Już jutro i pojutrze (29–30 maja) w Lublinie - Africa Day Festival 2026. Oficjalnie promowane jest jako „wibrujące święto afrykańskiej kultury, jedności i międzynarodowej przyjaźni”. W programie m. in. Africa-Poland Business Forum, parada flag afrykańskich na Placu Litewskim, pokazy tańca, mody, koncerty i „networking biznesowy”. Organizatorem jest Abraham D. Ministry Foundation, założona przez pastora i muzyka gospel, który osiedlił się w Lublinie.
Oficjalnym, wyłącznym sponsorem jest Ria Money Transfer, korporacja zajmująca się przekazami pieniężnymi kierująca swoje usługi do imigrantów. Ria Money Transfer zarabia na tym, że Afrykanie pracujący w Europie przesyłają pieniądze do domu. Im więcej Afrykanów w Polsce, tym większe zyski firmy. Przedstawianie tego jako „promowanie kultury” jest zwykłym kamuflażem i hipokryzją. Festiwal jest mocno promowany wśród studentów i reklamowany przez uniwersytety. To nie przypadek – uniwersytety i miasto chcą kształtować kolejne pokolenie w duchu otwartości na masową imigrację z Afryki. Polska ma jeden z najniższych odsetków ludności nieeuropejskiej w całej Unii Europejskiej. Zamiast chronić tę unikalną sytuację, władze Lublina, przy wsparciu m. in. uniwersytetów, organizują wydarzenie, które normalizuje obecność Afryki w polskim mieście i zachęca do dalszego napływu. To klasyczny mechanizm „miękkiej kolonizacji”, który w Europie Zachodniej doprowadził do poważnych problemów integracyjnych, gettoizacji i wzrostu przestępczości. Gdyby w Lublinie organizowano duży festiwal promujący polską kulturę narodową z wezwaniami do zachowania tożsamości, to media i lewica nazwałyby to „skrajną prawicą”. Kiedy to samo robi się z kulturą afrykańską w kraju, który historycznie i demograficznie jest jednorodny, to nagle jest to „ubogacanie”. Ideologia pod przykrywką „kultury” w praktyce oznacza inżynierię społeczną i sztuczną promocję wielokulturowości.
https://x.com/delestoile/status/2060018256942191057






