|
Protest rolników w Warszawie. "Dorożała na ministra pilatesu" [WIDEO] Ponad 400 osób uczestniczyło w piątkowym proteście przed ministerstwem klimatu i środowiska oraz siedzibą Lasów Państwowych. Strajkowali również rolnicy, którym działania resortu utrudniają pracę. Protest rolników i leśników w Warszawie. "Dorożała na ministra pilatesu"Rolnicy mają dość kolejnych zakazów i wyśrubowanych wymogów, które utrudniają im pracę i ograniczają możliwość swobodnego gospodarowania własną ziemią. Dlatego 25 kwietnia wraz z leśnikami i myśliwymi protestowali w Warszawie przed gmachem ministerstwa klimatu i środowiska.
Podkreślano, że "Protest ludzi lasu", bo tak oficjalnie nazwano zgromadzenie, miał na celu zwrócenie uwagi na "szkodliwą działalność minister klimatu oraz jej zastępców". Szczególnie wiele ostrych słów padło pod adresem wiceministra klimatu i środowiska Mikołaja Dorożały, który był określany mianem "szkodnika". Na jednym z transparentów można było przeczytać: "Dorożała na ministra pilatesu". Polityka wkroczyła do lasów?Sam wiceminister Dorożała w mediach społecznościowych nie odniósł się do tych epitetów, ale podał dalej wpis Lasów Państwowych, w którym podkreślono prawo pracowników do wyrażania poglądów, jednak zaznaczono, że PGL LP nie są stroną wydarzenia.
Zdaniem kierownictwa Lasów Państwowych nie ma przesłanek, które uzasadniałyby organizowanie protestów. "Lasy Państwowe to instytucja stabilna, przewidywalna i działająca w sposób odpowiedzialny – zgodnie z obowiązującym prawem. Każda podejmowana przez nas decyzja w zakresie gospodarki leśnej uwzględnia interes społeczny, bezpieczeństwo surowcowe kraju oraz troskę o sektor drzewny i całą gospodarkę. Z rosnącym niepokojem obserwujemy, że tematy związane z leśnictwem coraz częściej stają się narzędziem w politycznym przekazie, szczególnie w okresie przedwyborczym. Uważamy, że troska o przyszłość polskich lasów wymaga ponadpartyjnej refleksji i merytorycznej rozmowy" – zaznaczono.
GAEC 2 uderza w rolników. "Normą ma być objetych 1 mln ha"Natomiast rolnicy zwracali uwagę, że wspierają protest, ponieważ interesy wszystkich grup się przeplatają. – Nasza obecność to wyraz szacunku i solidarności – mówił Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protest Rolników (OOPR). Damian Murawiec, rolnik z Żuław Wiślanych (OOPR) podkreślał, że w jedności tkwi siła i dlatego z kolegami przyjechał do stolicy. – Jako rolnicy szczególnie głośno protestujemy przeciwko normie GAEC 2, którą wprowadzono znienacka. Obecnie strefą jest objętych blisko 400 tys. ha, jednak wiemy, że resort klimatu i środowiska bardzo mocno naciska w Komisji Europejskiej, aby zwiększyć ten obszar do miliona hektarów. Wiąże się to z wieloma ograniczeniami, szczególnie w przypadku hodowców bydła mlecznego – zaznaczył Murawiec i dodał, że konieczna jest korekta "błędnej polityki łowieckiej". – Mamy ogromny problem z bobrami, które niszczą wały przeciwpowodziowe czy urządzenia melioracyjne. Stawiają tamy na rowach, czym spiętrzają wodę i zalewają nasze pola. Domagamy się odstrzału bobrów na Żuławach Wiślanych! – grzmiał Murawiec. Rolnicy: ministerstwo klimatu bardziej dba o dzikie zwierzęta niż hodowlaneRolnicy zwracali również uwagę na wilki, które coraz częściej wchodzą do gospodarstw. – Na razie wyciągają zwierzęta z zabudowań inwentarskich, ale wilki stanowią coraz większe zagrożenie także dla ludzi – ostrzegał Damian Murawiec. W podobnym tonie wypowiadał się Janusz Terka, hodowca trzody chlewnej z powiatu piotrkowskiego, członek Stowarzyszenia PTR, który podkreślał, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska bardziej dba o dzikie zwierzęta niż rodzime hodowle. – Produkcja zwierzęca jest coraz trudniejsza. Jak mamy zabezpieczać nasze hodowle przed atakami dzikich zwierząt, skoro nikt nas nie wspiera? – dopytywał Terka. – Sądzę, że refleksja nastąpi, dopiero gdy ktoś zginie rozszarpany przez wilka czy niedźwiedzia – mówił Janusz Terka i wykorzystał okazję, aby kolejny raz zaapelować do polityków o zmianę podejścia do rolnictwa. Krzysztof Zacharuk
https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-w-warszawie-dorozala-na-ministra-pilatesu-2531041 |
|
Leśnicy, myśliwi, przedstawiciele branży drzewnej oraz rolnicy protestowali w Warszawie
W Warszawie odbył się „Protest ludzi lasu”, czyli ogólnopolska manifestacja leśników, myśliwych, przedstawicieli branży drzewnej oraz rolników. Protestujący domagają się m.in. zatrzymania destrukcji polskiego sektora leśno-drzewnego, realnego dialogu z rządem oraz dymisji minister klimatu i środowiska. Protest rozpoczął się przed siedzibą resortu klimatu i środowiska. Uczestnicy manifestacji w przemówieniach mówili tam o problemach wynikających z decyzji tego resortu. Ocenili je jako nieprzemyślane i szkodliwe. Przykładem – jak wskazali – jest moratorium na użytkowanie lasów wprowadzone na początku ubiegłego roku. Ograniczeniami najbardziej dotknięte zostało woj. podlaskie – na co w swoim wystąpieniu wskazała Natalia Wysocka, inż. leśnictwa reprezentująca protest branży drzewnej.
W przekazanej do resortu klimatu petycji protestujący domagają się więc m.in. wycofania moratorium na użytkowanie lasów oraz zatrzymania ideologicznego odtwarzania przyrody. Postulaty przedstawił Jacek Cichocki z Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność”.
Następnie leśnicy, myśliwi, przedstawiciele branży drzewnej oraz rolnicy przeszli przed siedzibę Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, gdzie zakończył się protest. https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/lesnicy-mysliwi-przedstawiciele-branzy-drzewnej-oraz-rolnicy-protestowali-w-warszawie/ |
|
Protest Top Farms pod resortem rolnictwa. "Zabraknie 25 mln litrów mleka i 30 tys. ton zbóż" 250 pracowników Grupy Top Farms z woj. wielkopolskiego i woj. opolskiego zebrało się w czwartek przed gmachem ministerstwa rolnictwa. Domagali się utworzenia kilkunastu ośrodków produkcji rolniczej w Wielkopolsce i na Opolszczyźnie. To miałoby ochronić ich miejsca pracy. Rolnicy indywiduali liczą jednak, że ziemia po spółce trafi w ich ręce. W 2012 roku spółka Top Farms nie wyłączyła ze swoich umów dzierżawy 30 proc. ziemi. W związku z tym musi zwrócić do KOWR wszystkie grunty, co w praktyce oznacza likwidację firmy. Jest jednak pewna furtka, która pozwoli na kontynuowanie działalności - utworzenie przez KOWR ośrodków produkcji rolniczej, czyli gospodarstw stworzonych na gruntach wyłączonych z Top Farms. I właśnie tego domagają się pracownicy Top Farms. Tłumaczą, że OPR-y pozwoliłyby im zachować miejsca pracy. Dlatego 250 pracowników Grupy Top Farms z woj. wielkopolskiego i woj. opolskiego zebrało się w czwartek przed gmachem ministerstwa rolnictwa i apelowało do polityków o "opamiętanie". – Jeszcze nie jest za późno, można uratować nasze miejsca pracy – krzyczeli, domagając się pilnych działań ze strony resortu rolnictwa, a także Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Pracownicy Top Farms obawiają się bezrobociaProtest pod hasłem "Chcemy pracy, nie zasiłków!" miał zwrócić uwagę polityków i urzędników na to, że blisko 70% gruntów rolnych przejętych po wygasłych dzierżawach Top Farms wciąż pozostaje niezagospodarowanych. – To skandal, tymczasem naszej spółce chce się odebrać kolejne hektary – mówili zbulwersowani pracownicy Top Farms. – Nie przyszliśmy po zasiłki. Przyszliśmy domagać się prawa do uczciwej pracy, na jakie zasługują ludzie produkujący żywność dla milionów Polaków. Nie chcemy przywilejów, ale stabilnych warunków, uczciwego traktowania i pewności, że rolnictwo to nie tylko teraźniejszość, ale i przyszłość naszego kraju – tłumaczył Janusz Gużda, wiceprzewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Rolnictwa, a jednocześnie przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej ZZPR przy Top Farms Głubczyce. Z kolei Eugeniusz Wachowiak, przewodniczący związków zawodowych Top Farms Wielkopolska alarmował, że w dwóch województwach pracę może stracić łączenie ok. 270 osób zatrudnionych na stałe. – Do tego dochodzą jeszcze pracownicy zatrudnieni na umowy czasowe, a także firmy współpracujące, przedsiębiorstwa transportowe i wiele innych podmiotów. W sumie to ponad 500 osób, które są w różny sposób zależne od naszego istnienia – tłumaczył Wachowiak. Top Farms produkuje rocznie 25 mln l mleka, 50 tys. t ziemniaków i 30 tys. t zbóż.Zatrudnieni w Top Farms Wielkopolska apelowali o utworzenie nowoczesnych ośrodków produkcji rolniczej (OPR) i w ten sposób uratowanie przynajmniej części produkcji, którą szacuje się rocznie na: 25 mln l mleka, 50 tys. t ziemniaków oraz 30 tys. t zbóż. – Nie wyobrażamy sobie, że tyle żywności zabraknie na polskim rynku – grzmieli rolnicy (większość pracowników ma również swoje gospodarstwa) i podkreślali, że domagają się uczciwego traktowania. – Bronimy naszych rodzin, bronimy naszej godności. Jesteśmy związani z ziemią i rolnictwem, nie zgadzamy się, żeby ktoś arbitralnie decydował o likwidacji spółek przynoszących zyski – podkreślali. Związki zawodowe zaapelowały do KOWR o "natychmiastowe przyspieszenie procedur związanych z zarządzaniem gruntami powracającymi do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, aby ocalić dorobek wypracowany przez 30 lat ciężkiej pracy oraz umożliwić realizację kluczowych inwestycji niezbędnych dla dalszego rozwoju tych obszarów". Pracownicy Top Farms nie zamierzają składać broniDo gmachu resortu rolnictwa udała się delegacja związkowa, która wręczyła ministrowi rolnictwa petycję. – Jeżeli dzisiejszy protest nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, wrócimy do Warszawy, ale tym razem nie będzie już tak pokojowo – usłyszeliśmy od jednego z protestujących, który nie ukrywał, że dla niego dalsza praca w Top Farms ma fundamentalne znaczenie. – To być albo nie być dla naszej, sześcioosobowej rodziny – zaznaczył. Co dalej z ziemią po Top Farms?Przypomnijmy. Od 2023 r. spółki Grupy Top Farms wydały na rzecz KOWR łącznie 11 200 ha (w tym w woj. opolskim ponad 5 300 ha i w woj. wielkopolskim 5 900 ha). W okresie od maja do listopada 2025 r. spółki te mają wydać pozostałe 6 000 ha gruntów rolnych. Obecnie w skład Grupy Top Farms wchodzi sześć spółek, które nadal prowadzą działalność rolniczą na ziemiach KOWR. Są to: Top Farms (na terenie woj. lubuskiego, dzierżawi nieruchomości o powierzchni ok. 1 802 ha), Top Farms Głubczyce (na terenie woj. opolskiego, dzierżawiła ok. 10 150 ha), Top Farms Wielkopolska (na terenie woj. wielkopolskiego, dzierżawiła nieruchomości o łącznej powierzchni ok. 10 180 ha), Książ-Rol (na terenie woj. wielkopolskiego, dzierżawiła nieruchomości o łącznej powierzchni ponad 1 530 ha), Jagrol (na terenie woj. wielkopolskiego, dzierżawi nieruchomości o powierzchni ok. 167 ha, Agro-Fundusz Mazury (na terenie woj. warmińsko-mazurskiego, dzierżawi nieruchomości o powierzchni ponad 3 000 ha). Jak informuje ministerstwo rolnictwa, z uwagi na niewyrażenie przez te spółki zgody na wyłączenie z umów dzierżawy 30% powierzchni użytków rolnych żadna zawarta przez ww. spółki umowa nie mogła być wydłużona na kolejny okres z przyczyn formalno-prawnych. - Część z tych umów już wygasła, a pozostałe umowy trwać będą jedynie do końca okresów w nich wskazanych. Tylko umowa dzierżawy zawarta ze spółką Jagrol może być przedłużona - zaznacza ministerstwo i dodaje, że obecna sytuacja spółki i zatrudnionych w niej osób wynika z podjętych przez zarząd decyzji o niewyłączaniu ziemi. Ministerstwo wyjaśnia też, że KOWR rozpoczął już prace nad utworzeniem ośrodków produkcji rolniczej na ziemiach po Top Farms, których łączna powierzchnia wyniesie ok. 2 150 ha. Będą one zlokalizowane na nieruchomościach pochodzących z wygasłych umów dzierżawy, zawartych z Top Farms Wielkopolska oraz Książ-Rol. Natomiast kolejne dwa OPR-y, których łączna powierzchnia wyniesie ok. 2 424 ha utworzone zostaną na Opolszczyźnie, na nieruchomościach pochodzących z wygasłej umowy dzierżawy zawartej z Top Farms Głubczyce. Na to jednak nie chcą się zgodzić rolnicy, bo wiadomo, że grunty te trafią z powrotem do Top Farms. Oczywiście do przetargu na OPR może przystąpić każdy, ale trudno sobie wyobrazić, że indywidualny rolnik wydzierżawi od KOWR kilkaset czy nawet kilka tysięcy hektarów. A wtedy z obietnic, że ziemia po Top Farms wróci do rolników indywidualnych zostanie niewiele. https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-top-farms-pod-resortem-rolnictwa-zabraknie-25-mln-litrow-mleka-i-30-tys-ton-zboz-2530967 |