Została też zagubiona przez funkcjonariuszy MSW fotografia jednej z osób, co do której bezpośredni świadkowie porwania syna, którzy widzieli sprawców, stwierdzili, że jest podobna do jednego z porywaczy.
Zagubiono też tak ważny dowód rzeczowy, jak wspomniana już koperta wewnętrzna, zawierająca ślady odcisków palców sprawców, i datownik Urzędu Pocztowego.
Zagubiono także klisze zdjęć osób fotografowanych w restauracji „Kameralna” w czasie pobytu w niej ks. Suwały.
W sprawie powyższych karygodnych zaniedbań nie wyjaśniono przyczyn zaistnienia oraz nie ustalono osób,
Pozwoliłem sobie przedstawić wyżej tylko kilka problemów, których uprzednio prowadzone śledztwo nie wyjaśniło, względnie nawet nie usiłowało wyjaśnić. Wymieniam je jedynie przykładowo, nie wyczerpują one bowiem listy tych kwestii, których rozpracowania domaga się zasada konsekwencji i logiki śledztwa, a które zawarte są między innymi w załączonym memoriale. Nie wątpię, iż funkcjonariusze, którzy bezpośrednio prowadzili łub nadzorowali śledztwo, są w stanie wskazać dalsze kwestie, bez zbadania których śledztwo nie może być uznane za prawidłowo przeprowadzone.
Tylko śledztwo, które uwzględni wszystkie aspekty ujawnione w materiale dowodowym, będzie mogło być uznane za prawidłowo przeprowadzone. Każde inne śledztwo, które pominie te aspekty, będzie musiało być uznane za niewyczerpujące i przeprowadzone sprzecznie z wymogami, jaki kryminalistyka dochodzeniu stawia.
Od momentu dokonania bezprzykładnej zbrodni porwania i zamordowania mojego dziecka minęło cztery lata i przeszło cztery miesiące. Właśnie dlatego, że wierzę w ostateczny sukces organów powołanych do ścigania zbrodni – dokumenty składane przeze mnie są proste. W tej też intencji przedkładam Prokuratorowi Generalnemu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i powyższy wniosek3.
1 Dokument ten był podobny w treści do cytowanego dalej wniosku z 10 czerwca 1961 r. do prokuratora generalnego.
2 Akta archiwalne…
3 Ibidem.
VI
UMORZENIE SPRAWY
Wniosek Bolesława Piaseckiego o aktywizację śledztwa nie znalazł żadnego odgłosu. Trudno powiedzieć, czy prowadzone były jakiekolwiek czynności śledcze w sprawie zabójstwa Bohdana Piaseckiego. Sprawa procesu sądowego przeciwko Ekerlingowi jakby przestała istnieć.
Pod koniec lat sześćdziesiątych pojawiły się w prasie zagranicznej wzmianki o przypuszczalnym wznowieniu procesu Ekerlinga. Tłumaczone to było uaktywnieniem walk frakcyjnych na tle syjonistycznym wewnątrz partii i umocnieniem grupy „antysemitów”1.
Pogłoski nie sprawdziły się. Do żadnego procesu nie doszło. Argumentowanie więc, że „antysemici” szukali zemsty albo nie pokrywało się z prawdą, albo grupa „syjonistów” musiała wciąż wywierać tak duży wpływ na koła partyjno-rządowe, że rzekomi „antysemici” nie mieli żadnych szans przeforsowania swoich żądań.
Sprawa zabójstwa Bohdana Piaseckiego musiała jednak pozostawać w kręgu zainteresowań MSW. Na początku roku 1973 jeden z oficerów MSW, najprawdopodobniej bez wiedzy swoich przełożonych, nawiązał kontakt z Ryszardem Sienkiewiczem, zaufanym człowiekiem Bolesława Piaseckiego. Oficer ów podczas kilkakrotnych spotkań z Sienkiewiczem dał do zrozumienia, że MSW jest w posiadaniu szczegółowych informacji dotyczących sprawców morderstwa. Bolesław Piasecki, wątpiąc w motywy działania owego oficera, zwrócił się do „właściwych władz” oczekując potwierdzenia otrzymanych informacji. Odpowiedzią władz było zwolnienie oficera z MSW. Piasecki interweniował u prokuratora generalnego, domagając się wyjaśnień w powyższej sprawie.
Warszawa, dnia 16 sierpnia 1973 r.
Prokuratura Generalna PRL
Ob. Prokurator Józef Gargul
Warszawa
W końcu stycznia i na początku lutego br. oficer MSW należący do grupy poszukującej zbrodniarzy, którzy zamordowali mego syna Bohdana, z własnej inicjatywy nawiązał kontakt z Ryszardem Sienkiewiczem. Motywy nawiązania kontaktu wyjaśnia ów oficer w załączonych dokumentach. Ryszard Sienkiewicz, obecnie dyrektor jednego z zakładów ZZG, jest wyznaczonym przeze mnie człowiekiem do kontaktów wynikających z toczącego się śledztwa.
Kierując się zasadą pryncypialnej lojalności wobec władz śledczych, przekazałem materiały zawierające treść kontaktów z owym oficerem właściwym władzom. Jak dotychczas, jedynym skutkiem przekazania przeze mnie załączonych informacji było zwolnienie z pracy wspomnianego oficera MSW. Jest sprawą dla mnie zasadniczą jako ojca Bohdana, a także jako dla działacza państwowego, że mimo upływu pół roku właściwa grupa MSW nie nawiązała ze mną kontaktu w sprawie wyjaśnień, które powinienem otrzymać.
W związku z powyższym, w interesie śledztwa wnoszę o ustalenie nazwiska oficera, który nawiązał kontakt z Ryszardem Sienkiewiczem. Wspomniany oficer MSW twierdzi, że z przyczyn obawy przed sankcjami zaprzeczał konsekwentnie wobec swoich przełożonych faktom kontaktu z Ryszardem Sienkiewiczem. Jestem przekonany, że Prokuratura, kierując się dobrem śledztwa/zdecyduje się przesłuchać owego oficera gwarantując niewyciąganie sankcji dyscyplinarnych. Istotnym jest przecież fakt, że wspomniany oficer przekazywał • informacje w trosce o postęp śledztwa – ojcu zamordowanego.
W szczególności wnoszę o:
- a)ujawnienie wobec mnie wszelkich dokumentów adresowanych do mnie, a przejmowanych przez dawne władze bezpieczeństwa bez powiadomienia mnie o ich treści;
- b)przeprowadzenie ze mną wymiany poglądów na temat stanu śledztwa po przesłuchaniu wspomnianego oficera MSW i po analizie materiałów, które dostarczył i dostarczyć może.
Załączniki:
5 notatek Ryszarda Sienkiewicza2.
Bolesław Piasecki nie zamierzał pogodzić się z rażąco niesprawiedliwym odłożeniem sprawy zabójstwa jego syna ad acta. W grudniu 1976 roku skierował swe kolejne pismo do władz, tym razem do Stanisława Kani, sekretarza KC odpowiedzialnego za sprawy bezpieczeństwa.
Warszawa, dnia 3 grudnia 1976 r.
Tow.
Stanisław Kania
Członek Biura Politycznego
Sekretarz KC PZPR
- Po wielokrotnej analizie i przestudiowaniu materiałów przeciwko Ignacemu Ekerlingowi stwierdzam, że są pełne podstawy do wniesienia przeciwko niemu aktu oskarżenia o udział w porwaniu, którego celem była zbrodnia zabójstwa mego syna Bohdana.
- Przekonanie moje potwierdza aktualna opinia Prokuratury Generalnej i właściwych władz bezpieczeństwa, z którymi sprawę szczegółowo omawiałem.
- Od dnia 29 września 1959 roku, tj. od daty wniesienia pierwszego aktu oskarżenia przeciwko Ekerlingowi do Sądu, materiały dowodowe przeciw niemu uległy powiększeniu i uzupełnieniu.
- Nieprawdziwą okazała się celowo kolportowana plotka o tym, że Ignacy Ekerling miał zawał. Wskazanym jest dodatkowe przesłuchanie Ekerlinga i jego żony, mimo że nie stanowi ono warunku niezbędnego dla uzasadnienia ponownego aktu oskarżenia.
- Nałeży przy tym zaznaczyć, że ponowne wniesienie aktu oskarżenia jest niezbędnym aktem przywracającym zasadę praworządności. Wycofanie bowiem aktu oskarżenia i zwrócenie przez Sąd Powiatowy dla m. st. Warszawy w dniu 12 listopada 1959 r. było wynikiem niepraworządnej interwencji ministra Alstera. Interwencja ta niestety w ówczesnych warunkach znalazła posłuch, jaskrawo naruszając obowiązujące przepisy prawne.
Już w roku 1960 w obszernym memoriale do władz państwowych i partyjnych pisałem: „Sąd I Instancji, w danym wypadku Sąd Powiatowy dla m. st. Warszawy, może zwrócić akta sprawy Prokuraturze w celu uzupełnienia śledztwa w oparciu o dwa przepisy prawne, a mianowicie w oparciu o przepis art. 251 § 1 Kodeksu Postępowania Karnego oraz w oparciu o przepis art. 251 § 1 Kodeksu Postępowania Karnego oraz w oparciu o przepis art. 305 § 1 tegoż Kodeksu.
Przepis art. 251 § 1 KPK ma zastosowanie w przypadku, gdy Prezes Sądu po otrzymaniu akt sprawy, a przed doręczeniem aktu oskarżenia stwierdzi, że mają miejsce okoliczności uzasadniające umorzenie postępowania, albo że akt oskarżenia został złożony przez nieuprawnionego oskarżyciela, albo że Sąd, do którego akta sprawy Prokuratura skierowała, jest niewłaściwy, albo wreszcie, że należy uzupełnić śledztwo lub dochodzenie. Żadna z powyższych przesłanek w sprawie niniejszej nie zachodziła. Prezes Sądu akt oskarżenia uznał za sporządzony zgodnie z prawem. Polecił doręczyć go oskarżonemu Ekerlingowi i wyznaczył termin rozprawy głównej. Tym samym przepis art. 251 § 1 KPK nie mógł być podstawą prawną do zwrotu akt Prokuraturze, przepis ten bowiem wyraźnie stanowi, iż przekazanie akt w tym trybie może nastąpić tylko przed doręczeniem oskarżonemu odpisu aktu oskarżenia.
Przepis art. 305 § 1 KPK stanowi, że Sąd może przekazać akta sprawy Prokuraturze celem uzupełnienia śledztwa, jeżeli na rozprawie okaże się, że zachodzą istotne braki w przeprowadzeniu śledztwa, których w toku rozprawy głównej przed Sądem uzupełnić nie można. Jest rzeczą – w świetle wykładni tego przepisu – oczywistą, że przekazanie akt w trybie wspomnianego przepisu, celem uzupełnienia śledztwa, może nastąpić dopiero w toku rozprawy głównej, tj. zgodnie z przepisem art. 293 Kodeksu Postępowania Karnego przynajmniej po wywołaniu sprawy i odczytaniu aktu oskarżenia. Godzi się podnieść, iż faktycznie przepis art. 305 § 1 KPK ma zastosowanie dopiero po przeprowadzeniu przynajmniej części postępowania dowodowego, bowiem wtedy okazać się może, iż śledztwo dotknięte zostało tego rodzaju brakiem, który nie jest możliwy do usunięcia przed Sądem.
Tak więc i przepis art. 305 § 1 KPK, na który Sąd Powiatowy dla m. st. Warszawy powołuje się w swoim postanowieniu o przekazaniu akt sprawy Prokuraturze, nie ma w sprawie niniejszej zastosowania, bowiem rozprawa główna w ogóle nie zaczęła się.
Po starannym rozważeniu całości problemu w sumieniu obywatelskim, a nie ojcowskim, z całą siłą wyrażam przekonanie, że niedopuszczalną byłaby bezkarność przestępcy mającego udział w zbrodni zabójstwa. Sprawa morderstwa Bohdana ma wymiar moralny w skali opinii powszechnej, która oczekuje i domaga się przestrzegania praworządności.
Wnoszę o nadanie biegu sprawy przez ponowne wniesienie aktu oskarżenia przeciwko Ignacemu Ekerlingowi, gdyż termin 22 stycznia 1977 roku jest już dwudziestą rocznicą popełnienia zbrodni.
Stanisław Kania, tak jak poprzedni adresaci listów Piaseckiego, nie raczył odpowiedzieć. W październiku 1977 roku zmarł Ignacy Ekerling, w styczniu 1979 roku po ciężkiej chorobie zmarł Bolesław Piasecki. Przed śmiercią przekazał swemu synowi Jarosławowi, by przejął po nim śledzenie sprawy zabójstwa Bohdana. W listopadzie 1981 roku Jarosław Piasecki zwrócił się do Prokuratury Generalnej o wznowienie śledztwa.
Warszawa, dnia 25 listopada 1981 r.
Prokuratura Generalna Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Ob. Prokurator Franciszek Rusek
Warszawa
Zbliża się dwudziesta piąta rocznica zbrodni, której ofiarą padł mój brat, śp. Bohdan Piasecki. Dnia 22 stycznia 1957 roku został on uprowadzony, a następnie zamordowany. Ciało szesnastoletniego chłopca zostało odnalezione 8 grudnia 1958 roku.
Pismo niniejsze podyktowane jest moim najwyższym obywatelskim niepokojem w związku z niewykryciem dotychczas sprawców zbrodni.
Znana jest władzom państwowym olbrzymia skala działalności mojego ojca, śp. Bolesława Piaseckiego, w sprawie skutecznego i praworządnego prowadzenia śledztwa. Została ona udokumentowana setkami notatek kierowanych do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i do Prokuratury Generalnej, gruntownymi opracowaniami zawierającymi wnioski i postulaty wynikające z toku postępowania w sprawie zbrodni. W dokumentach tych wyrażone jest przekonanie, iż Bohdan padł ofiarą morderstwa w konsekwencji poglądów i działalności ideowo-politycznej swojego ojca. Ocena ta, szeroko podzielana, nadaje sprawie zabójstwa Bohdana wymiar moralny w skali powszechnej opinii społecznej w Polsce. Opinią tą wstrząsnęła i żyje w niej nadal.
Fakt, iż toczące się śledztwo nie doprowadziło do ujawnienia i pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców zbrodni, nie wyjaśniło okoliczności morderstwa popełnionego z premedytacją na dziecku w okresie haniebnej, nienawistnej kampanii politycznej skierowanej przeciwko jego ojcu, posiada zdecydowanie ujemną funkcję społeczną. Żaden zdrowo myślący Polak nie pogodzi się ze słabością własnego państwa wobec tak zbrodniczego działania zła w życiu kraju. Długi upływ czasu zaostrza potrzebę ujawnienia sprawców morderstwa. Domaga się tego obywatelskie poczucie bezpieczeństwa, wymaga tego autorytet władzy państwowej. Dlatego też, pozwalając sobie zwrócić uwagę na zbliżanie się dwudziestej piątej rocznicy zbrodni, wnoszę usilnie o spowodowanie przez Ob. Prokuratora odpowiedniej intensyfikacji działań w sprawie śledztwa, aż do ustalenia pełnej prawdy o zabójstwie Bohdana.
Odpis otrzymują: Premier Rządu PRL Rada Państwa PRL Ministerstwo Sprawiedliwości PRL Ministerstwo Spraw Wewnętrznych
Jarosław Piasecki
Na list Jarosława Piaseckiego Prokuratura Generalna odpowiedziała 29 stycznia 1982 roku postanowieniem o umorzeniu śledztwa.
29 stycznia 1982 r.
Prokuratura Generalna Departament Postępowania Karnego Sygn. akt. DP 05/71
Postanowienie o umorzeniu śledztwa
Józef Gargul – Prokurator Prokuratury Generalnej w Warszawie w sprawie zabójstwa Bohdana Piaseckiego w dniu 22 stycznia 1957 r. w Warszawie na zasadzie art. 11 pkt 6, 280 § 1 kpk postanowił umorzyć śledztwo w sprawie uprowadzenia o godz. 13.45 w dniu 22 stycznia 1957 r. w Warszawie i następnie zabójstwa 16-letniego ucznia, Bohdana Piaseckiego, przez zadanie mu w lewą skroń uderzenia
narzędziem tępym i ciosu nożem w okolicę serca, co spowodowało jego natychmiastowy zgon, tj. o czyn z art. 225 § 1 kk z 1932 r. – wobec przedawnienia i niewykrycia sprawców tej zbrodni.
Uzasadnienie
Stanowiące przedmiot tego postępowania przygotowawczego zdarzenie na długi czas i głęboko poruszyło opinię publiczną. Na 16- -letnim uczniu Liceum im. Św. Augustyna, Bohdanie Piaseckim, dokonano wyjątkowo barbarzyńskiej zbrodni – zabójstwa.
Dwóch dotychczas nie zidentyfikowanych sprawców uprowadziło go samochodem w chwili, gdy w towarzystwie kolegów wracał po lekcjach do domu rodzicielskiego. Ustalono, że samochód ten był taksówką warszawskiego MPT, oznaczoną nrT-75-222. W dniu przestępstwa, tj. 22 stycznia 1957 r. pozostawał on w dyspozycji kierowcy MPT – Ignacego Ekerlinga, zmarłego w Warszawie dnia 8 października 1977 r.
Śledztwo przeciwko Ignacemu Ekerlingowi, któremu przedstawiono zarzut udzielenia pomocy do zabójstwa Bohdana Piaseckiego przez wypożyczenie taksówki jego porywaczom i zabójcom celem przewiezienia go do miejsca dokonania zbrodni na tym chłopcu, umorzono postanowieniem z dnia 22 grudnia 1978 r.
Wielokrotnie przesłuchiwany w charakterze podejrzanego Ignacy Ekerling nie przyznał się do winy i składał wyjaśnienia, które w żadnym przypadku nie umożliwiały zidentyfikowania zabójców Bohdana Piaseckiego. Jego zwłoki znaleziono dopiero dnia 8 grudnia 1958 r. w piwnicy domu nr 82a przy al. Świerczewskiego w Warszawie.
Oględziny zwłok wykazały, że w klatce piersiowej po stronie lewej tkwił sztylet, którego ostrze miało 16 cm długości. Sztylet drążył przez mięśnie międzyżebrowe i przez całą grubość płuca lewego. Ustalono również szczelinowate pęknięcie kości ciemieniowej lewej, przechodzące przez łuskę kości skroniowej lewej na podstawę czaszki oraz szczelinowate pęknięcie w obrębie siodełka tureckiego i rozluźnienie szwu wieńcowego lewego. Obrażenia głowy zostały zadane narzędziem tępym. Według opinii lekarskiej prawdopodobnie zaszedł tu zbieg przyczyn śmierci Bohdana Piaseckiego. Zarówno bowiem obrażenia klatki piersiowej, jak i głowy mogły – każde z osobna – stać się przyczyną jego zgonu.
Należy dodać, że zamordowanie chłopca nastąpiło najprawdopodobniej zaraz po uprowadzeniu go. Mogą za tym przemawiać
rezultaty oględzin jego odzieży, a zwłaszcza bielizny (czyste, wolne od śladów potu rękawy i kołnierzyk koszuli).
W czasie śledztwa, które powierzono do przeprowadzenia w całości organom MO, sprawdzono i wyeliminowano definitywnie mnóstwo podejrzeń sprawstwa. Na ślad przestępców – sprawców zabójstwa nie natrafiono. Niezależnie od innych uwarunkowań niemałą przeszkodę w poznaniu prawdy stanowiła wspomniana już postawa Ignacego Ekerlinga, który nie złożył szczerych wyjaśnień.
Od chwili popełnienia tej haniebnej zbrodni upłynęło już 25 lat. Kontynuowanie śledztwa nie jest zatem dopuszczalne (art. 11 pkt 6 kpk).
Wobec niemożności dalszego prowadzenia tegoż śledztwa postanowiono jak na wstępie.
Prokurator Prokuratury Generalnej Józef Gąrgul
Wydawałoby się iż na obejmującym dwie strony maszynopisu uzasadnieniu znajdą się wyjaśnienia i argumenty przekonywające o słuszności umorzenia śledztwa. Miast uzasadnienia otrzymujemy opis porwania i dokładne szczegóły zabójstwa. Zaledwie w ostatnim zdaniu czytamy, że śledztwo zostaje umorzone, bo od zbrodni upłynęło 25 lat. Ani słowa o tym, dlaczego po wycofaniu aktu oskarżenia przeciwko Ekerlingowi śledztwo zostało praktycznie zawieszone i to na tak długi okres, że doszło do przedawnienia zbrodni. „Uzasadnienie” prokuratury jest ukoronowaniem jej konsekwentnego działania w kierunku niewykrycia sprawców morderstwa. Zachowanie Prokuratury Generalnej w tej sprawie, wyraźne na tle całej korespondencji Bolesława Piaseckiego do niej adresowanej, świadczy o tym, że nie spełnia ona funkcji, do jakich została powołana – do ochrony praworządności. Zrozumiałe jest, że Jarosław Piasecki nie pogodził się z decyzją umorzenia śledztwa. Zwrócił się listownie do gen. Wojciecha Jaruzelskiego z prośbą o wyjaśnienie zabójstwa swojego brata. List doręczony został do rąk gen. Jaruzelskiego za pośrednictwem Jana Dobraczyńskiego, prezesa PRON.
Warszawa, dnia 5 listopada 1984 r.
Ob. Generał Armii Wojciech Jaruzelski
Prezes Rady Ministrów
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Warszawa
Wstrząs wywołany uprowadzeniem i zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki odnawia pamięć w społeczeństwie polskim o zbrodni, której ofiarą padł Bohdan Piasecki, syn Bolesława Piaseckiego. Dnia 22 stycznia 1957 roku został on porwany, a następnie zamordowany. Ciało szesnastoletniego chłopca, ucznia Liceum Św. Augustyna, zostało odnalezione przypadkowo po upływie prawie dwóch lat, 8 grudnia 1958 r.
Śledztwo prowadzone w tej sprawie przez okres dwudziestu pięciu lat nie doprowadziło do ujawnienia i pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców zbrodni. Początkowy okres śledztwa należy ocenić zdecydowanie negatywnie. Obiektywnie utrudnił on dochodzenie do prawdy w latach późniejszych. Nie jest możliwe, aby kardynalne błędy, które wówczas popełniono, były dziełem przypadku. Nie zostały wyjaśnione okoliczności morderstwa popełnionego z premedytacją na dziecku w okresie haniebnej, nienawistnej kampanii politycznej skierowanej przeciwko jego ojcu. Bolesław Piasecki, zwracając się wielokrotnie do władz państwowych o skuteczne i praworządne prowadzenie śledztwa, wyrażał jednocześnie przekonanie, że Bohdan padł ofiarą morderstwa w konsekwencji poglądów i działalności ideowo-politycznej swojego ojca. Ocena ta, szeroko podzielana, nadała sprawie zabójstwa Bohdana wymiar moralny w skali całej opinii publicznej w Polsce. Tym bardziej iż postawa zajmowana przez Bolesława’ Piaseckiego odpowiadała żywotnym interesom państwowym.
Nie można pogodzić się ze słabością własnego państwa wobec tak zbrodniczego działania zła. Domaga się tego obywatelskie poczucie bezpieczeństwa, wymaga tego autorytet władzy państwowej. Dlatego też, reprezentując rodzinę zamordowanego, pozwalam sobie w obecnej chwili szczególnie silnie zwrócić uwagę Ob. Premiera na fakt, że brak wyjaśnienia pełnej prawdy o sprawcach zabójstwa Bohdana Piaseckiego pełni w naszym kraju zdecydowanie ujemną funkcję społeczną.
Jarosław Piasecki
Na powyższy list Jarosława Piaseckiego odpowiedział 9 stycznia 1985 roku płk J. Chomętowski z gabinetu ministra spraw wewnętrznych.
W związku z pismem Obywatela przesłanym do Prezesa Rady Ministrów za pośrednictwem przewodniczącego Rady Krajowej PRON, z polecenia Ministra Spraw Wewnętrznych uprzejmie informuję, że resort spraw wewnętrznych podziela w pełni wyrażony w piśmie pogląd, że niewykrycie sprawców i okoliczności zbrodni morderstwa Bohdana Piaseckiego rzutuje ujemnie na sprawność organów ścigania.
Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że zmierzając do wykrycia sprawców zbrodni MSW podejmowało rozległe i różnorodne działania, angażując w nie wiele sił, środków i energii.
Ta tragiczna zbrodnia głęboko wpisała się również w pamięć szeregu pracowników resortu s[praw] w[ewnętrznych] angażowanych do działań związanych z wyjaśnieniem jej okoliczności. Dlatego reagują oni nadal na wszelkie sygnały, szczegóły i okoliczności, które mogą rzucać nowe światło na sprawę i służyć jej wyjaśnieniu.
Rozumiejąc głęboki ból rodziny B. Piaseckiego, na Pańskie ręce przesyłamy wyrazy szczerego Współczucia [.]
Godny podkreślenia jest fakt, iż była to pierwsza listowna odpowiedź po prawie 30-letnich usiłowaniach rodziny Piaseckich zwrócenia uwagi najwyższych władz na sprawę zabójstwa Bohdana. List nie zawierał natomiast żadnych konkretnych decyzji o wznowieniu śledztwa, właściwie nawet nie poruszał tego tematu. Dawał dość grzecznie do zrozumienia, że sprawa jest dla władz od dawna zamknięta.
2 Akta archiwalne… (wszystkie pozostałe dokumenty pochodzą z tego samego źródła, zamach.eu).
1 Antisemiten in Warschau zoeken wraak (Antysemici w Warszawie szukają zemsty), „Algemeen Handelsblad”, 26 I 1970.
POSŁOWIE
Po powyższej lekturze nieodparcie nasuwają się następujące wnioski:
- Podczas prowadzenia śledztwa organa ścigania wielokrotnie naruszały zasady praworządności.
- W swej działalności prokuratura wykazała, że była całkowicie uzależniona od władz politycznych.
- Sądownictwo pozostało, niezgodne z zasadami konstytucyjnymi, zależne od kół frakcyjnych w kierownictwie partii i rządu do tego stopnia, że nie doszło nigdy do przewodu sądowego.
- Jednostka jest bezsilna wobec mechanizmów władzy państwowej. Uderzający jest fakt, że nawet tak wpływowi i lojalni wobec władzy ludzie, jak Bolesław Piasecki, który miał zaufanie kierownictwa partyjno-rządowego, nie był w stanie doprowadzić do tego, by praworządności stało się zadość. Świadczy to o beznadziejności sytuacji przeciętnego Polaka, który oczekuje poszanowania praworządności.
- Niewinny chłopiec stał się ofiarą obcych mu politycznych rozrachunków i nienawiści. Jego los był zupełnie obojętny władzom, prokuraturze i sądownictwu. Obojętność ta, nawet gdyby tłumaczono ją wchodzeniem w grę „wyższych” interesów państwa, pozostaje jawnym pogwałceniem praw jednostki.






