To straszne, co mówi ten człowiek.
Jesteśmy zdradzeni przez wszystkich, jesteśmy sami i nieliczni.
Żadnego kapelana tam nie ma, a może nawet to i lepiej, bo zacząłby namawiać do zdrady i prowadził do zwątpienia.
Red. Gazeta Warszawska
archiwum
|
Gorąco we Wrocławiu. Rolnicy znów protestują
Źródło:
Od wczesnych godzin porannych Wrocław mierzy się z protestem rolników. Głównym powodem manifestacji jest sprzeciw wobec umowy handlowej Mercosur, która zdaniem gospodarzy zagraża przyszłości polskich gospodarstw rodzinnych. Choć poranek przebiegł spokojnie, służby oraz mieszkańcy przygotowują się na kulminację wydarzeń w ścisłym centrum miasta.
Spis treści:
Pierwsze kolumny traktorów wjechały do stolicy Dolnego Śląska jeszcze przed świtem. Rolnicy, wspierani przez przedstawicieli górników i hutników, przybyli z całego regionu, aby zamanifestować skalę kryzysu dotykającego sektor rolniczy. Jak podaje w mediach społecznościowych Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, pierwsze pojazdy pojawiły się na parkingu przed Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim już o świcie. O godzinie 7:00 odnotowano obecność siedmiu ciągników, a według oficjalnych zgłoszeń w proteście ma wziąć udział łącznie do 50 maszyn i około 400 osób. O godzinie 8:00 rozpoczęło się kluczowe spotkanie z przedstawicielami administracji rządowej. Według doniesień medialnych, związkowcy przekazali wicewojewodzie dolnośląskiemu, Arturowi Jurkowskiemu, petycję zawierającą listę postulatów. Dokument ten ma zostać niezwłocznie skierowany do ministra rolnictwa. Atmosfera gęstnieje: „Ogromne siły policji”Mimo że oficjalne komunikaty miejskie uspokajają, wskazując, że o godzinie 9:20 pod urzędem sytuacja była stabilna i gromadziła około 20 osób, inne relacje wskazują na dużą mobilizację służb mundurowych. Dolnośląska Rada Wojewódzka NSZZ RI Solidarność relacjonuje za pośrednictwem Facebooka, że sytuacja w mieście jest dynamiczna. W swoim wpisie związkowcy alarmują: „Policja zaangażowała ogromne siły... są też Armatki Wodne na ulicach Wrocławia.” Obecność ciężkiego sprzętu policyjnego sugeruje, że służby przygotowują się na scenariusz, w którym emocje protestujących mogłyby eskalować podczas planowanego przemarszu przez miasto. Dlaczego rolnicy wyszli na ulice?Głównym zapalnikiem dzisiejszych protestów jest planowana umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur (Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem). Rolnicy obawiają się: - Nieuczciwej konkurencji: Napływu taniej żywności z Ameryki Południowej, która nie spełnia restrykcyjnych norm środowiskowych i jakościowych nakładanych na europejskich producentów. - Zagrożenia dla gospodarstw rodzinnych: Spadku opłacalności produkcji, co przy obecnych kosztach energii i nawozów może prowadzić do bankructwa wielu lokalnych gospodarstw. - Kryzysu sektora agro: Wspólne wystąpienie z górnikami i hutnikami podkreśla szeroki wymiar niezadowolenia społecznego z obecnej polityki gospodarczej. Czytaj też:
Ten rejestr będzie decydował, komu ARiMR wypłaci dopłaty. Ministerstwo pokazuje nowe przepisy Co czeka wrocławian? Ostrzeżenia policji i utrudnieniaZ informacji przekazanych przez Komendę Miejską Policji we Wrocławiu wynika, że najtrudniejsza sytuacja na drogach dopiero przed nami. Oficer prasowy, kom. Wojciech Jabłoński, apeluje o wyrozumiałość i stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy. Główne utrudnienia spodziewane są w godzinach 11:30 - 14:30. To właśnie wtedy rolnicy planują pikietę pod siedzibą Przedstawicielstwa Regionalnego Komisji Europejskiej przy ul. Widok. Policja ostrzega, że ruch w ścisłym centrum może zostać całkowicie sparaliżowany |
|
Ciągniki wjechały do Wrocławia. Rolnicy: "Dostajemy 630 zł/t pszenicy. Jak mamy funkcjonować?" Rolnicy z Dolnego Śląska ponownie wyrazili swoje niezadowolenie i frustrację z pogłębiającego się kryzysu w rolnictwie. Kilkadziesiąt ciągników zaparkowało dziś przed gmachem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. – Jeżeli wyprodukowanie pszenicy kosztuje w granicach 800-900 zł, a my dostajemy 630 zł, no to jak możemy dalej funkcjonować? – pytał obecny na proteście rolnik z gminy Udanin Mirosław Krawczyk. Ciągniki zaparkowały, rolnicy przed UW – trwa protest we WrocławiuTo już drugi w tym roku protest rolniczy we Wrocławiu. Pierwszy miał miejsce równo miesiąc temu, 20 stycznia, o czym informowaliśmy Rolnicy protestowali wówczas w geście solidarności z rolnikami demonstrującymi tego samego dnia w Strasburgu. A dziś, 20 lutego, przed siedzibą Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, na parkingu, gromadzą się ciągniki. Tym razem już nie tylko symbolicznie, ale w ilości kilkudziesięciu sztuk. Czytaj dalej pod FOTO Protest ludzi pracy – rolnicy, górnicyRolnicy, górnicy i hutnicy wjechali do miasta bardzo wczesnym rankiem zorganizowanymi kolumnami traktorów, wyruszając z całego Dolnego Śląska. Po to, aby zamanifestować skalę kryzysu, z jakim mierzą się dziś każdego dnia rodzinne gospodarstwa. Na godzinę 8.00 zaplanowane było spotkanie przedstawicieli protestujących z wojewodą dolnośląskim, podczas którego wręczyli swoją petycję zawierającą postulaty. Dokument ma następnie trafić do ministra rolnictwa.
Organizatorami protestu są: NSZZ Solidarność Region Dolny Śląsk, NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych, NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego oraz NSZZ Solidarność Region Jeleniogórski. – Chcemy wyrazić sprzeciw przeciwko złej polityce Unii Europejskiej, która uderza w gospodarkę, przemysł i rolnictwo. Nie zgadzamy się z tym, protestujemy przeciwko temu i zapraszamy wszystkich do udziału – mówił Adrian Wawrzyniak, przedstawiciel NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność.
Nastroje rolników obecnych na proteście są ponure. Wskazują na brak opłacalności produkcji i jej wysokie koszty. Wielu z nich, by uregulować bieżące płatności wciąż sprzedaje płody rolne za bezcen. – Cały czas jesteśmy do tyłu. Jeżeli wyprodukowanie pszenicy kosztuje w granicach 800-900 zł, a my dostajemy 630 zł, no to jak możemy dalej funkcjonować? Uprawiamy różne rośliny, ale już nic się nie opłaca. Skrobia ziemniaczana, buraki, zboża wszystko jest po prostu nieopłacalne – pytał obecny na proteście rolnik z gminy Udanin Mirosław Krawczyk. W kolejnym etapie protestu rolnicy przejdą marszem w kierunku siedziby regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej oraz biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu przy ulicy Widok. Właśnie tam zaplanowano najważniejszą część demonstracji. Kolejni rolnicy zmierzają swoimi traktorami na protest we Wrocławiu:
Pikieta rolników przed siedzibą regionalną KERolnicy przeszli marszem w kierunku siedziby regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej oraz biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, przy ulicy Widok. W rękach trzymali transparenty i banery z hasłami o sprawiedliwości cenowej, ochronie rynku i wsparciu finansowym dla wsi. Atmosfera jest zdecydowana, ale pokojowa – protest skupia się na konkretnych postulatach, nie na blokadach miasta. Stanowcze "STOP" umowie MERCOSURProtestujący rolnicy w stanowczy sposób sprzeciwiają się umowie o wolnym handlu z krajami Mercosur. W ich ocenie stanowi ona jedną z podwalin do dalszego niszczenia produkcji rolnej w Polsce. – W UE chcą doprowadzić do tego, żeby w Polsce nie było żadnej produkcji. W Polsce ma być tylko Euroland, na którym my tu będziemy bazować i kupować przetworzoną żywność z krajów Mercosur, czyli Ameryki Południowej. Nasze rodzime warzywa, zwierzęta i mięso, są niedobre, bo są zbyt zdrowe. W Mercosur dają 22 kg pestycydów na ha uprawy i do tego stosują różne antybiotyki w hodowli zwierząt. My w Polsce stosujemy do 2 kg pestycydów na ha. Dzięki temu nasza żywność jest zdrowa, a Mercosuru toksyczna dla ludzi – mówił rolnik z powiatu lublinieckiego Dominik Rawicki. Rolnicy nie mają gdzie sprzedać warzywProtest rolników we Wrocławiu zgromadził ok. 400 osób. Wspierają go m.in. rolnicy ze wschodniej części województwa śląskiego (okolice Jury Krakowsko-Częstochowskiej). Wśród nich są obecni producenci warzyw, którzy mają problem z ich zbyciem, a których ceny prosto z pola oscylują w granicach zaledwie 0,30 zł/kg. – U nas jest zagłębie warzywno – ziemniaczane. Cena każdego warzywa prosto z pola, czy to jest kapusta, czy marchew, czy burak, czy ziemniak, nie przekracza 0,30 zł/kg. Nie ma zainteresowania zakupem tych warzyw. Część rolników ich po prostu nie zebrała – tłumaczył Robert obecny na proteście rolnik ze Śląska. W ocenie rolnika, powodem niskich cen warzyw jest ich nadmierny import oraz niechęć dużych podmiotów handlowych wstawiających warzywa do marketów, do ich zakupu od polskiego rolnika – a kredyty trzeba spłacić. – Mam kredyt. Miałem zebrać i sprzedać warzywa, a zainteresowania nie ma. Jeszcze jak jest komu sprzedać po 0,30 zł/kg w ilościach całosamochodowych, to za tira dostaniemy od 5 do 7 tys. zł. Gdybym wziął te 7 tys. zł, to kupiłbym 4 t saletry. Trochę słabo – kalkuluje rolnik. Rolnicy na proteście we Wrocławiu: "Ceny mleka oscylują w granicach 1,00 zł do 1,50 zł/l"Jak relacjonował rolnik ze Śląska, w równie trudnej sytuacji, co producenci warzyw, znaleźli się producenci mleka. W okolicach Jury, skąd przyjechał, ceny skupu oscylują w granicach od 1,00 zł do 1,50 zł/l. Rolnik wspomniał również o tym, że kryzys na rynku mleka jest widoczny po przejęciach mniejszych mleczarni przez większe. – Dwie duże mleczarnie na naszym terenie zostały zamknięte, a właściwie to zamknięto OSM Myszków, po tym, jak okazało się, że mimo przejęcia przez OSM Łowicz, nie uda się uratować tego zakładu. Natomiast OSM Szczekociny została przejęta przez Grupę Polmlek, a OSM Pilica już dawno została przejęta przez Mlekovitę – dodał rolnik Robert. Główny punkt protestuPetycja rolników przekazana została również w ręce przedstawicielstwa Komisji Europejskiej we Wrocławiu, pod którego siedzibą o 11.30 odbył się główny punkt protestu – przemówienie liderów i organizatorów manifestacji. Sektor rolniczy nie będzie biernie czekałProtest jest wyraźnym sygnałem, że sektor rolniczy nie zamierza biernie czekać na decyzje polityków, a walka o przyszłość gospodarstw rodzinnych w Polsce i Europie nadal trwa. Rolnicy biorą sprawy w swoje ręce i domagają się realnych działań "tu i teraz". Protestujących rolników wspierają górnicy. Z tłumu było słychać donośne "Precz z Zielonym Ładem". Postulaty manifestujących rolnikówRolnicy i organizatorzy wskazują na kilka kluczowych postulatów:
– Potrzebujemy tarcz antykryzysowych. Rolnicy praktycznie nie mają już żadnych oszczędności – alarmował Adrian Wawrzyniak. Warto dodać, że w proteście udział wzieli również przedstawiciele Dolnośląskiej Izby Rolniczej, reprezentujący rolników z Dolnego Śląska. Jak informowali organizatorzy, był to wspólny głos w obronie polskiego rolnictwa oraz miejsc pracy na wsi. Wawrzyniak: "Precz z Zielonym Ładem"Podczas pikiety zorganizowanej przed siedzibą regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej głos zabrał rzecznik prasowy NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak, który w ostrych słowach skomentował to, co dzieje się obecnie z polskim rolnictwem. – Czy chcecie jeść żywność, która jest produkowana 12 tysięcy kilometrów stąd, z Polski tak daleko? Czy chcecie jeść żywność, która jest produkowana z substancjami, które są zakazane? Gdzie antybiotyki dla zwierząt kupuje się w aptece? Czy chcecie, żeby 30-40% gospodarstw w Polsce i w Europie zniknęło? Sami wiecie, że nie możemy na to pozwolić. Szanowni Państwo, ale to nie tylko Mercosur. Koszty dzisiaj w rolnictwie są ogromne. Nie jesteśmy w stanie w Europie wyprodukować żywności, która jest konkurencyjna na świecie. Pszenica w Europie dzisiaj jest bardzo droga tylko dlatego, że mamy ogromne koszty. Dzisiaj gospodarstwa mają pełne magazyny, a rolnicy się zastanawiają, za co mają wyjechać w pole. Czy to nie jest wojna gospodarcza? Pamiętajcie o jednym, Niemcy swoje gospodarstwa zdotują. Oni przetrwają, ale inne gospodarki, takie jak polska, zostaną zniszczone. Precz z Zielonym Ładem! – powiedział Wawrzyniak. Zobacz WIDEO: Agnieszka Sawicka, Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz |
|
Marsz na Warszawę, a nie na Wrocław, zbrojny - przejąć władzę i powołać Rząd Ocalenia Narodowego. Sojusz robotniczo - chłopski o absolutnych kryteriach etnicznych – tylko Polacy. Nawrocki nie jest wiarygodny! !!! Bez tego tylko śmierć!
Red Gazeta Warszawska +
Ciągniki ruszą na Wrocław. „Drugi rok jedziemy na minusie” 20 lutego 2026 r. (w piątek) we Wrocławiu odbędzie się Manifestacja Ludzi Pracy, w której wezmą udział rolnicy, górnicy i pracownicy. Do miasta ma wjechać nawet 100 ciągników. – Drugi rok jedziemy na minusie i bez wsparcia wielu z nas nie ruszy wiosną w pole – alarmują rolnicy. Manifestacja ludzi pracy we Wrocławiu Manifestacja odbędzie się 20 lutego 2026 r. (w piątek) o godz. 11.30 przed Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej przy ul. Widok 10 we Wrocławiu. Organizatorami są: NSZZ Solidarność Region Dolny Śląsk, NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych, NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego oraz NSZZ Solidarność Region Jeleniogórski. Rolnicy i górnicy mają wjechać do miasta zorganizowanymi grupami traktorów, które zaparkują przy Urzędzie Wojewódzkim do godziny 6.00. Traktory w mieście Planowany wjazd do Wrocławia obejmie około 100 traktorów. – Jesteśmy w stałym kontakcie z policją i zarządem kryzysowym. Zajmiemy miejsca parkingowe przy Urzędzie Wojewódzkim. Udamy się z petycją do władz wojewódzkich – informuje Wawrzyniak. Manifestacja przewiduje złożenie petycji u wojewody dolnośląskiego, która następnie zostanie przekazana ministrowi rolnictwa, oraz petycji skierowanej do Parlamentu Europejskiego. Powiązane artykuły
W ramach protestu negocjowane jest również symboliczne wprowadzenie traktora bądź dwóch na ulicę Widok, przed delegaturę KE i PE we Wrocławiu, gdzie odbędzie się kluczowe dla manifestacji przemówienie. Kryzys w rolnictwie i postulaty organizatorów. „Drugi rok jedziemy na minusie” Jak podkreśla Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, chodzi o trudną sytuację finansową gospodarstw i konieczność ich wsparcia. – Jest ogromny kryzys w rolnictwie. Nie możemy sprzedać swoich produktów po godziwych cenach, a gospodarstwa toną w długach. Kontrakty na zbiory w 2026 roku praktycznie nie różnią się od tych z zeszłego roku. To oznacza, że drugi rok będziemy jechać na minusie. Dziś potrzebujemy pilnego wsparcia, żeby wejść w prace wiosenne. Paliwo, nawozy, środki, naprawy sprzętu, to kosztuje ogromne pieniądze – mówi Adrian Wawrzyniak. Organizatorzy wskazują również na inne problemy: rosnące koszty energii, Zielony Ład i podatki ETS/ETS2, a także zagrożenia wynikające z nieuregulowanych kontraktów handlowych i napływu produktów z Ukrainy. Wawrzyniak mówi o umowie z Ukrainą i ochronie rynku polskiego rolnika. – Domagamy się rewizji umowy z Ukrainą, tak, aby dodać do niej pewne ograniczenia. Domagamy się wsparcia od rządu i od Unii Europejskiej. Nie może być tak, że polski rolnik traci swoje miejsce na rynku, bo przepisy nie chronią krajowej produkcji – zaznacza. I dodaje – Jeżeli Unia Europejska chce podpisywać umowę z Ukrainą, to niech rekompensuje to całej Europie. Kontraktacje, niskie ceny i tarcze antykryzysowe Rolnicy alarmują, że obecne ceny kontraktacyjne nadal nie pokrywają kosztów produkcji. – Pierwsze kontrakty na ten rok na pszenicę konsumpcyjną wynoszą 700 zł. To tyle, co rok temu. Na skrobię ziemniaczaną to w głównych zakładach dziś 1,28–1,35 zł/kg. To w żadnym wypadku nie pozwala gospodarstwom pokryć wydatków. Potrzebujemy tarcz antykryzysowych. Rolnicy praktycznie nie mają już żadnych oszczędności – sygnalizuje Adrian Wawrzyniak. Apel o udział w proteście rolników Organizatorzy apelują o udział w manifestacji i rozpowszechnianie informacji wśród rolników – wśród ludzi pracy. – Nikogo w żaden sposób nie będziemy wykluczać z udziału w manifestacji. Nie będziemy patrzeć z jakiej organizacji jest, bo podstawa to wszyscy ludzie pracy – czy pracujący na roli, czy w zakładzie pracy, czy jako górnicy pod ziemią – podkreśla Adrian Wawrzyniak. Jak czytamy w komunikacie NSZZ RI "Solidarność: – Czas wziąć sprawy w swoje ręce. Nasze gospodarstwa są w ogromnym kryzysie. Potrzebne jest realne wsparcie rządu. Walka o przyszłość gospodarstw rodzinnych w Polsce i Europie nadal trwa. źródło: wywiad własny; Dolnośląska Rada Wojewódzka NSZZ RI Solidarność/Fb oprac. Agnieszka Sawicka https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/100-ciagnikow-ruszy-na-wroclaw-drugi-rok-jedziemy-na-minusie-2646719 |










