- WIZJE LOKALNE W MIEJSCU UPROWADZENIA BOHDANA PIASECKIEGO
Pierwsza wizja lokalna zarządzona przez władze śledcze nie odbyła się bezpośrednio po przesłuchaniu świadków naocznych (24 stycznia), ale dopiero w końcu stycznia. Udział w niej brał jedynie Ekerling, natomiast pominięto przesłuchanych już świadków porwania. Protokół tej wizji nie został dołączony do akt, gdyż „zaginął”. Druga wizja lokalna dokonana została 2 lutego. Nie wszyscy świadkowie powołani zostali do udziału w niej. Wezwano tylko uczniów: Szczęsnego, Świątkowskiego i Karwańskiego. Świadkowie ci wracali razem z Bohdanem ze szkoły i nie mogli widzieć, jak długo samochód stał przy ulicy Wejnerta i czy kierowca siedział w samochodzie. Natomiast świadkowie Rysak i Nowakowski, którzy stwierdzili, że w samochodzie nie widzieli nikogo/i że samochód stał nie 5 minut, lecz około 30, nie brali udziału w wizji lokalnej 2 lutego. Warto tu wspomnieć, że przed dniem 2 lutego matka Szczęsnego otrzymała telefon z pogróżkami – oznajmiono jej, że syn zostanie pobity za podanie w zeznaniach numeru taksówki. Rodzice, w obawie o chłopca, odprowadzali go do szkoły. Inny naoczny świadek, Olczak, również biorący udział w tej wizji, na wiadomość o pogróżkach wobec Szczęsnego przez pewien czas obawiał się wieczorem wychodzić z domu.
Bardzo podejrzane jest, że władze śledcze podczas wizji 2 lutego wyłączyły z niej właśnie tych świadków, którzy złożyli zeznania sprzeczne z zeznaniami Ekerlinga. Zdaje się, że plan wizji lokalnej był omawiany z wykonawcami przez przełożonych i przez nich zatwierdzony, gdyż od należytego wykonania tego planu zależało utrwalenie istotnych dowodów. Na wyciągnięcie takiego wniosku pozwalają zeznania oficera Komendy MO dzielnicy Praga, Gontarza. Przeprowadził on wizję lokalną 2 lutego z udziałem m. in. Naczelnika Wydziału Śledczego Komendy Miasta MO, kpt. Maksymowicza. (Udział Maksymowicza w protokole nie został podany.)
Gontarz został oficjalnie delegowany dla dokonania tej wizji, nie zapoznano go jednak ze wszystkimi zeznaniami świadków. Świadkowie mający brać udział w wizji zostali wezwani przed jego przybyciem. Gontarz stwierdził, że głównym świadkiem, na którego zeznaniach oparto wizję lokalną, był Ekerling. Jak się wyraził – Ekerlingowi „wierzono bezkrytycznie”. Na pytanie przesłuchującego, dlaczego wizja nie została prawidłowo przeprowadzona, Gontarz oświadczył, że zasadniczo celem wizji, według otrzymanych od przełożonych wskazówek, było sprawdzenie, czy podana przez Ekerlinga wysokość opłaty za przejazd z miejsca postoju do miejsca porwania jest zgodna z liczbą przejechanych kilometrów. Zaznaczyć należy, że tegoż dnia został sporządzony drugi protokół oględzin trasy i wyliczenie według liczby kilometrów pobranej przez Ekerlinga opłaty.
Z zeznań Gontarza jasno wynika, że wizja, nawet przy udziale świadków specjalnie dobranych, nie miała na celu tego, co jest zwykle przedmiotem oględzin miejsca przestępstwa, tj. ustalenia zgodności lub rozbieżności zeznań świadków. Pomimo to rozbieżności między zeznaniami Ekerlinga a zeznaniami świadków ujawniły się podczas tej wizji. Nie wyciągnięto jednak żadnych wniosków. Protokołu nie dano Ekerlingowi do podpisania, co pozwoliło mu później zaprzeczyć złożonym uprzednio zeznaniom.
- PRÓBA UCIECZKI IGNACEGO EKERLINGA Z POLSKI
Chociaż władze śledcze dysponowały materiałem obciążającym Ekerlinga, nie podjęto żadnych kroków przeciwko niemu. Natomiast Ekerling zdążył tymczasem wysłać bagaże za granicę i sprzedać mieszkanie. W końcu marca 1957 roku odebrał paszport i pomimo zakazu wyjazdu opuścił 4 kwietnia Warszawę z zamiarem przekroczenia granicy. Został zatrzymany na granicy na skutek interwencji Bolesława Piaseckiego, a nie władz państwowych. (Prokurator wojewódzki zawiadomił 14 kwietnia Biuro Paszportów Zagranicznych, że nie widzi podstaw do wstrzymania wyjazdu Ekerlinga za granicę!)
W świetle dowodów znajdujących się w aktach sądowych Ekerlinga sprawa jego wyjazdu wyglądała następująco. Z akt Biura Paszportów Zagranicznych dotyczących podania Ekerlinga o wyjazd wynika, że w trzy dni po uprowadzeniu Bohdana Piaseckiego Ekerling otrzymał paszport. Na podstawie ustaleń śledztwa stwierdzono, że podanie Ekerlinga zostało złożone w połowie listopada 1956 roku, zgodnie z przepisami i tokiem urzędowania, do Wydziału Paszportów Zagranicznych przy Komendzie MO dla miasta Warszawy, a natępnie przesłane do decyzji Biura Paszportów Zagranicznych MSW. Tam od końca listopada 1956 roku do 20 grudnia
1956 roku znajdowało się w kartotece i nie było, z uwagi na masowy napływ podań, przekazane do właściwego wydziału. Dopiero na interwencję Cieszyńskiego, pracownika Komitetu Żydowskiego, podanie zostało tam przekazane. Pracownica tego wydziału, Działoszyńska, sporządziła na podaniu adnotację: „interwencja tow. Cieszyńskiego dn. 20 XI11956″. Niezwłocznie po tej interwencji, już 24 grudnia 1956 roku dyrektorka Biura Paszportów Zagranicznych, Łapuszyńska, wydała zezwolenie na wyjazd. Świadczy o tym sporządzona przez nią osobiście adnotacja na podaniu. Akta Ekerlinga zostały następnie bardzo prędko zwrócone do Wydziału Paszportów Zagranicznych Komendy MO. W pierwszych dniach stycznia
1957 roku wezwano Ekerlinga do przedstawienia brakujących dokumentów. Na dzień 15 stycznia Ekerling dostał wezwanie do odebrania paszportu, jednak nie odebrał go w wyznaczonym terminie. Paszport wręczono mu 25 stycznia, to jest na trzeci dzień po uprowadzeniu Bohdana Piaseckiego. Po porwaniu Bohdana Ekerling został ustnie powiadomiony przez MO o zakazie wyjazdu i o obowiązku oddania paszportu, jednak paszportu mu nie odebrano.
W dniu 4 kwietnia Bolesław Piasecki otrzymał informację, że Ekerling opuścił Warszawę z zamiarem wyjazdu za granicę. Po sprawdzeniu rzetelności tej informacji Piasecki natychmiast zadzwonił do MSW, prosząc o uniemożliwienie Ekerlingowi opuszczenia kraju. Odbierający telefon oficer zapewnił Piaseckiego, że wiadomość ta jest nieprawdziwa, gdyż Ekerling nigdzie nie wyjeżdża. Piasecki interweniował ponownie i został poinformowany przez płk. Morawskiego, że Ekerling istotnie wyjechał z Warszawy i zamierza udać się za granicę, lecz ma jechać przez Szczecin, gdzie odbywają się dłuższę odprawy celne, wobec czego bez trudności zostanie zatrzymany. .Podczas dalszych interwencji w sprawie wstrzymania wyjazdu Ekerlinga Piasecki dowiedział się, że wyjechał on nie do Szczecina, lecz do Zebrzydowic. Na granicy, w wyniku starań Piaseckiego u zastępcy prokuratora generalnego Ekerling został zatrzymany. Nie ustalono, kto dezinformował płk. Morawskiego o wyjeździe Ekerlinga do Szczecina, skoro Biuro Paszportów Zagranicznych było w posiadaniu dokumentów, że miał on wyznaczone przejście graniczne w Zebrzydowicach.
Próba ucieczki z kraju i dotychczas zgromadzony materiał obciążający w normalnych warunkach winny spowodować niezwłoczne aresztowanie Ekerlinga. Stało się jednak inaczej. Po powrocie do, Warszawy Ekerling przez okres prawie roku (od 6 kwietnia 1957 do 1 kwietnia 1958) przebywał na wolności, mając pełną swobodę ruchu. Po zgłoszeniu się do Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego otrzymał pracę (z zachowaniem ciągłości), otrzymał także mieszkanie. W tym miejscu trzeba wskazać rzecz zdumiewającą. Ekerling czynił mianowicie starania o przydzielenie mu mieszkania nie w instytucji do tego powołanej, jak na przykład w Wydziale Kwaterunkowym właściwej Dzielnicowej Rady Narodowej lub też za pośrednictwem swego zakładu pracy, lecz zgłosił odpowiedni wniosek do funkcjonariusza Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a więc instytucji współpracującej z prokuraturą w śledztwie przeciwko sprawcom porwania Bohdana Piaseckiego. Sprawę mieszkania omawiał Ekerling z funkcjonariuszem, który brał bezpośredni udział w śledztwie w sprawie porwania Bohdana. Ekerling otrzymał mieszkanie za pośrednictwem MSW i to większe niż poprzednio.
II
SKARGI NA APARAT ŚLEDCZY
- LIST OTWARTY DO WŁADZ PAŃSTWOWYCH
Minęło sto dni od porwania. Na ślad Bohdana nie natrafiono. Jerzy Hagmajer (bliski przyjaciel rodziny Piaseckich) miał więc powody, by publicznie zarzucić aparatowi śledczemu, milicji i prokuraturze, że wykazują „brak decyzji i chwiejność w stosunku do osób mogących wchodzić w krąg podejrzeń”1. W artykule pt. Sprawa Bohdana Piaseckiego Hagmajer obszernie opisał okoliczności porwania chłopca i podkreślił fakt, że nie jest to sprawa „jednej dotkniętej nieszczęściem rodziny, lecz kwestia woli całej masowej opinii publicznej”. Opinia społeczna żądać będzie zwiększenia wysiłków aparatu śledczego i nie dopuści, „aby rejestr zbrodni dokonywanych w Polsce powiększył się o nową pozycję, tak obcą i urągającą poczuciu polskiej moralności społecznej”2.
Oburzenie Hagmajera wywołane było brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony prokuratury na prośbę Bolesława Piaseckiego o dokonanie ponownej wizji lokalnej z udziałem pominiętych w poprzedniej wizji świadków. Podprokurator Zalewski wyznaczył najpierw kilka terminów, w końcu ustalił datę na 6 maja 1957 roku. Kilka dni przed wizją lokalną, 28 kwietnia wieczorem świadek Wojciech Szczęsny został napadnięty przed domem przez nieznanego osobnika, rzekomo pijanego, który bez żadnego powodu jednym uderzeniem przewrócił go na ziemię. 4 maja Szczęsny usiłował popełnić samobójstwo, lecz został w porę odratowany.
W dokonanej 6 maja wizji brał udział świadek Henryk Rysak, natomiast nie wezwano świadka Andrzeja Nowakowskiego. Rysak był od tego dnia stale inwigilowany przez jakiegoś osobnika, który wystawał przed jego kioskiem i chodził za nim. Zaniepokojony Rysak zrezygnował w rezultacie z pracy w kiosku.
Tempo śledztwa jeszcze bardziej osłabło. Przeciwko Ekerlingowi nie wszczęto żadnego postępowania karnego. Traktowany był przez cały czas jako świadek. Zrozumiałe było rozgoryczenie Bolesława Piaseckiego postępowaniem prokuratury. Swoje rozczarowanie wyraził w liście do prokuratora generalnego.
Warszawa, dnia 6 września 1957 r.
Tow. Andrzej Burda
Generalny Prokurator
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Jako może już setną ilustrację bezdusznego postępowania prokuratorów zajmujących się nadzorem nad sprawą mego syna Bohdana – podaję dzisiejsze „sensacje” z „Życia Warszawy”. W materiałach dostarczonych przez władze śledcze dziennikarzom znajduje się;
1) sprawa mego syna, mimo że właśnie obecnie dopiero odbywają się konfrontacje we Wrocławiu (które z winy prok. Zalewskiego nie odbyły się w maju); konfrontacje te mają ustalić, czy sprawa bandy z Jeleniej Góry ma jakiś związek z porwaniem Bohdana;
2) przekazanie dziennikarzowi wiadomości, że wysłannik „Słowa Powszechnego” zamiast pieniędzy miał cegły, jest wyraźnym i skrajnie nieodpowiedzialnym działaniem na szkodę mego syna, gdyż będzie ono działać zniechęcająco na ewentualnego człowieka, który w przyszłości chciałby zdradzić porywaczy z pobudek materialnych.
Proszę Was, Towarzyszu Generalny Prokuratorze, o wyciągnięcie wniosków choćby z tego charakterystycznego wypadku dowodzącego kompletnego braku czujności i zwrócenie uwagi odpowiedzialnym, że szukamy człowieka, a nie psa3.
Zaniepokojeni brakiem wyników śledztwa działacze społeczni skierowali w październiku 1957 roku otwarty list do ministra spraw wewnętrznych, prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości prosząc o interwencję. Oto pełny jego tekst:
Dziesiąty miesiąc mija od uprowadzenia przez nieznanych sprawców Bohdana Piaseckiego.
Długość tego okresu mówi sama za siebie i określa stopień nasilenia woli przestępczej sprawców zbrodni porwania.
W długości tego okresu mieści się także ocena wyników, które uzyskały organa prowadzące śledztwo.
Zwracając się publicznie do kierowników właściwych resortów państwowych, niżej podpisani, niezależnie od różnic swych stanowisk ideowo-politycznych i światopoglądowych, pragną wyrazić swoje stanowisko i postulaty, które podziela większość zdrowo myślącego i czującego społeczeństwa.
Czujemy się nie tylko uprawnieni, lecz i zobowiązani do zwrócenia uwagi na moralne i prawne niebezpieczeństwa, zawarte w nieskutecznym rozwiązywaniu tej sprawy. Nie potrzeba wskazywać, jak destruktywnie podziałać to musi na nasze życie społeczne, a także i polityczne.
Sprawa ta jest w sumieniach, sercach i umysłach ogromnej ilości ludzi ciągle żywą sprawą. Mimo wszystko, choć wyblakły lub zaginęły w natłoku innych ogłoszeń afisze o porwaniu chłopca, choć ludzie złej woli lub słabego umysłu rozsiewają w związku z porwaniem Bohdana Piaseckiego najbezsensowniejsze plotki, aż do pozbawionej nie tylko rozsądku, lecz i cech człowieczeństwa plotki o tym, jakoby się on już dawno odnalazł i przebywa rzekomo u rodziny za granicą, mimo tych wszystkich pozorów zewnętrznego zagłuszenia sprawy – woła ona ciągle i ciągle będzie wołała o sprawiedliwe, konsekwentne rozwiązanie.
Społeczeństwo nie chce I nie może zgodzić się na bezradność wobec tej mrocznej, z ludzkim istnieniem igrającej bezkarnie afery.
Czujemy się uprawnieni i zobowiązani do zgłoszenia pod adresem kierowników właściwych resortów państwowych zrozumiałego postulatu ciągłej intensyfikacji poszukiwań za pomocą pełnego wykorzystania aparatu funkcjonariuszy MO, organów śledczych i wszystkich tych, których pomoc jest nieodzowna,
Ogłaszamy swój list otwarty z głębokim przekonaniem, że zostanie on właściwie zrozumiany w swych obywatelskich I humanistycznych intencjach.
Eugeniusz Ajnenkiel – Łódź, poseł na Sejm Prot dr Włodzimierz Antoniewicz – Warszawa
Dr Irena Białówna – Białystok, poseł na Sejm
Prof. dr Remigiusz Bierzanek – Łódź, poseł na Sejm
Aleksander Bocheński – Warszawa
Płk Adam Borkiewicz – Warszawa
Roman Brandstaetter – Zakopane
Prof. dr Jan Bogdanowicz – Warszawa
Wojciech Brydziński – Warszawa
Leopold Buczkowski – Konstancin k/Warszawy
Prof. dr Ludwik Chmaj – Warszawa
Prof. dr Julian Czyżewski – Wrocław
Jan Dobraczyński – Warszawa
Prof. dr Władysław Dziewulski – Toruń
Dr Władysław Gębik – Olsztyn
Leopold Gluck – Warszawa
Pola Gojawiczyńska – Warszawa
Artur Górski – Kraków
Prof. dr Konrad Górski – Toruń
Płk Remigiusz Grocholski („Waligóra”) – Warszawa
Prof. dr Romuald Gutt – Warszawa
Jarosław Iwaszkiewicz – Stawisko k/Warszawy, poseł na Sejm
Dr Józef Kędzierski – Przemyśl, poseł na Sejm
Prof. dr Felicjan Kępiński – Warszawa
Prof. dr Alfons Klafkowski – Poznań
Miron Kołakowski – Częstochowa
Józef Kononowicz – Łódź, poseł na Sejm
Dr Mieczysław Kotlarczyk – Kraków
Zofia Kossak-Szatkowska – Warszawa
Prof. dr Stanisław Legeżyński – Białystok
Prof. dr Tadeusz Lehr-Spławiński – Kraków
Zygmunt Lichniak – Warszawa
Witold Lutosławski – Warszawa
Stanisław Mackiewicz – Warszawa
Płk Jan Mazurkiewicz („Radosław”) – Warszawa
Prof. dr Kalikst Morawski – Lublin
Ludwik Hieronim Morstin – Zakopane
Gustaw Morcinek – Skoczów
Zygmunt Mycielski – Warszawa
Prof. dr Stanisław Łoś – Lublin
Dr Witold Ostrowski -r Łódź
Antoni Pajdak – Warszawa
Wanda Pieniężna – Olsztyn, poseł na Sejm
Jan Parandowski – Warszawa
Stanisław Rembek – Warszawa
Dr Aleksander Rogalski – Poznań
Prof. dr Eugeniusz Słuszkiewicz – Warszawa
Prof. dr Stefania Skwarczyńska – Łódź
Wacław Stański – Warszawa
Prof. dr Wincenty Styś – Wrocław
Józef Stemler – Józefów k/Warszawy
Wilhelm Szewczyk – Katowice, poseł na Sejm
Prof. dr Jan Szczepański – Łódź, poseł na Sejm
Prof. dr Henryk Szarski – Toruń
Prof. dr Władysław Szenajch – Warszawa
Prof. dr Bohdan Urbanowicz – Warszawa
Wanda Wermińska – Warszawa
Jan Wiktor – Kraków
Jerzy Zawieyski – Warszawa
Maria Zientara-Malewska – Olsztyn
Płk Jan Zientarski – Warszawa
Prof. dr Maria Znamierowska-Prüfferowa – Toruń
Prof. dr Edmund Żera – Warszawa
Wojciech Żukrowski – New Delhi






