"Były szef więziennictwa: zabójca prezydenta Gdańska zaplanował każdy szczegół."
Nie ma żadnych wątpliwości:
Czy to Izrael dokonał zamachu na Adamowicza?
Zmarła była osoba cichą i samotną, a taki Lepper i krzykliwy, i potężny, a i tak padł ofiarą zbrodni aparatu państwa.
Wyjaśniamy tu w skrócie, że Lepper został zamordowany przez MSW (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych). Wniosek, taki można wysnuć na podstawie faktu znanego szerokiej publiczności, a dotyczącego zabójstwa więźnia zakładu karnego z ręki naczelnika tegoż więzienia. Naczelnik wziął nóż, poszedł do celi z bezbronnym więźniem i tam go zaszlachtował. Naczelnik doznał nagłego ataku choroby umysłowej – naturalnie. Prawda jednak jest taka, ze więzień ten został zwerbowany przez funkcjonariuszy MSW w Warszawie na “likwidatora” Leppera. Funkcjonariusze ci wielokrotnie jeździli do więźnia, wyciągali go z celi i przygotowywali do zadania. Kiedy jednak – na przepustce, do której nie miał prawa, a o czym wiedzieli wszyscy współwięźniowie – skrytobójca nie wykonał zadania, sam został zamordowany przez aparat państwowy tzn. okupanta. Funkcjonariusz MSW przyszedł do celi i zarżnął więźnia, bo ten był niewygodny.
Czy Zobowiązanie Bolka jako TW ma być narzędziem zamachu stanu?
Red. GW
+
Socjolog i kryminolog dr Paweł Moczydłowski uważa, że Stefan W. był w pełni poczytalny, kiedy zadawał śmiertelne ciosy prezydentowi Gdańska Pawłowi Adamowiczowi. - Przestępca dobrze wiedział co robi. Zabójstwo miał wcześniej zaplanowane - mówi WP Moczydłowski.
- On doskonale zaplanował morderstwo prezydenta Pawła Adamowicza. Świadczą o tym poszczególne elementy. Najpierw nie stoi wśród publiczności. Dzięki temu, że zdobył identyfikator z napisem media, przedostaje się w pobliże swojej ofiary. Od samego początku dobrze wie: po czyją głowę przyszedł. Ustawia się od strony gości, od strony sceny. Przyczaja się na schodach, czyli tam, gdzie co najwyżej mogą stać przedstawiciele mediów. Wie dobrze, że nie może stać z innymi na scenie, bo tam mogą przebywać organizatorzy i goście. I na schodach wyczekuje odpowiedniego momentu - mówi w rozmowie z WP dr Paweł Moczydłowski, który kierował w latach 90-tych Centralnym Zarządem Zakładów Karnych w Polsce.
- Kiedy pojawia się łuna światła, rozpoznaje kogo trzeba i jak puma rzuca się na swoją ofiarę. Zabija go, by chwilę później, jak bokser latać po ringu i cieszyć się publicznie. Opowiada o sobie, próbując wywołać współczucie wśród publiczności. Bo wie, że ludziom nie podoba się, jak kogoś niewinnie skażą i jak ktoś jest torturowany. Ma przemyślane wszystko dokładnie. Nawet to, że nie będzie uciekał, bo przecież na ucieczkę nie ma żadnych szans. Jest nagrywany przez setki telefonów i kamery, robione są mu zdjęcia. W jego zachowaniu jest dużo racjonalnego działania - ocenia Moczydłowski.
Powinien trafić do Gostynina
Jego zdaniem, medialne informacje dotyczące zaburzeń osobowości i leczenia się psychiatrycznego Stefana W., mają na celu osłabić wydźwięk tego co zrobił podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Niech ktoś najpierw pokaże dokumentację w sprawie przebiegu choroby. On został skazany w 2014 roku, siedział w areszcie od 2013 roku. Sąd skazując go za napady rabunkowe z bronią w ręku nie zauważył jego problemów psychicznych? Przecież gdyby były jakieś kwestie związane z jego stanem zdrowia psychicznego, sąd powinien momentalnie zareagować. Jeśli był faktycznie chory, to powinno się go wysłać na leczenie do Regionalnego Ośrodka Psychiatrii Sądowej w Gostyninie. Ale tu nic takiego nie miało miejsca. Moim zdaniem, zarówno wcześniejsze przestępstwa, jak i zabójstwo Pawła Adamowicza są spójne. Przestępca dobrze wiedział co robi. Zaburzony oczywiście jest, bowiem realizuje patologiczne cele. Ale zabójstwo miał wcześniej dokładnie zaplanowane - mówi WP dr Paweł Moczydłowski.
https://wiadomosci.wp.pl/byly-szef-wieziennictwa-zabojca-prezydenta-gdanska-zaplanowal-kazdy-szczegol-6338828796721281a






