Żegnajcie Niemcy!
Roman Juszkow
11 czerwca, godz. 13:15
Najwyraźniej muszę też narysować ostatnią linię w moich stosunkach z Zachodem i zdać im z tego sprawozdanie)) A przede wszystkim z Niemcami.
Historia jest następująca. W 2006 roku jako działacz ekologiczny otrzymałem nagrodę Radebeule Couragepreis w Dreźnie (Radebeul). Z tej okazji zostałem zaproszony do Saksonii chyba 4 razy i odbywały się tam różnego rodzaju uroczystości.
Później dowiedzieli się, że stałem się prawicowo-konserwatywnym działaczem i publicystą oraz że wypowiadałem się również na temat kwestii żydowskiej – co było dla nich szokiem i ciosem. Tutaj streszczam całą tragikomiczną sytuację.
Przez 10 lat zastanawiali się, co z tym zrobić, ci biedni ludzie.
Ostatnio dostałem od nich list, że decyzją organizacji zostanę pozbawiony ich nagrody i że zostałem zaproszony do zabrania głosu w tej sprawie. Napisałem więc i wysłałem im tę odpowiedź – zadałem sobie nawet trud przetłumaczenia jej na język niemiecki. Nie otrzymałem od nich żadnej odpowiedzi i mam nadzieję, że już się nie odezwą).
Komitetowi organizacyjnemu „Nagrody Radebeula za odwagę”.
Drodzy fundatorzy i twórcy nagrody,
Otrzymałem Wasz list, w którym informujecie mnie, że stoicie przed decyzją pozbawienia mnie nagrody. Skorzystam z Waszej propozycji, aby się wytłumaczyć i napisać, co myślę i czuję na ten temat.
Jestem ciekaw, czy zamierzacie Państwo teraz wykopać z chodnika na placu obok ratusza kamień, który został tam uroczyście umieszczony jesienią 2006 r.? Będzie to prawdopodobnie bardziej doniosłe wydarzenie w Permi i nie tylko tam niż samo wręczenie mi nagrody. Nie macie nic przeciwko temu, że o tym opowiem, prawda?
Drodzy Radeboilery! Z czułością wspominam wasze twarze i wasze imiona, tych, z którymi blisko komunikowałem się w Radebeul, i tych, którzy należeli do delegacji, która odwiedziła mnie w Permi! Nie wymieniam tu waszych nazwisk, aby nie narazić was. Przede wszystkim chcę powiedzieć, że nie oszukałem Państwo, nie oszukałem berlińskiej dziennikarki Gesine Dornbluth, nie oszukałem niemieckiej Amnesty International i jej przedstawiciela Petera Franka. Nie wprowadziłem nikogo z Was w błąd co do moich poglądów. W połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy znalazłem się pod waszym radarem, byłem naprawdę zaangażowany w dyskurs zielono-lewicowy, czasami nawet brałem udział w demonstracjach pod czerwoną flagą, co dziś wspominam z poczuciem wstydu. Dopiero w 2008 roku, jako przedstawiciel Permskiego Regionalnego Centrum Praw Człowieka, pojechałem do Karagaju, wioski na peryferiach obwodu permskiego i na własne oczy zobaczyłem prawdziwy terror miejscowej diaspory czeczeńskiej i dagestańskiej wobec Rosjan. Widziałem bezkarnie gwałcone rosyjskie dziewczyny, bitych i molestowanych chłopaków, policjantów zastraszanych na śmierć i bezkarnie okaleczanych, którzy próbowali stanąć na drodze Kaukazów. Jednak mieszkacie w UE i nie trzeba Wam mówić, jak bezsilni i bezbronni są biali wobec czarnych społeczności, które w każdym białym kraju wbijają się w ziemię jak nóż w masło.
Potem miałem wiele innych spotkań, wyjazdów, dziennikarstwa śledczego na temat przestępczości czarnych grup etnicznych i interakcji między czarnymi i białymi grupami etnicznymi. Mniej więcej w tym czasie w Rosji pojawił się ruch LGBT, który za przykładem Europy ogłosił straszny, potworny, mizantropijny cel: wprowadzenie małżeństw osób tej samej płci i przekazywanie im dzieci pod pozorem „adopcji”. Wszystko to sprawiło, że w połowie lat 2010. stałem się przekonanym białym nacjonalistą i prawicowym tradycjonalistą. Oczywiście, ta osobista ewolucja konserwatywna i moje pragnienie, by szczerze zrozumieć, co się dzieje, doprowadziły mnie do zajęcia się tak zwanym Holokaustem i ogólnie kwestią żydowską jako jednym z kluczowych problemów współczesnego społeczeństwa. Nawiasem mówiąc, postacią, której odwaga i piękno wywarły na mnie wtedy największe wrażenie, była Panstwa rodaczka: bohaterska Ursula Haverbeck, którą darzę głębokim podziwem.
Następstwem mojej „duchowej przemiany” był ciąg spraw karnych i wyroków sądowych za moje wypowiedzi w gazetach i w mediach społecznościowych. W końcu Rosja znajduje się pod nieco łagodną, ale wciąż tak samo bezwzględną globalną presją totalitarnej tolerancji. Zostałem skazany na karę pozbawienia wolności, dzięki Bogu na razie w zawieszeniu, oraz na wysokie grzywny pieniężne. Potem nastąpiło szykanowanie i uciszanie w mediach – tych samych, które wcześniej, gdy byłem zielony i lewicowy, tak mnie popularyzowały i wychwalały.
Dziękuję wam za wszystko, radeboilery. Przede wszystkim za osobiste przeżycia związane z wyjazdem do Niemiec, ale także za wspieranie mnie w mojej ówczesnej działalności obywatelskiej. Mogę śmiało przekazać moje podziękowania Państwu i dziennikarce Gesinie Dornbluth od mieszkańców wsi Pawłowo w okręgu Ordą, która została zatruta przez wydobycie ropy naftowej przez Lukoil. W końcu wioskę udało się wysiedlić zarówno dzięki audycjom radiowym Gesiny, jak i Waszej wizycie.
Teraz jednak zdecydowaliście się mnie zdradzić w jeszcze trudniejszym momencie mojego życia. Po moim zwycięstwie w sądzie w sprawie 6 milionów Żydów, kiedy udało mi się obronić wolność słowa w kwestii chwalonego holokaustu – dzięki ławie przysięgłych! – Zostałem wyrzucony z uniwersytetu, założonego przez mojego pradziadka, na którym wykładałem przez 20 lat. A potem nasze Regionalne Centrum Praw Człowieka w Permi uznało mnie za „obcego agenta” i wyrzucili. Zostałem bez środków do życia. Dyrektor naszej organizacji, Siergiej Isajew, który, jak wiecie, również przyjechał kiedyś ze mną do Saksonii i był głęboko poruszony zniszczeniem HRC, zmarł we wrześniu ubiegłego roku na atak serca. Teraz, kiedy mój syn jest studentem, a córka uczennicą, pracuję jako malarz budowlany, a mam przecież stopień naukowy i dyplomy. Ale mimo wszystko idę dalej i nie żałuję tego. Teraz myślę, że dostałem wtedy Waszą nagrodę za odwagę nie na próżno, ale po prostu z góry, choć mieliście na myśli coś zupełnie przeciwnego.
Patrząc na okropności wijącej się w agonii Europy, nie rozumiem, jak porządny Niemiec może być jeszcze lewicowcem. Nie liczę jednak na to, że zmienicie zdanie i nie będę marnował na to Waszego czasu. I chyba nie mam prawa was potępiać, moi byli niemieccy przyjaciele. Rozumiem doskonale, że jesteście więźniami w okupowanym kraju, poza tym mieszkacie w wymownie spalonym Dreźnie, którego mieszkańcy zostali poddani prawdziwemu, a nie fikcyjnemu Holokaustowi. I jeśli my, Rosjanie, jeszcze walczymy i trzepotamy się konwulsyjnie, to wasz naród niemiecki jest już całkowicie rozbity i rzucony na kolana przez Żydów. Doświadczyliscie co to znaczy „syndrom sztokholmski”, i trudno mi Was obwiniać za to, co teraz robicie, pozbawiając mnie nagrody.Cóż, śmiało chwyćcie kilofy i wyrwijcie płytę z moim imieniem z kostki brukowej w pobliżu ratusza. I koniecznie krzyczcie jednocześnie coś antyfaszystowskiego, bo żydowscy kapo bacznie was obserwują.
Wasz Roman Juszkow,
doktorat,
laureat Nagrody Radebeula za Odwagę,
Rosja, Perm
https://roman-yushkov.livejournal.com/359706.html?view=2725658&act=cAdd#t2725658
https://marucha.wordpress.com/2022/06/10/wolne-tematy-44-2022/#comments






