Jakież to symboliczne. Bułgaria, która w Polsce przez lata budziła co najwyżej lekceważące wzruszenie ramion stała się 21. państwem strefy euro.
+
Były premier Leszek Miller, gorliwie lansujący się w środowiskach patriotycznych na bezkompromisowym antyukrainizmie, nie zrzucił jednak do końca swojej komunistycznej skóry i próbuje naganiać Polskę do strefy kibucowej zagłady, jaką jest strefa waluty euro.
Waluta euro jest śmiertelną zasadzką i nawet wśród żydów – co prawda bardziej wyzwolonych z oparów kibucu – sprawia, że podnoszą oni brwi ze zdziwieniem i pytają: „Euro, a co to za pieniądz? Czegoś takiego nigdy nie było na świecie”.
Istotnie, czy dla „sygnatariusza”, jakim jest Polska, „traktat” jest zobowiązaniem?
- „Tak, zobowiązaniem – bo w traktacie, który podpisałem razem z Włodzimierzem Cimoszewiczem, deklaracja jest jednoznaczna: Polska przystępuje do Unii z wymogiem przyjęcia wspólnej waluty”.
Euro jest pułapką w postaci „carte blanche” – jak wszystko inne w Unii.
Nie wiemy, na jakim parytecie i dlaczego, i przez kogo ustanowiono kurs euro do złotego, podobnie jak nie mieliśmy żadnego wpływu na ustalenie kursu USD do złotego, który pierwotnie wyniósł 1 USD = 10 000 starych złotych, czym zamordowaliśmy polski eksport, a więc unicestwiliśmy Polskę jako kraj przemysłowy, zamieniając Ojczyznę w wyuzdaną spelunkę dla taniej siły roboczej, prymitywnych prac wymagających imigracji niskiego poziomu umysłowego pracowników z krajów trzeciego świata.
Kursem USD do złotego oczywiście nie zarządzał słynny intelektualista towarzysz Balcerowicz, ale żyd z żydaera, emerytowany dyrektor banku – Michael Bruno – któremu Balcerowicz udostępnił tajne dokumenty państwowe, dzięki czemu taki destrukcyjny parytet można było przyjąć.
I do tego bagna napędza nas „nawrócony” Leszek Miller – sygnatariusz.
Kończąc, aby nie bić piany nad tą pianą, stwierdzamy:
- Leszek Miller podpisał traktat akcesyjny do UE, ale go nie przeczytał lub może nawet go nie widział, a z Cimoszewiczem jest jeszcze gorzej.
- Zauważmy, aby równoprawnie podpisać jakąś umowę, trzeba:
- Być jej współautorem.
- Umieć przeczytać gotowy tekst umowy.
- Umieć go zrozumieć.
- Umieć przewidzieć konsekwencje prawne, łącznie z zdefiniowaniem sądu, który ewentualne spory będzie rozstrzygał.
- Mieć tytuł do egzekucji warunków takiego dokumentu (traktatu).
- Mieć narzędzia egzekucyjne, które w przypadku złamania umowy, muszą być absolutnie skuteczne, a nie papierowe.
Okoliczności podpisania traktatu były skandaliczne i przyniosły Polsce tragiczne skutki. Traktatu nikt w Polsce nie przeczytał ani go nie zrozumiał, ani też nikt nie ma mocy sprawczej, aby go wyegzekwować.
Jedynymi ekspertami od oceny traktatu byli dwaj ekonomiści z Oxfordu (Anglicy, a nie Polacy), którzy natychmiast zauważyli, że Polska będzie zrujnowana i uczyniona terenem prac prymitywnych, rynkiem zbytu dla monopolistów z zagranicy. I tak to jest, tak widać.
Oczywiście traktat jest nielegalny i takim był w chwili jego sygnowania przez Leszka Millera.
A nawet gdyby, to gdyby Leszek Miller miał elementarny mózg i szare komórki, to musiałby zauważyć i wyartykułować:
Traktat Akcesyjny Polski do UE został unieważniony poprzez Traktat Lizboński, który krótko potem został przestępczo narzucony Polsce przez również przestępczego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Hańba! Za 5–7% głosów w UE Miller oddał 100% Polski. Słownie sto procent, a nawet więcej, bo Unia rządzi w Polsce już nie tylko budżetem, ale i naszą moralnością.
Hańba, a dodatkowo Leszek Miller wzywa do likwidacji polskiego prawa weta w Brukseli.
Red. Gazeta Warszawska
+
1 stycznia 2026 roku Sofia pożegnała lewa i wkroczyła do elitarnego klubu wspólnej waluty. Polska, która wchodziła do Unii jako jedna z największych i najbardziej dynamicznych gospodarek nowej fali, nadal stoi z boku. Spośród dziesięciu państw, które razem z nami przystąpiły do Wspólnoty już siedem przyjęło euro.
Na zewnątrz pozostały jedynie trzy– Polska, Czechy i Węgry. Przez ponad 21 lat członkostwa w Unii rządy zmieniały się regularnie. Prawo i Sprawiedliwość sprawowało władzę przez około 10 lat, Platforma Obywatelska i jej koalicje przez podobny okres. Ani Jarosław Kaczyński, ani Donald Tusk nie podjęli jednak realnych kroków, by przygotować kraj do przyjęcia euro. Zamiast tego słyszeliśmy niekończącą się litanię wymówek: kryzys finansowy, pandemia, wojna na Ukrainie, inflacja, „strategiczne interesy narodowe”.
Jakby wejście do strefy euro było luksusem, na który „jeszcze nie pora”, a nie prawnym zobowiązaniem wynikającym z traktatu akcesyjnego. Tak, zobowiązaniem – bo w traktacie, który podpisałem razem z Włodzimierzem Cimoszewiczem deklaracja jest jednoznaczna: Polska przystępuje do Unii z wymogiem przyjęcia wspólnej waluty. Brakuje jedynie daty, którą rząd powinien ustalić po spełnieniu kryteriów konwergencji i uzgodnieniu z Komisją Europejską. Dziś Polska nie spełnia tych wymagań – głównie z powodu wysokiego deficytu budżetowego i braku udziału w mechanizmie ERM II. Kolejne ekipy wolały populistyczne rozdawnictwo od trudnych, lecz koniecznych reform. Puentą jest gorzka ironia: najbiedniejszy kraj Unii z 2004–2007 roku właśnie wsiadł do expresowego pociągu, a my zostaliśmy na peronie tuląc złotówkę jak talizman i przekonując samych siebie, że jesteśmy mądrzejsi. Historia rzadko jednak nagradza kunktatorów.
- Leszek Balcerowicz - Aaron Bucholtz
- (Judaism & Islam)
- ... Izraela Michael Bruno. Michael Bruno. Człowiek ten był wtajemniczony w najgłębsze tajniki naszej gospodarki, takie jak zmiany kursu złotego do dolara - wiadomość na wagę złota dla spekulantów. ...
https://x.com/LeszekMiller/status/2007042670175060364






