postanowił wracać do domu. But mu się rozwiązał i oparł stopę o pachołek żeliwny w bramie i schylił się by zawiązać sznurowadło. W tym momencie rozległ się huk i posypał się tynk na jego głowę. Okazało się, że z czołgu, którego nie widział, oddano serię strzałów w jego kierunku, a że się schylił, to trafiono w mur nad jego głową. Na czołg z okien domów poleciały butelki z benzyną i czołg zaczął się palić. Przez właz wyskoczyło trzech żołnierzy i zbiegli się ludzie i zaczęli okładać kijami żołnierzy. Nagle Jurek widzi, że czołg przestał się palić a wieżyczka czołgu zaczyna się obracać. Jako przyuczony czołgista krzyknął, że tam musi być czwarty z załogi i wskoczył na czołg, wdarł się do środka przez otwarty właz i wyciągnął przy pomocy innych ludzi czwartego z załogi. Ludzie poczęli tłuc żołnierza czym popadło i Jurkowi podali flagę biało-czerwoną. Zamocował ją na czołgu. Ludzie puścili żołnierzy gołych i rozeszli się. Był to już wieczór i Jurek też wrócił do domu. I może na tym by się skończyło, ale w Poznaniu były Targi Międzynarodowe i jakiś reporter był przy zajściu i sfilmował Jurka na czołgu z biało-czerwoną flagą. UB-cy akurat skonfiskowali ten jego aparat   i wyświetlili film. Jurek był znanym sportowcem i łatwo go rozpoznano. Został aresztowany. Siedział w więzieniu z jakimś księdzem, który wcześniej był prawnikiem. Nie mieli co robić, to ksiądz podkształcał Jurka w prawie. Jak dziś pamiętam J. Cyrankiewicza jak to „rękę wyciągniętą na władzę ludową (niby że to oni byli tym ludem) obetniemy”. No i doszło do procesu. Rodzina Jurka wystarała się o adwokata. Na pytanie sędziego, czy Jurek chce zabrać głos w swej sprawie, Jurek począł sypać paragrafami i w tym momencie adwokat chwycił go ze rękaw i szepnął do ucha: „Panie Jerzy, daj pan spokój, to ludowy sąd”. I był wyrok i więzienie i amnestia. I już po tym wszystkim obchodziłem z Jurkiem ulice Poznania).    

Grupie demonstrantów, którym udało się wedrzeć do wnętrza gmachu UB, uszły uwadze pewne ważne fakty, a głównie to, że w gmachu była tylko niewielka grupa pracowników, około 30-tu, ze już zdążono wywieść bron i dokumenty, a nawet niektóre cenniejsze meble. Jak na zaskoczonych, to naprawdę niezwykle wielki kunszt działania.

W „dokumentacji prasowej” z 4 lipca 1956 roku czytamy, że „...w wyniku krwawych zajść w Poznaniu zginęło 40 osób, a około 300 odniosło ranny. Wśród zabitych byli żołnierze WP i funkcjonariusze UB. Naprawdę to zginęło 55 osób, a 19-tu żołnierzy zostało skazanych na śmierć za niewykonanie rozkazu. Premier Cyrankiewicz w towarzystwie sekretarza KC Edwarda Gierka odwiedził ofiary zajść w szpitalu. Wziął także udział w uroczystościach pogrzebowych. Na cmentarzu, na Cytadeli, w imieniu partii i rządu przemówił Gierek. Trumny poległych na posterunku zostały udekorowane pośmiertnie przez Radę Państwa Oficerskimi i Kawalerskimi Krzyżami Orderu Odrodzenia Polski. Rada Ministrów rozpatrzyła i przyjęła do wiadomości sprawozdanie premiera J. Cyrankiewicza i właściwych ministrów o wypadkach poznańskich. Premier poformował, ż po jego wyjeździe z Poznania Komisja Partyjno-Rządowa pod przewodnictwem sekretarza KC Edwarda Gierka prowadzi dalsze energiczne badania tła oraz bezpośrednich przyczyn wypadków i w swoim czasie przedstawi wnioski”.

Wnioski, jakie przedstawił E. Gierek, można najogólniej scharakteryzować w następujący sposób. W kraju istnieją poważne siły reakcji otrzymujące wsparcie z zewnątrz. Ich plany może pokrzyżować przede wszystkim aparat bezpieczeństwa, którego struktury organizacyjne trzeba koniecznie wzmocnić. Dalsze rozliczanie pracowników bezpieczeństwa może mieć fatalne następstwa dla funkcjonowania aparatu bezpieczeństwa.

Głowni inspiratorzy poznańskich wydarzeń mogą więc mieć powodu do zadowolenia. Wnioski są takie na jakie oczekiwano. Jedno ich wtedy bardzo niepokoiło. Zbyt dużo bowiem osób poniosło śmierć.

Obawy te były w pełni uzasadnione. Bilans poznańskich wydarzeń posiał poważny niepokój w sercach i umysłach zdecydowanej większości narodu. Sytuację inspiratorów jeszcze bardziej pogarszały zdarzające się od czasu do czasu w kręgach Milicji Obywatelskiej tzw. przecieki informacji, jakie na temat ich rzeczywistej roli w wypadkach poznańskich docierały do niektórych członków kierownictwa partyjnego i państwowego.

Jeże ktoś wtedy myślał, że wypadki poznańskie spowodują natychmiastowe zmiany na kierowniczych stanowiskach w partii i w rządzie, to był w wielkim błędzie.

W rządzie m.in. uchwała Rady Państwa odwołano 11 lipca 1956 roku E. Szyra ze stanowiska przewodniczącego PKPG, mianując go jednocześnie ministrem budownictwa. 6 dni później H.Hoffman został ministrem przemysłu spożywczego.

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location