Jako ojciec zamordowanego śp. Bohdana składam następujące wnioski:
1) Ponieważ ma miejsce proces stopniowego rozwiązywania grupy prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie morderstwa, należy się spodziewać, że nadzór nad dalszym śledztwem prowadzić będzie tylko jeden prokurator. Wnoszę o to, aby prokurator ten należał do Generalnej Prokuratury. Stwierdzam, że Prokuratura Stołeczna i jej kierownictwo nie wykazała dostatecznego poczucia odpowiedzialności za tak poważną i skomplikowaną sprawę. Stwierdzenie swoje motywuję:
- a)faktem wyznaczenia w pierwszej fazie śledztwa prokuratora Zalewskiego, który dopuścił się karygodnych zaniedbań i błędów;
- b)faktem niewydania przez prokuratora m. st. Warszawy, bezpośrednio po zbrodni, nakazu aresztowania Ignacego Ekerlinga,
mimo że przesłanki do takiej decyzji istniały już po pierwszych przesłuchaniach świadków.
Wydaje mi się poza tym, że nie można wykluczyć, że i w przyszłości prokurator nadzorujący śledztwo może stanąć wobec tak odpowiedzialnych decyzji, jakie były potrzebne w sprawie morderstwa Goca2. Prawidłowość tych decyzji jest w dużo większym stopniu zabezpieczona na szczeblu Generalnej Prokuratury. Pozwalam sobie wreszcie przytoczyć, że władze MSW prowadzą ze swej strony akcje operacyjne w sprawie morderców na szczeblu centralnym. Wydaje mi się potrzebne dla dobra sprawy, aby i prokurator nadzorujący dalsze śledztwo należał także do centralnego aparatu kierownictwa Prokuratury.
2) Wnoszę o to, aby przed rozwiązaniem grupy prokuratorskiej mogła się odbyć w obecności Tow. Generalnego Prokuratora analiza moich pism do Generalnej Prokuratury z dnia 12 września 1958 r. i 13 lipca 1959 r.
3) Wnoszę o to, aby rozprawa przeciwko oskarżonemu Ignacemu Ekerlingowi odbyła się przy drzwiach otwartych. Tajność rozprawy wywołałaby następujące, bardzo poważne, złe skutki społeczne:
- a)elementom antypaństwowym dostarczyłaby argumentu, że w zbrodnię są zamieszane czynniki oficjalne;
- b)budziłaby nastroje antysemickie;
- c) byłaby ulegnięciem prowokacyjnej kampanii, której ilustracją jest opublikowany w „Argumentach” artykuł pt. Ostatni mord rytualny.
Przy okazji tej ostatniej sprawy pragnę zilustrować moją tezę o potrzebie rozpracowania określonych środowisk politycznych w celu odnąlezienia sprawców zbrodni.
Właśnie po wniesieniu aktu oskarżenia ukazały się w prasie: artykuł Dominika Horodyńskiego w „Nowej Kulturze” pt. Dobrze jest być generałem, w „Więzi” recenzja z mojej książki pisana z określonymi sugestiami oraz wspomniany już artykuł w „Argumentach”. Poza tym w tym samym czasie miał miejsce w klubie „Przedmieście” odczyt J.J. Lipskiego na temat teorii kultury w ideologii ONR-Falanga.
Według mojego rozumowania, zbieżność powyższych wystąpień ze zbliżającym się terminem rozprawy przeciw Ignacemu Ekerlingowi nie jest przypadkowa i trzeba zbadać, czy inspiratorzy obecnej akcji nie są inspiratorami zbrodni. Oczywiście sugestia moja dotyczy inspiratorów, o których rozpracowanie wnoszę, a nie poszczególnych autorów artykułów czy odczytu3.
Rozprawa główna została rozpisana na dni 20 i 21 listopada 1959 roku. Wyznaczono też skład sądzący, ustanowieni zostali obrońcy. Na kilka dni przed rozpoczęciem rozprawy zdarzyła się rzecz nie do wiary. Prokuratura zwróciła się do sądu z wnioskiem o zwrot akt śledztwa w celu ich uzupełnienia. Prokurator wojewódzki powołał się w swoim wniosku na to, że w ostatnim okresie, tj. w czasie dzielącym datę wniesienia aktu oskarżenia do sądu i datę wniosku, a więc w okresie około sześciu tygodni, wyszły na jaw nowe okoliczności wymagające bliższego rozpracowania w trybie Śledczym. Wobec powyższego Sąd Powiatowy skierował sprawę na posiedzenie niejawne, celem rozpoznania wniosku prokuratury. Na tymże niejawnymposiedzeniu Sąd Powiatowy postanowił uwzględnić wniosek prokuratury, wydając stosowne postanowienie o przekazaniu sprawy do uzupełnienia śledztwa. W postanowieniu swoim Sąd Powiatowy stwierdził, że prokuratura przedstawiła nowe okoliczności sprawy, które po ich wyjaśnieniu w trybie śledczym mogą mieć^pływ na ustalenie winy Ekerlinga i jej rozmiaru. Między innymi postanowienie Sądu podaje, że wyszły na jaw powiązania Ekerlinga ze światem przestępczym, jego udział w machinacjach o charakterze dewizowym i kontakty z osobami, które mieszkają wzdłuż trasy, jaką żądający okupu wskazali wysłannikom Bolesława Piaseckiego.
Obrońca Ekerlinga złożył na powyższe postanowienie Sądu Powiatowego zażalenie do Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy, wnosząc o uchylenie tego postanowienia i przeprowadzenie rozprawy głównej w oparciu o już wniesiony akt oskarżenia. Zażalenie to było przedmiotem rozpoznania na posiedzeniu niejawnym Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy, które skończyło się oddaleniem zażalenia obrońcy oskarżonego i utrzymaniem w mocy postanowienia Sądu Powiatowego dla m. st. Warszawy. Na podstawie tegoż postanowienia akta sprawy zostały zwrócone prokuraturze.
Nastąpiła jeszcze jedna niespodzianka. Kiedy zgodnie z treścią postanowienia sądu ujawnione zostały nowe dane, pozwalające na postawienie Ekerlingowi dalszych poważnych zarzutów natury kryminalnej, Ekerling zwolniony został z aresztu tymczasowego.
1 Akta archiwalne…
2 Franciszek Goc, zamieszkały przy ulicy Ogrodowej naprzeciw bramy gmachu Sądów, został w sierpniu 1957 roku w sposób nie wyjaśniony zamordowany. Władze śledcze włączyły sprawę porwania Bohdana Piaseckiego do śledztwa w sprawie zabójstwa Goca. Sprawcy nie zostali ujawnieni.
3 Akta archiwalne…
V
WNIOSEK BOLESŁAWA PIASECKIEGO O AKTYWIZACJĘ ŚLEDZTWA
Chociaż oficjalnie śledztwo wobec spawców porwania Bohdana nie zostało umorzone, faktyczny stan rzeczy jednak na to wskazywał. Wyglądało na to, że ani rządowi, ani kierownictwu partii nie zależało na tym, by sprawcy zostali ujawnieni. Jedynie Bolesław Piasecki uparcie przypominał władzom o ich obowiązku wykrycia sprawców i zadośćuczynienia sprawiedliwości. Obawiając się przeczącego praworządności umorzenia sprawy odwołał się do kierownictwa rządu i partii, prosząc o interwencję w sprawie kontynuowania śledztwa.
Tow. Władysław Gomułka I Sekretarz KC PZPR Tow. Aleksander Zawadzki Przewodniczący Rady Państwa Tow. Józef Cyrankiewicz Prezes Rady Ministrów
Jako ojciec porwanego i zamordowanego syna, Bohdana, uznałem za konieczne zwrócić się do Towarzyszy piastujących najwyższe funkcje partyjne i państwowe z prośbą, aby zechcieli osobiście przeczytać załączony dokument.
Niezależnie od mego subiektywnego zaangażowania, jestem poza tym przekonany, że nienaprawienie szkód, jakie poniósł autorytet organów państwowych przy ściganiu tej zbrodni, będzie trwale zatruwać atmosferę naszego życia społecznego.
Wnoszę przede wszystkim o niedopuszczenie do umorzenia sprawy oraz o kontynuowanie śledztwa aż do wykrycia sprawców zbrodni, ze skoncentrowaniem się na głównych i częściowo utrwalonych już śladach. Chodzi o to, aby ślady te były wykorzystane w sposób nie krępowany niczym innym poza praworządnością. Wymaga to utrzymania grupy operacyjnej dla sprawy morderstwa w MSW i przywrócenia w Generalnej Prokuraturze grupy Prokuratorskiej rozwiązanej w listopadzie 1959 r.
Wnoszę także o zalecenie organom ścigania przeprowadzenia dochodzenia mającego na celu ustalenie przyczyn zasadniczych błędów popełnionych w dotychczasowym śledztwie. Według mojego przekonania, bez takiego dochodzenia grupa operacyjna MSW, powołana w końcu sierpnia 1958 roku i Generalna Prokuratura nie będą w stanie posiadać pełnego, rzeczowego obrazu sprawy.
W dniu 22 stycznia 1960 roku minęły trzy lata od dokonania zbrodni. W oparciu o długość tego czasu pozwalam sobie raz jeszcze gorąco prosić Towarzyszy reprezentujących Kierownictwo Partii i Rządu o osobiste przeczytanie załączonego dokumentu1.
Warszawa, dnia 4 marca 1960 r.
Pozwalam sobie przesłać odpis załączonego dokumentu Ministrowi Obrony Narodowej – Tow. Generałowi Broni Marianowi Spychalskiemu, któremu także podlegają organa wywiadu.
Za swój obowiązek uważam przesłanie odpisów załączonego dokumentu Towarzyszom mającym urzędowy związek z dotychczasowym przebiegiem sprawy w jej różnych fazach: Tow. Antoniemu Alsterowi – Wiceministrowi Spraw Wewnętrznych Tow. Andrzejowi Burdzie – Prokuratorowi Generalnemu PRL Tow. Mieczysławowi Moczarowi – Wiceministrowi Spraw Wewnętrznych
Tow. Marianowi Rybickiemu – Ministrowi Sprawiedliwości Tow. Janowi Wasilewskiemu – Z-cy Prokuratora Generalnego Tow. Janowi Wasilkowskiemu – Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego.
Tow. Władysławowi Wicha – Ministrowi Spraw Wewnętrznych2.
Żaden z owych wysoko postawionych towarzyszy nie zdobył się nawet na grzeczność odpowiedzenia na list Piaseckiego. W czerwcu 1961 roku Piasecki skierował wniosek do prokuratury o aktywizację śledztwa. Treść tego wniosku brzmiała następująco:
Warszawa, dnia 10 czerwca 1961 r.
Do Prokuratora Generalnego
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
Jak mi wiadomo, w dniu 30 VI61 r. mija termin przedłużenia czasu trwania śledztwa prowadzonego w sprawie zabójstwa mego syna Bohdana.
Dotychczasowe wyniki śledztwa nie doprowadziły do wykrycia sprawców morderstwa oraz wyjaśnienia zagadnień poruszanych w moim memoriale, skierowanym do najwyższych władz państwowych i partyjnych w marcu 1960 r. Ponieważ również zwrócenie przez Sąd Urzędowi Prokuratorskiemu na jego wniosek akt sprawy przeciwko Ekerlingowi, celem uzupełnienia śledztwa, dotąd nie przyczyniło się do wykrycia sprawców morderstwa – pozwalam sobie na złożenie ńa ręce obywatela Prokuratora Generalnego wniosku o aktywizację śledztwa, o którego kontynuowanie wnoszę dla wyjaśnienia okoliczności zgłoszonych we wspomnianym memoriale oraz omówionych przykładowo niżej zagadnień.
Śledztwo prowadzone w latach 1957 i 1958 zakończyło się wykryciem i ujęciem przestępcy, który udzielił pomocy sprawcom porwania mego syna. Przestępca ten – Ignacy Ekerling – został postawiony przed sądem pod zarzutem udzielenia pomocy nieznanym sprawcom porwania.
Rozprawa główna przeciwko niemu została już rozpisana i termin jej wyznaczony, jednak na skutek wniosku Prokuratora Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy o zwrot akt sprawy celem uzupełnienia śledztwa, Sąd Powiatowy dla m. st. Warszawy postanowieniem z dnia 12 listopada 1959 r. zwrócił akta sprawy celem podjęcia dodatkowych czynności.
Sąd w uzasadnieniu powyższego postanowienia, nie kwestionując merytorycznej zasadności oskarżenia stwierdził, że z materiałów uzyskanych przez organa MO po wniesieniu aktu oskarżenia wynika, że Ekerling był powiązany ze środowiskiem przestępczym i uważany był w tym środowisku za osobę udzielającą pomocy ukrywającym się przed wymiarem sprawiedliwości, za co pobierał wynagrodzenie.
Organa śledcze, jak to wynika z postanowienia Sądu, wykryły nadto powiązania Ekerlinga z osobami, które zamieszkiwały w pobliżu punktów kontaktowych, zaś ujawnione materiały mogą przyczynić się do ściślejszego ustalenia kontaktów Ekerlinga ze środowiskiem, z którego mogą pochodzić sprawcy.
Sąd stanął w rezultacie na stanowisku, że pogłębienie uzyskanych materiałów w zakresie kontaktów Ekerlinga może doprowadzić do ujawnienia właściwego środowiska sprawców, a więc w konsekwencji wykrycia morderców.
Ponieważ wyniki uzupełniającego postępowania w kierunku wskazanym przez Sąd nie przyniosły pozytywnych rezultatów, niezależnie od zajętego przeze mnie w memoriale stanowiska co do celowości zwrotu akt Prokuraturze, stojąc przed zaistniałym faktem zlecenia przez Sąd uzupełnienia śledztwa, wnoszę o wyjaśnienie niżej przytoczonych okoliczności celem ustalenia kontaktów Ekerlinga ze środowiskiem, z którego mogą pochodzić sprawcy uprowadzenia i morderstwa.
W pełni doceniam wagę sprawy przeciwko Ignacemu Ekerlingowi, który ponosi współodpowiedzialność za tragedię mego dziecka, ale nie zapominam przez chwilę, że jego osoba jest zarazem jedynym kluczem do sprawy znalezienia faktycznych inspiratorów i sprawców morderstwa. Dlatego też, po szczegółowym zapoznaniu się z materiałami zawartymi w aktach sprawy, nie mogłem nie zauważyć, iż ustalenia faktyczne w aktach tych zawarte ograniczają się do osoby samego oskarżonego, brak w nich zaś jakichkolwiek dowodów, które by wskazywały, że rozpracowanie powiązań Ignacego Ekerlinga przyniosło pozytywne wyniki.
Po zapoznaniu się z motywacją Sądu w przedmiocie zwrotu akt Prokuraturze czekałem na wyniki prac organów powołanych do ścigania przestępstw sądząc, iż po ich przeprowadzeniu uzyskany zostanie postęp już nie na odcinku sprawy Ignacego Ekerlinga, ale w przedmiocie wykrycia, a co za tym idzie – ujęcia sprawców porwania i zabójstwa mego syna.
Obecny jednak stan sprawy budzić musi uzasadnione i nader poważne zaniepokojenie, mimo że od daty przekazania sprawy Urzędowi Prokuratorskiemu upłynął znaczny już okres czasu, śledztwo nie zakończyło się wniesieniem do Sądu nowego aktu oskarżenia. Nie mogę nie zauważyć, iż brak jest danych, aby stwierdzić, iż czynności zapowiedziane przez przedstawicieli Prokuratury Wojewódzkiej przyniosły efektywne rezultaty. Wydaje się więc, iż zachodzi realne prawdopodobieństwo, iż Ignacy Ekerling stanie ponownie przed Sądem pod tym samym zarzutem, jaki został przeciw niemu wysunięty w
akcie oskarżenia na podstawie materiałów znanych już w dniu 29 września 1959 r. W tej sytuacji proces przeciw Ekerlingowi byłby jedynie połowicznym sukcesem naszego wymiaru sprawiedliwości, poniósłby bowiem niewątpliwą odpowiedzialność człowiek, który udzielił pomocy sprawcom porwania mego syna, ale jednocześnie byłoby to publiczne stwierdzenie niewykorzystania szansy wykrycia samych sprawców przestępstwa, które niewątpliwie w samej osobie Ekerlinga i okolicznościach, w których wziął on udział, tkwi.
Pozwalam sobie wyrazić niezłomne przekonanie, iż na podstawie akt sprawy przeciwko Ignacemu Ekerlingowi przeprowadzić można śledztwo posiadające realne możliwości ujawnienia inspiratorów i wykonawców zbrodni popełnionej na moim synu. Rzecz w tym, aby te wątki sprawy, które bądź nie były przedmiotem pierwiastkowego śledztwa, bądź też z niezrozumiałych przyczyn były bagatelizowane przez prowadzących dochodzenie, znalazły się w centrum uwagi, aby były w trybie energicznych czynności przepracowane. Moja znajomość akt sprawy pozwoliła mi na wyliczenie we wspomnianym’ memoriale z mies. II11960 r. tych okoliczności, bez których sprawdzenia i ustalenia śledztwo nie może być doprowadzone do efektywnego rezultatu.
Niżej pozwolę sobie jedynie przykładowo wskazać kilka problemów, które zdaniem moim, muszą także być przedmiotem wysiłków władz śledczych, jeżeli wysiłki te istotnie uwieńczone być mają powodzeniem. Pozwalam więc sobie wskazać, iż prowadzone poprzednio śledztwo nie wyczerpało możliwości wyjaśnienia następujących problemów, które uznać muszę za węzłowe w sprawie:
1) Sprawa doręczenia mi listu pochodzącego od sprawców porwania.
Jak wiadomo, sprawcy porwania skierowali do mnie list przez pocztę, adresowany na poste restante. W czasie śledztwa domagałem się niejednokrotnie, aby zbadać okoliczności, w jakich list ten został nadany i wyczerpać możliwości wykrycia nadawców pisma, którego wysłanie było niewątpliwie jednym z błędów sprawców porwania.
Nie zamierzam w tym miejscu omawiać kwestii w sposób wyczerpujący; czyni to memoriał, który pozwalam sobie załączyć do niniejszego wniosku.
Jest rzeczą oczywistą, iż list został niewątpliwie antydatowany, bowiem w rzeczywistości zbrodniarze nie mogli się narażać na dekonspirację przez nadanie listu na trzy dni przed terminem porwania. W szczególności stwierdzić należy:
- a) list zbrodniarzy w tajemniczy sposób ominął komórkę „w”, gdzie powinien być przeczytany zgodnie z aktualnym wtedy zarządzeniem MSW o kontrolowaniu listów na poste restante zaadresowanych na maszynie w okresie przedwyborczym;
- b)kierownik działu poste restante nie skontrolował, czy list był przeczytany w komórce „w”, mimo iż należało to do jego obowiązków;
- c)urzędniczka działu poste restante nie stwierdziła niewłaściwego ofrankowania listu 60 groszy zamiast 80 groszy;
- d)komórka kontrolująca właściwe ofrankowanie listu nie spostrzegła popełnionego błędu przez pracowniczkę działu poste restane, co stwierdza prowadzony przez tę komórkę codzienny protokół.
Wskazując na dalsze niespotykane okoliczności wiążące się z listem nadanym przez zbrodniarzy, należy stwierdzić, że datownik, którym został opieczętowany list, został przedwcześnie wycofany, a tak samo zaginęła książka rejestracyjna, w której odbija się pierwszą pieczątkę przy zmianie daty lub godziny. Podkreślić należy również, że koperta wewnętrzna wspomnianego listu, przekazanego przeze mnie władzom MSW dla ujawnienia odcisków linii papilarnych sprawców, została zagubiona przez funkcjonariuszy MSW lub zakładu kryminalistyki.
Wyjaśnienie dokładne wszystkich okoliczności związanych z nadaniem wspomnianego listu na poste restante przez zbrodniarzy może przyczynić się w istotny sposób do ich ujawnienia.
2) Sprawa kontaktu Ekerlinga z Janem Kossowskim.
Ustalono w toku śledztwa, iż Ekerling po swojej nieudanej ucieczce za granicę utrzymywał żywy kontakt z niejakim Janem Kossowskim. Był to osobnik, który administrował lokalem mieszkalnym znajdującym się w domu położonym przy al. Świerczewskiego nr 82a, tj. w tym samym domu, w którym znaleziono ciało mego syna i w którym niewątpliwie został on zamordowany. Skoro się zważy, iż Kossowski administrował mieszkaniem znajdującym się w wymienionym domu, że z mieszkania tego można było bez trudności przedostać się korytarzem piwnicznym do ubikacji sanitarnej, gdzie ujawniono zwłoki mego syna, że Kossowski pozostawał z Ekerlingiem w ścisłym kontakcie, że jesienią 1957 r. Kossowski nagle opuścił Polskę – jasnym jest, że zbadanie środowiska, z którego wywodził się Kossowski oraz istoty jego bliskiego kontaktu z Ekerlingiem muszą być przedmiotem rozpracowania.
Nie wdając się w szczegóły poruszanego problemu (szczegóły te, podobnie jak odnośnie innych poruszanych w niniejszym wniosku kwestii, zawarte są w moim memoriale), pozwalam sobie podnieść, iż zarówno wybór miejsca, w którym zwłoki zostały ukryte, a które to miejsce było według wszelkich danych także miejscem zabójstwa mego syna, wskazuje na to, iż sprawcy znali dokładnie dom przy al. Świerczewskiego 82a, że nadto dowiezienie mego syna po porwaniu pod gmach Sądów na al. Świerczewskiego, położonego naprzeciw domu oznaczonego nr 82a wskazuje na to, iż lokal znajdujący się w tym domu był z góry przewidziany jako miejsce przechowania syna i ukrycia jego zwłok. Należy również nadmienić, że możliwości przetrzymywania syna w pobliżu miejsca znalezienia zwłok i ogłuszenia go tępym narzędziem nie wykluczają ani wyniki sekcji zwłok, ani materiały śledztwa.
Reasumując wyżej przytoczone fakty należy stwierdzić, że możliwość udziału Jana Kossowskiego w zabójstwie Bohdana opiera się na następujących przesłankach:
- a)Jan Kossowski znał Ekerlinga i pozostawał z nim w kontaktach w czasie zabójstwa i w kilka miesięcy po morderstwie, a zwłaszcza w ważnym dla Ekerlinga okresie powrotu do Warszawy po nieudanej ucieczce;
- b)administrował zakonspirowanym lokalem nieruchomości przy al. Świerczewskiego nr 82a, tj. w domu, gdzie znaleziono zwłoki;
- c)lokal ten dla realizacji zamierzonego zabójstwa syna przedstawiał, jak już wyżej podano, wyjątkową wartość;
- d)z lokalu tego można było bez trudności przenieść piwnicznym korytarzem nieprzytomnego syna do ubikacji, gdzie ujawniono zwłoki;
- e)doznane obrażenia, ujawnione w toku sekcji zwłok Bohdana, całkowicie dopuszczają wersję o zadaniu przez sprawców ciosu w głowę, celem doprowadzenia syna do nieprzytomności i przeniesienia go do piwnicy;
- f)wybór miejsca przechowania zwłok, tj. piwniczna ubikacja sanitarna, w zasadzie nie używana, wskazuje, że sprawcy musieli dobrze znać powyższą nieruchomość;
- g)Jan Kossowski, jako były funkcjonariusz MO, znający formy działania organów ścigania oraz mając znajomości wśród funkcjonariuszy MO, mógł skutecznie zacierać ślady przestępstwa;
- h)Kossowski jesienią 1957 roku bez przeszkód wyjechał za granicę;
- i)dotychczasowe materiały śledcze nie dostarczyły dowodów stwierdzających, że zabójstwo Bohdana nastąpiło w inny sposób, wykluczający przyjęcie powyższej wersji.
Idąc kierunkami założeń wyrażonych we wspomnianym postanowieniu Sądu, wydaje się niezbędnym zbadanie przede wszystkim środowiska, z którym kontaktował się Kossowski oraz ustalenie na podstawie materiałów posiadanych przez organa ścigania, czy i kiedy Kossowski był już ujawniony przez te organa jako osoba kontaktująca się z Ekerlingiem oraz w jakich okolicznościach, kiedy i dlaczego uzyskał zezwolenie na wyjazd za granicę.
W tych warunkach wskazanym jest wykorzystanie nowych materiałów, które stały się powodem przekazania akt Prokuraturze łącznie z materiałami dotyczącymi osób zamieszkałych na trasie kontaktów oraz osób powiązanych z Ekerlingiem w latach 1957-1959.
3) Sprawa telefonu nr 403-68.
Jest rzeczą bezsporną, że telefon oznaczony numerem tym znajdował się w czasie porwania mego syna w domu znajdującym się vis- à-vis miejsca porwania. Numer tego telefonu zapisany był w notatniku Ekerlinga, przy czym odnośny zapis był w notatniku ukryty w ten sposób, iż tylko szczegółowa analiza zapisków notatnika mogła numer ten ujawnić. Ekerling stanowczo zaprzeczył, aby znał kogokolwiek z mieszkańców ulicy Naruszewicza lub też aby kiedykolwiek odbywał z osobą tam zamieszkałą rozmowę telefoniczną. Zestawienie tych okoliczności stanowi uzasadnienie pewności, iż telefon nr 403-68 odegrał w porwaniu lub przygotowaniu do porwania swą rolę. Stwierdzam, iż Ekerling na temat omawianej okoliczności nie został w sposób dostateczny rozpytany, jak również, że nie przeprowadzono stosownych czynności, aby ustalić, jakie osoby w dniu porwania mego syna miały do wspomnianego telefonu dostęp.
4) Sprawa tzw. punktów kontaktowych a znajomi Ekerlinga.
Ustalono w czasie śledztwa, że sprawcy porwania wyznaczyli punkty kontaktowe zawierające informacje dla osoby, która miała kontakt z nim nawiązać w takich punktach, które mogłyby być obserwowane z mieszkań bliskich znajomych Ekerlinga. Tego rodzaju usytuowanie jednego punktu kontaktowego mogłoby być przypadkowym, nie może być jednak przypadkiem w sytuacji, kiedy wszystkie punkty kontaktowe w ten, a nie inny sposób zostały umieszczone. Aby nie być gołosłownym pozwałam sobie przypomnieć, że punkt na ul. aleja na Skarpie mieścił się w domu zamieszkałym przez znajomego Ekerlinga – Rodziewicza, punkt na ul. Jakubowskiej umieszczony został w domu zamieszkałym przez Szewca Szyję, punkt przy ul. Koziej był w polu widzenia mieszkania Toruńczyka, wreszcie punkty na ul. Dynasy i Zajęczej były w polu widzenia mieszkania wspomnianego Rodziewicza.
Powyższe fakty stwarzają przekonanie, iż powyżej wymienieni bliscy znajomi Ekerlinga posiadają informacje związane z przedmiotem niniejszej sprawy. Było to rzeczą osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie śledztwa dokładne rozpracowanie wspomnianych osób, ich środowisk i kontaktów. Przejście do porządku dziennego nad ustaleniem, o którym mowa wyżej – jest jeszcze jednym z niezrozumiałych, a rażących błędów uprzednio prowadzonego śledztwa.
5) Sprawa dezinformacji władz.
Wymaga dokładnego wyjaśnienia, kto i z jakich przyczyn usiłował niejednokrotnie wprowadzić w błąd władze, w których gestii znajdowało się śledztwo. Nie zamierzam w tym miejscu wskazać wszystkich przypadków dezinformacji, które zmierzały wyraźnie bądź do skierowania śledztwa na niewłaściwy tor, bądź też do uniemożliwienia w ogóle wykrycia sprawców, bądź wreszcie do zwolnienia tempa ustaleń dokonywanych w czasie czynności śledczych. Pozwalam sobie jedynie wskazać, iż usiłowano ułatwić Ekerlingowi ucieczkę z Polski przez informowanie władz MSW, że trasa ucieczki biegnie przez Szczecin, gdy w rzeczywistości biegła ona przez Zebrzydowice (T.IV, k. 28 i 59 akt Ekerlinga), usiłowano ukryć przed Milicją Obywatelską fakt, że Ekerling jest kierowcą taksówki, w której syn mój został uwięziony, usiłowano uniemożliwić ustalenie odcisków palców osób, które nadały omawiany w punkcie 1) niniejszego wniosku list przez jego zniszczenie; przeprowadzono wizje lokalne przy udziale samego Ekerlinga, a bez udziału naocznych świadków porwania, którzy wezwani byli do wizji dopiero wtedy, gdy Ekerling w wyniku poprzednich wizji był już zorientowany w całokształcie okoliczności porwania; dopuszczono się gróźb wobec naocznych świadków zajścia, jak np. kolegi mego syna, ucznia nazwiskiem Szczęsny. Warto w tym miejscu również przytoczyć wręcz zadziwiające zeznanie biorącego udział w wizji miejsca porwania Bohdana oficera MO, Gontarza (T. III, k. 66 akt Ekerlinga), który zeznał, że głównym świadkiem, na którym oparto wizję, był Ekerling, któremu „wierzono bezkrytycznie”. Słowem, wystąpiło szereg zjawisk, które niewątpliwie miały ścisły związek ze zbrodnią popełnioną na moim synu, a które nie zostały w toku śledztwa w sposób należyty wyjaśnione.
Nierozpracowanie powyższych wydarzeń o tyle musi budzić zdziwienie, że ustalenie dezinformatorów w kilku z wymienionych przypadków nie nasuwa żadnych trudności. Aby ustaleń tych dokonać, należało przeprowadzić tak podstawowe czynności śledcze, jak odebranie wyjaśnień od tych urzędników służby śledczej, którzy byli dezinformowani.
6) Sprawa zaginięcia dowodów rzeczowych.
Bardzo znamienny jest fakt zaginięcia istotnych dla sprawy dowodów rzeczowych.
Badanie fonograficzne nagranych głosów sprawców, którzy w pierwszych dniach porwania syna przeprowadzali ze mną rozmowy telefoniczne w sprawie okupu, wykazały, iż rozmowy były przeprowadzane przez kilku sprawców.
Stąd bardzo ważnym w śledztwie zagadnieniem jest rozpoznanie głosów poszczególnych rozmówców. Tymczasem pierwsza rozmowa nagrana na taśmę została w okresie przechowywania jej w aktach MSW z nie wyjaśnionych przyczyn zatarta. Wobec tego niemożliwym stało się ewentualne rozpoznanie głosu jednego ze sprawców, może najważniejszego, który mógł nie występować w następnych rozmowach, a który ewentualnie mógł być rozpoznany w czasie odtwarzania z taśmy rozmów przez radio i telewizję.






