Wybory 2015: Kto nie chce głosować, niech też nie je.

+++

Bracia:
Sami wiecie, jak należy nas naśladować, bo nie wzbudzaliśmy wśród was niepokoju ani u nikogo nie jedliśmy za darmo chleba, ale pracowaliśmy w trudzie i zmęczeniu, we dnie i w nocy, aby dla nikogo z was nie być ciężarem. Nie jakobyśmy nie mieli do tego prawa, lecz po to, aby dać wam samych siebie za przykład do naśladowania.
Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: kto nie chce pracować, niech też nie je. Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi.
Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.

 

+++2 Tes 3, 7-12 Kto nie chce pracować, niech też nie je+++

Nadchodząca druga tura wyborów na prezydenta charakteryzuje się gwałtownym wzrostem napięcia i niepewności u obu stron. Komorowski przyzwyczaił się do swego nieróbstwa, a Duda poczuł smak władzy i chciałby prezydentować – uwierzył w siebie, żona z córką naszego kandydata polubiły już lud polski, i one również są gotowe do panowania.   Krajobraz ten wyłonił się po bardzo solidarnej współpracy PO i PIS polegającej na wyciszaniu sporów, po oszustwach SLD z udawaną kandydatką panią Ogórek, z oszukańczą kampanią Jarubasa.

Po tej farsie pierwszej tury wyłonił się jednak faktyczny zwycięzca – został nim społeczny ruch kontroli wyborów. Ten ruch - spontaniczny, oddolny - sprawił, że wyborów nie dało się oszukać tak, jak zawsze. I gdyby nie kampania zniechęcająca mediów alternatywnych (udawanej opozycji medialnej), to mielibyśmy w Polsce - w drugiej turze: ruch alternatywny – kontra Duda lub Żyrandol. A to z oczywistym skutkiem: w drugiej turze wygrałaby alternatywa i „okrągły stół” zostałby przełamany.

Tak się nie stało, druga tura nie będzie walką polityczną, ale zwykłym oszustwem – „ustawką”. Jednak trzeba pójść na drugą turę i to z dwóch powodów:

- samo głosowanie i kontrolowanie wyborów, to gromadzenie się Polaków razem, z jakimś wspólnym celem, a co jest wartością samą w sobie, bo jest to konsolidacja naszych sił.

- trzeba doprowadzić do zwycięstwa Dudy nad Komorowskim, bo z dwojga złego PIS ma program bardziej pronarodowy niż PO, który chce wszystko skomercjalizować i to na warunkach obcego kapitału – czego skutki już widać. Poza tym Duda jest o całą klasę inteligentniejszy i nie jest to takie pewne, że będzie podlegał Kaczyńskiemu, na dodatek aż tak bezmyślnie jak to Komorowski podlega tej szumowinie, która uwiła sobie gniazdo dowodzenia w Pałacu i to właśnie ta szumowina decydowała o tym, co Komorowski podpisywał, a czego nie. (Właśnie minęła debata prezydencka, która była czystą ustawką między Dudą i Komorowskim, a charakter omijanych tematów – np. problem prezydentury w kontekście konieczności zmian w Konstytucji sugeruje, że to ośrodki zagraniczne ustanowiły granice tej debaty, i one planują zbierać tego owoce).

W tych wyborach, gdzie strony - tradycyjnie już - nie różnią się zbytnio między sobą, najważniejszy jest główny wygrany pierwszej tury – właśnie ruch kontroli wyborów, bo nie Kukiz przecież.

Społeczny ruch kontroli wyborów jest naturalnym odruchem naszego narodu, który ma cykl podnoszenia się z porażek powstań. Cykl ten wynosi ok. trzydzieści lat. Okrągły Stół – rzekomy upadek komunizmu – był właśnie wielką klęską Polaków, którzy po 25 latach są bardziej wykrwawieni niż po II WS – a i nie tylko! Bo po wojnie nie mieli garbu zadłużenia, a teraz mają wielki dług i prywatny, i publiczny, z których nigdy się wyrwą, a jeżeli tak, to jednie poprzez zbrojne powstanie przeciw okupantowi. Bez powstania zbrojnego w - formie XXI wieku - Polski nie da się uratować! Teraz Naród budzi się i ten ruch staje się swoim rozmiarem podobnym do ruchu Solidarność, jest to nowa szansa, ostania może.

Ważne jednak jest, aby RKW nie podążył śladami Solidarności, a tym bardziej nie podzielił jej haniebnych losów. Solidarność powstała na spontanicznym, oddolnym odruchu obrony naszych dóbr materialnych, które bez większej kontroli społecznej były wywożone za granicę, co wywołało strajki lubelskie. Ale na fali tego niezadowolenia UB ´ecy sprowokowali ustanowienie centrum tego ruchu w Trójmieście, a to poprzez prowokacyjne szykanowanie Anny Walentynowicz. Gdańsk był przez UB zaplanowany na centrum opozycji, bo rozumiano, że tam są wielkie stocznie i przez nie można najłatwiej sterować wielkim masami robotniczymi. A nie mógł to być to ani Śląsk, który dostarczał węgiel, ani Warszawa, jako centrum polityczne. Był to eksperyment żydkomuny i takie rzeczy należało robić gdzieś na rubieżach. Trójmiasto było gigantyczne w swym rozmiarze protestu, a równocześnie było jakoś prowincjonalne i można było łatwiej powstrzymywać „beton” PZPR´u od radykalnych posunięć przeciw strajkowiczom.

Do takiej to konstrukcji podłączono dobrze przygotowanych KOR`owcow, „wałęsów” i tak oto mamy wzlot i upadek - i Solidarności, i Państwa.

Piszemy o tej historii naszych dziejów najnowszych w telegraficznymi streszczeniu, bo patrząc na wiele osób i „patronaty” różnych mediów kręcących się i w RKW, i wokół, mamy przed oczyma tamte wydarzenia Solidarności i jej doradców, którzy pomogli ubowcom dokonać tego przewrotu, którego owoce obecnie widzimy. Przy czym nawet jest gorzej, bo dokładna powtórka nie jest możliwa, a to tylko z tego względu, że już prawie wszystko ukradziono i to nie banki, czy stocznie są rozbójniczym celem naszych wrogów, ale celem jesteśmy MY, MY POLACY. Celem obecnym otwarta już eksterminacja nas, jako Polaków: teraz jest to Endlösung i jak się tym razem za nas wezmą, to ratunku nie będzie z znikąd.

Bacząc na to, że jako Naród stoimy wobec naszej ostatecznej zagłady, należy zarówno wesprzeć RKW, jako nie tylko ruch kontrolny wyborów, ale przekształcić go w wielki ruch społeczny o aspiracjach politycznych i społecznych, i z tego ruchu wyodrębnić stronnictwo polityczne, które stanie do wyborów parlamentarnych już na jesieni.

RKW to wspaniali Polacy, którzy powstrzymali te fale oszustw wyborczych, ale nie powinno się skończyć tylko na tym. Bo nie jest żadną sztuką dopasowywanie się, czy oczekiwanie czegokolwiek pozywanego od tego totalnego bezprawia politycznego, jakie widać w obecnej Polsce. To za mało! Trzeba pójść za ciosem: 

Tu trzeba tworzyć warunki samemu sobie. I tak się składa, że właśnie wyłaniają się samorodni liderzy polityczni, administracyjni, społeczni czy duchowi, których jakoś się rozpoznało w boju. Tak właśnie było za Solidarności z tym tylko, że UB było do tego zjawiska lepiej przygotowane niż my - działacze tamtego fenomenu, a dodatkowo, szybko wymieniona hierarchia kościelna w Polsce wbiła nam nóź w plecy - czym dokonała reszty . Teraz zaś jest inaczej - obecny okupant nie ma takich środków policyjnych ku temu, aby na nowo podrzucić Polakom nowy KOR, a mamy świadomość naszego sieroctwa w Wierze i na żadnego biskupa nie liczymy – co nawet też dobrze, bo żydom będzie tym razem znacznie trudniej. Jakby nie narzekać na obecne czasy, to w obecnej sytuacji polityczno-policyjnej nasz wróg nie ma takich środków jak za PRL ´u – trzeba z tej szansy skorzystać.

Z szansy trzeba skorzystać, Ruch RKW należy przekształcać w stronnictwo. I to z tych zasobów należy budować nowy front , a nie z zasobów Kukiza , który jest liberalnym świrem i jeździ po majdanach, aby rezunów całować po tyłkach, jego ambitne zaplecze wyborcze szybko się niż zdegustuje i popadnie w kolejną już grupę marazmu i niezadowolenia - nie wolno pozwolić na zmarnowanie tych ludzi. Jeśli Kukiz ma szanse na 20%, to Ruch Kontroli ma tym większe perspektywy, bo aby zbudować taki front, jak ta udana kontrola oszustów wyborczych, trzeba mieć więcej w głowach, aniżeli jest to wymagane przy śpiewaniu u Owsiaka czy opowiadanie durnot o JOW ´ach, a to razem – co najgorsze - z bredniami o niefinansowaniu kampanii – wyborów - z budżetu państwa, czyli otwarciu nędzy polskiej polityki na wielki kapitał obcy.

RKW przekształcając się w stronnictwo polityczne, winno strzec się dobrze już wypasionych mediów alternatywnych, które w ogromnej większości są pod ścisłą kontrolą „sił ustanowionych” . Bowiem to one bazując na zapleczu naszych ruchów oddolnych ogrywają taka samą rolę, jak dawny KOR, a nawet pochodzenie rasowe jest takie samo. Trzeba się ich strzec, ten nowy ruch musi być rdzennie polski i katolicki (tak zawsze upominał Prymas Wyszyński), tego nie tylko nie wolno się zapierać, ale nasza postawę należy prowokacyjnie deklarować: jesteśmy Polakami-katolikami! Nic nikomu do tego!

Dziękując wszystkim wspaniałym działaczom kontroli wyborów wzywamy ich nie tylko do dalszej aktywności w tej dziedzinie, ale do przekształcania się ilościowego i jakościowego. Praca – WALKA – przy kontroli wyborów, to dobra szkoła hartowania się tak jednostek, jaki społeczności.

Powtarzamy, po wyborach nie rozchodzić się, ale budować obóz, budować stronnictwo polityczne, które musi wejść do Sejmu - 2015.

A jedno, co trzeba jeszcze starać się zrobić w tym tygodniu przedwyborczym, to mobilizować ospałych i zniechęconych, którzy nie chcą głosować na „niegodnych” kandydatów. Trzeba tym ludziom wytłumaczyć, że obecnej Polsce wszystko jest już z niegodnej ręki, i chleb z piekarni, i mecze telewizyjne, i karty bankowe, etc., etc. Jeśli ci malkontenci nie chcą głosować, „bo to niegodne”, to niech zrezygnują z innych dóbr, np. z właśnie chleba, bo to też ze złej ręki pochodzi.

Jest ważne to, aby ludzie nauczyli się głosować i jest ważne, aby głosy te był pod kontrola NARODU, nie dać się okraść, nie dać się manipulować , bo wszystko to razem to budowa naszej narodowej siły.   Wybory jesienne wkrótce i tam ma wejść nie PO, nie PIS, nie Kukiz, ale w pierwszym rządzie Ruch Kontroli Wyborów

 

In Christo

Krzysztof Cierpisz

17-V-2015

+++

 

debata prezydencka, Kukiz, wybory duda, Komorowski, wyniki
TVP info

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location