Sienkiewicz i Askenazy - Wielki artysta w sieci pająka.

Sienkiewicz i Askenazy.—Jak to było w Vevey.—Wielki artysta w sieci pająka. — Masoneria przed wojną i teraz. — Trzeba wiedzieć całą prawdę.

GOTÓW jestem dać zapowiedzianą w nr. 49 odpowiedź na interpelację „Merkuriusza Polskiego” w sprawie środowiska, które usiłowało wywierać wpływ polityczny na Sienkiewicza. Ale wprzód zastrzeżenie.

Nie mam wcale ochoty bawienia publiczności sensacją, jakby tego chcieli interpelanci, zadający mi sugestywne w tym kierunku pytania. Poruszy­łem tę kwestię przy sposobności tytułem przy­kładu, aby nim uzasadnić potrzebę wyjaśniania stosunków. Największą reformą naszych stosunków będzie ich wyjaśnienie. Nie można żyć po ciemku.

Dopóki rządzić się będą w społeczeństwie elementy, którym zależy na ciemności, żadna pra­ca nie będzie dokonana z pożytkiem dla kraju. Od tego więc trzeba zaczynać reformy — od wy­walczenia zupełnej niezawisłości dla myśli (i woli) polskiej. Obecnie nie mamy jeszcze wolności.

Dajmy na początku ilustrację. We wrześniu 1922 r. oglądaliśmy w Zachęcie wielkie płótno niejakiego Kamira (Kaufmanna), przedstawiające Sien­kiewicza w otoczeniu „przyjaciół” politycznych. Obraz ten, zamówiony u współwyznawcy przez Askenazego, miał upamiętnić dla potomności tę chwilę dziejową, kiedy to on — Askenazy—ważył w ręku losy Polski. Potomność będzie wiedziała, w jak wspaniałem towarzystwie wtedy przebywał, kto robotę jego żyrował.

Silny blask lampy oświetla centralną tutaj postać mecenasa Antoniego Osuchowskiego, obok Sienkiewicz, który pod inspiracją tego mistrza coś redaguje; za plecami Sienkiewicza, kontrolujący ich obu, stoi Askenazy. Dalej przy stole siedzi Wła­dysław Mickiewicz i przedstawicielka Anglii, pani Alma Tadema; wgłębi stoi Paderewski i niefortunny dyplomata Kowalski.

W ten sposób uwieczniono skład Komitetu pomocy ofiarom wojny w Vevey. Postaci Paderewskiego, Wł. Mickiewicza i Almy Tademy doda­no dla zapełnienia płótna i pogłębienia obrazu hi­storycznego, faktycznie bowiem stale pracowali w Vevey: Osuchowski, Sienkiewicz i Askenazy. Jak się czuł Sienkiewicz w tein towarzystwie, świad­czą najlepiej jego własne listy do Ignacego Chrza­nowskiego, ogłoszone niedawno (nr. 47) przez adresata w „Myśli Narodowej”.

Między innemi pisze: „Były tu już, jak zaw­sze między Lechitami (oraz Lechitami świeższej daty), różne tarcia, które trzeba było łagodzić”. Owym Lechitą świeższej daty był Askenazy. „Sku­tek jest taki, że on [Osuchowski] nienawidzi wszystkich innych członków Komitetu, oni niena­widzą jego... I wszystko byłoby się rozleciało, gdyby nie konieczne a częste, zwłaszcza w począt­kach, z mojej strony: guos ego”. Dnia 24 listopa­da 1915 r. Sienkiewicz pisze: „Powiedziałem Osu­chowskiemu kilka słów prawdy spokojnie i życz­liwie, że ma przykry charakter, że budzi niechęć w ludziach, że zagarnia zasługi innych. Nie wiem, co sobie w duszy myśli i czy nie skupiła się w nim uraza do mnie, ale nazewnątrz jest, jakby go kto posmarował śmietaną i ocukrzył. — Dobre i to!”

Nie była to więc, jak widzimy, przyjaźń ani z Osuchowskim, ani z Askenazym.

Sienkiewicz zadawał sobie ciężki przymus, przebywając w tem towarzystwie, byli to bowiem jego dozorcy, od których nie mógł się wymówić, dozorcy, sprawujący wobec świata rolę opiekunów wielkiego pisarza.

Sienkiewicza miejsce było wtedy w Paryżu, ale nie mógł się stąd ruszyć, wmówiono mu, że najwyższem jego powołaniem jest w tym czasie jałmużnictwo.

„Przykrzy się Szwaicaria” — pisze w jednym z listów. „Nie masz pojęcia"—dodaje w innym— „do jakiego stopnia pobyt w Szwajcarii stał się nudny i ciężki... Siedzę jednak tu wytrwale i nie ruszam się nigdzie, a ta wiadomość, którą podały dzienniki, że jestem obecnie w Paryżu, to jest gazeciarska blaga”... Kiedy indziej pisał (24.XI.1915) o swojej „orientacji": „Czytam ciągle, a przynaj­mniej od czasu do czasu w gazetach o rozmaitych moich orientacjach. Czasem się to przykrzy. Wprawdzie i ja często „timeo”, ale moje stanowis­ko jest proste. Uczuciowo jest przyjazne dla tych, którzy chcą i mogą zapewnić nam jak najwięcej samodzielności i rozwoju”...

Prawdziwe stanowisko Sienkiewicza kryło się w tem słówku: „timeoTimeo Danaos et dona fe- rentes. Nie wierzył Niemcom. Askenazego rze­czą było wymóc na nim milczenie i udaremnić wszystkie próby wypowiedzenia „uczuciowego” stosunku do rzeczy i takiego związania go z instytucją w Vevey, aby nigdzie ruszyć się nie mógł. Sienkiewicz dał sobie to wmówić; przynajmniej tak to siostrzeńcowi przedstawiał, jakoby działał według swej woli. Ze słów jego dobywa się go­rycz.

„Faktycznie- pisze dalej—„póki jestem prezesem komi­tetu, który musi mieć dostęp do wszystkich dzielnic, [stano­wisko moje] jest Ściśle neutralne. Przestrzegam tego tak dalece, że gdy mnie rząd francuski zaprosił do zwiedzenia frontu — odmówiłem. Łatwo sobie wyobrazisz, że nie brakło mi ocho­ty widzieć wojnę – z bliska, tak jak ją oglądał zaproszony Rudyard Kipling. Alo ponieważ trzeba by było oświadczać się z sympatiami, widywać figury urzędowe, podlegać wywiadom dziennikarskim, więc wolałem się wstrzymać. Kosztowało mnie to dużo, ale trudno! “

Pilnie go strzeżono — wiedzieliśmy o tem skądinąd — aby broń Boże nie wypowiedział się nigdzie ze swemi sympatiami. Było już takie zda­rzenie na wiosnę, że nie dopilnowano go dosta­tecznie i oto w publikacji fraucuskiej „l’Art et les artistes” wydrukowano (obok Maeterlincka) opinię Sienkiewicza. Nazwał tam Niemców ośmiornicą, będącą nieszczęściem dla otoczenia i wyraził wąt­pliwość, aby naród tak osamotniony, będący spraw­cą największych nieszczęść, mógł sprostać nacis­kowi powszechnej nienawiści.

Było to na wiosnę 1915, ale takie rzeczy me mogły się już powtórzyć.

Askenazy śmiał się w duszy z „neutralności”. Prowadził politykę żydowską, której nieodzownym warunkiem była propaganda orjentacji progermańskiej. W czasie wojny wydawał w Szwajcari

misternie, po intrygancku kreślone „Uwagi". Wy­dał je potem w Warszawie w r. 1924, tak staran­nie oczyszczone, jakby zawsze był po stronie państw zwycięskich. W przedmowie do tej książki swoją wojenną? orientację określa w sposób wyzywająco obłudny, że był — jak Staszic— „ani pruskim, ani cesarskim, ani moskiewskim, ale najprzywiązańszym stronnikiem Narodu Polskiego”. Poczem skarży się, że ma właśnie za to stanowis­ko wszystkie trzy państwa zaborcze groziły represjami, co było nieprawdą. Polska wolna to stano­wisko mu darowała, owszem zrobiła go dyplomatą.

Jak było w rzeczywistości? Po wojnie wy­szedł na jaw dokument w postaci raportu wysłan­nika krakowskiego NKN-u, który kierował polity­ką proaustriacką. Wysłannik ten na wiosnę 1915 był w Vevey. W ustępie zatytułowanym „Widze­nie się z Askenazym” czytamy bardzo interesujące rzeczy x).

Askenazy uskarżał się przed wysłannikiem na Paderewskiego. Trzeba go było wziąć do Komitetu Obywatelskiego, bo jest popularny w Szwaj­carii, ale wiele kłopotu z jego nieobliczalnością. Askenazy doradza, aby NKN postarał się o za­mieszczenie w wiedeńskiemu czasopiśmie „Polen” (wydawał je żyd Goldscheider, dziś — Goryński), ataku na Paderewskiego. On sam starał się unieszkodliwić Pad-go. Kiedy ten jechał do Londynu, A. wysłał od Komitetu 60 listów do najwybitniejszych ludzi, aby go odpowiednio przyjęli.

Jak bardzo dozorcy obawiali się Sienkiewicza i jakich sposobów się imali, aby go zniewolić do orientacji centralnej, dowodzi taki ustęp w rapor­cie do NKN. owego wysłannika:

„Trzeba wysłać koniecznie kogoś dla zjedna­nia Sienkiewicza, który jest przeciwnikiem NKN i legionów. Ale kogoś jednak poważne­go. Może z dawnych znajomych Sienkiewicza. Byli w Vevey Skarbek, Witos i Tetmajer, niechże NKN o tem pomyśli”.

Potrochu wielki pisarz, nękany chorobą ser­ca, godził się z losem. „Kosztowało mnie to dużo— pisał do siostrzeńca—ale trudno"! A kiedy umarł, Askenazy ogłosił w lozańskim „Moniłear Poionais” nekrolog, a w nim tak podawał światu prawdę hi­storyczną:

...„Pisarz „Legionów", odbierał należny sobie hołd od walczącej za Nią [Polskę] młodzieży legionowej, wykarmionej na jego pismach duchem rycerskim przodków. Nie bez przezornej troski, lecz wręcz od podsuwanego sobie uchyla­jąc się protestu, z żywą pociechą powitał zapowiedź pań­stwa polskiego."

„Pisarz „Krzyżaków" dobrze był świadom piętrzących się po drodze przeszkód i sideł, lecz nie wątpił, że Naród z niemi sobie poradzi i prawą zdobędzie ojcowiznę". (Uwagi, sir. 125).

Proszę w te słowa się wczytać, ile w nich namysłu, aby wszystko było dwuznaczne i żeby samego Ask. autorytetem Sienkiewicza usprawie­dliwiło. Pisarz „Legionów” (napoleońskich), więc przez samo brzmienie słowa niby protektor legio­nów ówczesuych, których — jak sam do raportu zeznał—ten pisarz był przeciwnikiem. Któż z t6go
się dowie, czy Sienkiewicz godził się na rozwią­zanie sprawy Beselerowskie, czy nie? W rezulta­cie mamy wierzyć, że „neutralność” Askenazego była wyrazem jego wiary w Naród polski— wierzył, że Naród jakoś „sobie poradzi"...

A przecież robił wszystko, co mógł, aby Ko­mitet Narodowy w Paryżu z tem wielkiem zada­niem sobie nie poradził!

Oto—zamiast odpowiedzi na niedyskretne py­tanie--obrazek z czasów wojny, jak wyglądały si­dła, nastawione na wielkiego pisarza. Zależało ko­muś bardzo na tem, aby autorytet Sienkiewicza nie padł na szalę wyroków dziejowych. To trzeba rozumieć, trzeba być zdolnym do odczucia grozy naszego położenia, że—dopóki będziemy w rękach cudzych w cudzej grze atutem, nigdy nie będzie­my pewni swego losu.

To co pisałem poprzednio o osaczaniu Sien­kiewicza, a co tak zainteresowało interpelantów, to było przygotowywanie stosunków do chwili tak krytycznej. Łowiono w sidła wybitnych przedsta­wicieli polskiego „rządu dusz”; różne loże współ­zawodniczyły i współdziałały. Dosyć przeczytać świeżo wydany pamiętnik dyplomaty Michała Sokolnickiego „Czternaście lat”, aby wiedzieć, jak złapano Żeromskiego już nie do „neutralnego”, lecz do aktywnego obozu, gdzie rządził Wielki Wschód. Sokolnicki bezlitośnie tę sprawę przedstawia, re­komendując się przytem jako ten, który propozycję Żeromskiego wstąpienia do loży odrzucił. Nie do­daje tylko tego, że nie mógł tej propozycji przyjąć, bo już poprzednio wciągnięty był do służby przez Askenazego. Roi się w pamiętniku od niewinnych stosunków z Askenazym i Bennim. Stąd dwuznacz­na jego w dziejach 14 lat rola.

Przez szereg lat otaczała Sienkiewicza opieka tych „świeższej daty Lechitów* Askenazego, Ben- niego, Lea („Gazeta Polska"), a dalej B. Henkla („Bibl. Warszawska”) i A. Osuchowskiego, zręcznie zażytego człowieczka do reklamowania działalności filantropijna - obywatelskiej tego grona. Owa filan­tropia to było alibi, zasłaniające parawanem ro­botę polityczną.

Dzisiaj ten parawan już jest niepotrzebny. Loże są tak pewne siebie, że ich mistrzowie re­klamują się swemi tytułami. Dawniej obce potencje nie liczyły się z Polską, masoneria odżywiała się tradycjami dawnego wolnomularstwa i, posiłkowa­na przez snobów polskich, terenem była cichych prac żydowskich, umacniających się w Polsce. Loży szkockiej wystarczał salon Benniego.

Dzisiaj szarpią nas agentury obce Wewnątrz coraz niecierpliwiej, w miarę jak wzrasta obronność ducha narodowego. A współzawodnictwo ich mię­dzy sobą stacza nas po pochyłości ku komunizmo­wi Już nie o łowienie wybitnych pisarzy chodzi, lecz zarówno i o masy. Widzicie, jak się licytują grupy młodzieży i różnych naprawiaczy w radyka­lizmie Społecznym i bezbożnictwie i że naród nie ma z tej strony żadnego zabezpieczenia, jak tylko samoobronę. A jakże ta jest utrudniona w czasach, gdy prawo zwykłego patriotyzmu jest kwestiono­wane jako „faszyzm".


ZYGMUNT WASILEWSKI

 

 


People in this conversation

Comments (2)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Korzystając z okazji, że o Sienkiewiczu...
Czytałem kiedyś w internecie, niestety nie zapisałem i nie pamiętam gdzie, taką informację, że Sienkiewicz w swojej powieści Quo Vadis za namową jakiegoś arystokraty w zamian za obiecaną Nagrodę Nobla...

Korzystając z okazji, że o Sienkiewiczu...
Czytałem kiedyś w internecie, niestety nie zapisałem i nie pamiętam gdzie, taką informację, że Sienkiewicz w swojej powieści Quo Vadis za namową jakiegoś arystokraty w zamian za obiecaną Nagrodę Nobla usunął z tej powieści jakiś rozdział mówiący, że za spalenie Rzymu wprawdzie odpowiadał Neron ale powodem było jego zadłużenie u żydowskich lichwiarzy....
Czy może jest ktoś na forum z Państwa, kto wyjaśnił by sprawę ewentualnie podsłał jakiś link ewentualnie poradził gdzie szukać wyjaśnienia...
Serdecznie pozdrawiam K.w.

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Sienkiewicz był oportunistą - podobno Ogniem i Mieczem była w innej wersji na początku. Antysemityzm tamtego wariantu przeraził żydów, którzy nakłonili Sienkiewicza do zmian. Moderatorem był Askenazy - oszust piszący o historii. Mało wiemy o...

Sienkiewicz był oportunistą - podobno Ogniem i Mieczem była w innej wersji na początku. Antysemityzm tamtego wariantu przeraził żydów, którzy nakłonili Sienkiewicza do zmian. Moderatorem był Askenazy - oszust piszący o historii. Mało wiemy o wpływach Rothschild`a na Polskę tamtego okresu. Tak jak prawie nic nie wiemy o tym, że to on pomagał Janowi Pawłowi II i żydom w wypędzeniu Karmelitanek z Oświęcimia.

Read More
Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location