Pierwsze zawiadomienia ws. kampanii Trzaskowskiego. Poważne oskarżenia
O możliwości złamania prawa poinformowali w mediach społecznościowych biznesmen Radosław Tadajewski i jego pełnomocnik, mec. Bartosz Lewandowski.
"Składam 4 zawiadomienia do prokuratury w związku z: nielegalnym finansowaniem kampanii Koalicji Obywatelskiej w 2023, nielegalnym finansowaniem kampanii Rafała Trzaskowskiego w 2025, kupowaniem głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego przez Romana Szełemeja (członka Platformy Obywatelskiej, Prezydenta Wałbrzycha), nielegalnym finansowaniem kampanii Rafała Trzaskowskiego przez TVP w Likwidacji" – czytamy we wpisie Tadajewskiego na portalu X.
Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II RP
“Głównym celem przyjęcia ustawy jest trwałe uczczenie pamięci męczeńskiej śmierci ponad stu tysięcy Polaków, głównie mieszkańców wsi, którzy zginęli z rąk nacjonalistów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz innych ukraińskich formacji nacjonalistycznych działających na ziemiach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1939 – 1946” – czytamy m.im. w uzasadnieniu.
PKW. Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 2025 r.
Media: Wiadomo, co powie dziś wieczorem Donald Tusk. Tusk na latarnię...
ale akt w wypełnieniu prawa, które w Polsce obowiązuje.
Koalicja KO targuje się w sprawie czy Tusk ma ogłosić wotum nieufności, czy poddać się do dymisji.
Ani, ani… Tusk musi być powieszony na latarni, to razem z Bodnarem i Morawieckim,
który był najbardziej wartościowym asem Tuska, to przez prawie osiem lat rządów PiS.
Morawiecki i Tusk to żydo-hitlerowcy i agenci STASI, a Bodnar nie musi być niczyim agentem policyjnym,
bo on się kieruje ukraińską żądzą polskiej krwi i to mu wystarczy do mordowania Polski.
Prawo kary śmierci, w Polsce od dnia 1 września 1939 roku, nigdy nie było zakwestionowane w stosowaniu,
a to ze względu na stan wojenny, który trwa do dzisiaj.
To Niemcy hitlerowskie zmusiły Polskę do stanu wojny i skutkiem tego prawo wojenne,
będące prostą mutacją prawa powszechnego do dnia 1 września 1939 roku, dotyczące prawa kary śmierci,
zaczęło wtedy obowiązywać i trwa.
O ile Niemcy były w stanie wywołać w Polsce stan wojny, bo takie jest prawo agresora,
to nigdy nie były w stanie odwołać tego stanu wojny, bo prawo takie ma jedynie napadnięty, a nie agresor.
Nie ma w naszym kręgu cywilizacyjnym sytuacji, gdzie agresor miałby prawo do narzucenia nadepniętemu form obrony.
Piszemy tu jasno: Kara śmierci!
W Polsce obowiązuje Konstytucja Kwietniowa 1935 oraz Dekret prezydenta ….zakazujący współpracy z okupantem.
Konstytucja Kwietniowa 1935 roku obowiązuje nieprzerwanie,
- Niemiec hitlerowskich, ZSRR, a teraz Unii Europejskiej
A EU jest prostą mutacją Trzeciej Rzeszy i głównym beneficjentem tamtych zbrodni.
Rozwijając zatem prawo stosowania kary śmierci, w stanie konieczności,
bo przy braku legalnych władz mogących zabezpieczyć prawa Polaków w ich systemie prawnym,
– tj. Konstytucji 1935, która trwa legalnie, należy stwierdzić prawo i obowiązek stosowania tej kary przez Polaków wobec agresorów, a takimi są w/w.
Prezydent elekt Karol Nawrocki musi zdawać sobie sprawę z tej sytuacji
i podjąć niezbędne kroki celem rozwiązania problemu konstytucyjnego (Konstytucja Kwietniowa 1935).
„Byłem bliski śmierci”. Wstrząsające wyznanie ks. Stryczka o nagonce po tekście Onetu. „Zlecenie polityczne”
Smutne, chociaż bardziej żałosne.
Wielkie dzieło, wielu ludzi, zostało tak łatwo oddane w ręce żydów.
A nawet nie o pracę, zasoby finansowe chodzi, ale o bazy danych osobowych wielkiej rzeszy Polaków, która została przejęta przez Mossad.
A ksiądz Stryczek, tyle gadał o otwartości i potrzebie zmiany Kościoła.
Pan Bóg nie toleruje tolerancyjnych, bo nie do człowieka należy tolerancja.
Red. Gazeta Warszawska
+
Ja byłem bliski śmierci, takiej normalnej. Umierałem już. Leżałem... byłem tak chory, że nie wstawałem z łóżka - wspominał na antenie Telewizji Republika ks. Jacek Stryczek. Jego stan zdrowia został doprowadzony do tragicznego stanu po nagonce, jaką wywołał reportaż Onetu na temat rzekomego mobbingu, który duchowny miał stosować wobec pracowników. Prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w tej sprawie. Teraz ksiądz opowiedział o swojej historii i nie ma wątpliwości, że cała operacja była "zleceniem politycznym".