|
Ostro na spotkaniu ministra Siekierskiego z członkami OOPR. Czy rolnicy otrzymali odpowiedź na swoje postulaty? + " Czy rolnicy otrzymali odpowiedź na swoje postulaty?..." - Co to z brednie???
+
W sobotę członkowie OOPR odbyli rozmowy z ministrem rolnictwa Czesławem Siekierskim. - Niestety rozmowy zakończyły się wcześniej, jako rolnicy po prostu opuściliśmy tę salę, ponieważ nie padły żadne konkrety, na które liczyliśmy- mówi Murawiec. Członkowie Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, w sobotę 7 czerwca br. wybrali się na rozmowy z ministrem rolnictwa Czesławem Siekierskim w koszalińskiej delegaturze Urzędu Wojewódzkiego. Rozmawiano m.in. o umowie o liberalizacji handlu z Ukrainą, czy o umowie z krajami Mercosur. Rolnicy przedstawili po raz kolejny również swoje postulaty. Umowa Mercosur do końca lipca?- Jesteśmy po rozmowach z ministrem Siekierskim, które odbyły się wczoraj w Koszalinie. Rozmowy przebiegały w bardzo ostrym tonie. Przede wszystkim na początku minister powiedział się, że spotyka się z nami pierwszy raz i chciałby wysłuchać, jakie mamy postulaty. A więc jaki pierwszy raz, gdy wielu z nas przez ostatnie półtora roku po kilkanaście, a może nawet więcej razy spotykała się i rozmawiała na temat zagrożeń w rolnictwie i na temat naszych postulatów z ministrem rolnictwa. W ramach postulatów mogliśmy usłyszeć, że gdy chodzi o podpisanie umowy o wolnym handlu z grupą Mercosur, to w zasadzie nic się nie dzieje, że te prace są zawieszone, co jest oczywiście niezgodne z prawdą. Ponieważ komisarz Hansen mówi jasno, że ratyfikacja umowy pomiędzy Unią Europejską a grupą Mercosur nastąpi do końca lipca i zostanie wprowadzony mechanizm tzw. ochronny. Tylko że z tego mechanizmu nie będą mogły skorzystać pojedyncze kraje członkowskie, natomiast Bruksela. Nie będziemy mieli więc żadnych kompetencji, żeby przeciwdziałać negatywnym skutkom wdrożenia tej umowy - wypowiada się po spotkaniu Damian Murawiec. Liberalizacja handlu z UkrainąKolejny poruszony podczas rozmów temat, to oczywiście budząca obawy liberalizacja handlu z Ukrainą. - Kolejny postulat, o którym rozmawialiśmy, to liberalizacja handlu z Ukrainą. Minister powiedział oczywiście, że jest powrót do umowy stowarzyszeniowej sprzed wybuchu wojny, co jest prawdą. Natomiast nie wiedział nic o rozmowach między stroną ukraińską a Unią Europejską na temat przyszłych lat, czy jak to porozumienie, jak ten handel będzie miał wyglądać. Ponieważ wiemy, że obecny stan rzeczy obowiązuje do końca roku, natomiast prowadzone są negocjacje i są one już zaawansowane i te negocjacje mają zakończyć się do końca lipca - dodaje Damian Murawiec. Ponadto zaznacza w swojej wypowiedzi, ze strona ukraińska, bardzo mocno naciska na nieograniczony dostęp do polskiego rynku, na który miałyby trafić produkty, wytwarzane wedle całkiem innych standardów, niż te, które obowiązują na terenie Unii Europejskiej. - Wiemy, że strona ukraińska bardzo mocno naciska na nieograniczony dostęp do naszego rynku, ze swoimi produkatami, ze swoją żywnością, która jest niezdrowa, która produkowana jest wedle całkiem innych standardów, z użyciem substancji chemicznych, które na terenie Unii Europejskiej są już od 20 czy nawet od 30 lat wycofane i uznane za szkodliwe, a nawet rakotwórcze. Nie będzie komisji suszowych - nie ma pieniedzyKolejny ciągnący się już problem, to oczywiście problem związany z aplikacją suszową, która niestety szwankuje, a w obliczu suszy, która z roku na rok coraz bardziej się pogłębia, potrzebne są konkretne działania i rozwiązania.
- Kolejny postulat w temacie to susza, błędnie działająca aplikacja suszowa, błędne wyliczenia w systemie monitoringu suszy. Minister powiedział wprost, że zapostulowaliśmy o tworzenie komisji suszowych, żeby to komisje gminne robiły szacowania i wyliczały procent suszy, który dotknął nasze uprawy. Natomiast minister powiedział wprost, że różnica w procentach czy w stopniu wystąpienia suszy między komisjami a aplikacją jest zbyt wysoka i aplikacja zaniża oczywiście, występowanie suszy, te procenty. I gdybyśmy wrócili do komisji gminnych, to byłoby trzeba wypłacić o wiele więcej pieniędzy z budżetu, a tych pieniędzy nie ma, więc nie będzie powrotu do komisji gminnych - dodaje Damian Murawiec. Wiele emocji i mało konkretów?Spotkaniu towarzyszyło wiele emocji, a atmosfera była dość gorąca. Niestety, jak zaznacza Murawiec, konkretów nie było. - Spotkanie naprawdę było w takiej gorącej atmosferze, było wiele emocji i w zasadzie można powiedzieć, że nie otrzymaliśmy praktycznie żadnych konkretów, których oczekiwaliśmy po takim długim okresie rozmów z Ministerstwem Rolnictwa. I niestety rozmowy zakończyły się wcześniej, jako rolnicy po prostu opuściliśmy tę salę, ponieważ nie padły żadne konkrety, na które liczyliśmy, że minister przywiezie nam rozwiązania, chociaż jedno czy dwa naprawdę jakieś bardzo proste, które można zrobić tutaj ze strony wyłącznie ministerstwa, czy tylko wyłącznie rządu polskiego, gdzie nie trzeba angażować zmian na poziomie Unii Europejskiej - kończy swoją wypowiedź Murawiec.
Patrycja Bernat Źródło i foto: facebook Damian Murawiec https://www.topagrar.pl/articles/polityka-rolna/ostro-na-spotkaniu-ministra-siekierskiego-z-czlonkami-oopr-czy-rolnicy-otrzymali-odpowiedz-na-swoje-postulaty-2533368 |
|
Murawiec: Ukraina zdominuje rynek. Musimy zadbać o polską żywność na półkach Moderator zespołu roboczego ds. ochrony rynków rolnych Damian Murawiec podkreśla, że głównym wyzwaniem jest dziś nierówna konkurencja i niepewność związana z handlem z Ukrainą oraz umową Mercosur. W rozmowie z nami mówi o pierwszych pracach zespołu, patriotyzmie zakupowym i potrzebie pokazania rolnikom, że warto angażować się nie tylko w protesty. Panie Damianie, co jest dziś najpilniejszym tematem do rozwiązania w tym obszarze, którym zajmuje się zespół ds. ochrony rynków rolnych? Damian Murawiec, moderator zespołu „Ochrona rynków rolnych przed zagrożeniami zewnętrznymi”: Na dzień dzisiejszy oczywiście najważniejsza dla nas jest sytuacja z Ukrainą - czyli co z handlem w najbliższej przyszłości – oraz umowa z Mercosurem i czy faktycznie będzie ratyfikowana i wdrażana, jakie są rzeczywiste działania w celu zbudowania mniejszości blokującej tę umowę. Już oprócz spotkania organizacyjnego odbyliśmy dwa spotkania robocze, omawiające w ogóle sytuację na liczbach, które pokazały nam, jak wygląda wymiana handlowa z perspektywy branży hodowców, czy to mlecznej, czy wołowiny. Przedstawiliśmy wstępne pomysły i rozmawialiśmy o tym, jakie propozycje z naszej strony będą zaproponowane Ministerstwu Rolnictwa. Oczywiście skupiliśmy się w dużej mierze na nierównej konkurencji między rolnictwem ukraińskim czy rolnictwem Ameryki Południowej, a rolnictwem naszym, europejskim. Kładliśmy w tych rozmowach (stale kładziemy) duży nacisk na patriotyzm zakupowy – mówiliśmy o identyfikacji produktów, o tym, żeby na półkach sklepowych jakiś procent produktów spożywczych pochodził wyłącznie z Polski. Były propozycje, żeby zobligować sieci handlowe do sprzedaży min. 50% produktów wyłącznie polskich, do promowania ich, ale też do zwrócenia uwagi na to, aby produkty sprzedawane w sklepach pochodziły od lokalnych producentów. Co Wam powiedzieli eksperci, jakie dane przedstawili, jeśli chodzi o Ukrainę? Damian Murawiec: Usłyszeliśmy, że Ukraina to rynek z ogromnym potencjałem i nawet jeśli obecnie w danym produkcie, czy w danym asortymencie, nie są jeszcze bardzo mocni, to tylko kwestią lat będzie ich dominacja czy to na rynku mleka czy mięsa – mają takie możliwości i sposobność, a rynek europejski jest dla nich bardzo atrakcyjny, zarówno pod względem finansowym jak i logistycznym. Kto jest w Waszym zespole, czy są to ludzie, którzy reprezentują większość rolników, większość organizacji rolniczych? Damian Murawiec: Większość osób we wszystkich zespołach roboczych to są osoby z różnego rodzaju inicjatyw oddolnych, stowarzyszeń powstałych na bazie zeszłorocznych protestów, ale są też osoby ze związków branżowych, ze związków rolniczych, które już od wielu, wielu lat działają jeżeli chodzi o walkę o sprawy rolnicze. Jest oczywiście Krajowa Rada Izb Rolniczych, członkowie Izb. Patrząc na wszystkie zespoły robocze można powiedzieć, że reprezentują pełen przekrój środowiska rolniczego – a co najważniejsze, można w każdym momencie dołączyć do pracy tych zespołów roboczych, ponieważ listy nie są zamknięte, bo od samego początku przyświecało nam to, że ważne jest to, żebyśmy jako rolnicy czy jako członkowie tych zespołów roboczych po prostu chcieli pracować.
W zespole zajmującym się ochroną rynków jest 38 osób. Nie sądzi Pan, że niewielka liczba rolników zaangażowała się w pracę tak ważnego zespołu? Damian Murawiec: Zgadzam się, jednak biorę też poprawkę na to, że bardzo duża część rolników została po prostu do zespołów roboczych zniechęcona komentarzami, że nic to nie da, bo skoro były organizowane ogromne protesty i te protesty nic nie dały, to co mają dać spotkania online. Takie opinie zadziałały demobilizująco, ale mam nadzieję, że gdy zaczniemy przekazywać opinii publicznej informacje o wypracowanych stanowiskach czy w ogóle informacje, o pracach zespołów, to większa część rolników zacznie przekonywać się do tego formatu. Podkreślamy również, że zespoły robocze, udział w ich pracach, nie stoją w kontrze do organizowania protestów, do udziału w tych protestach czy w ogóle w jakichkolwiek innych formach działalności.
Jakich efektów się spodziewacie? Wypracujecie stanowisko, przesyłacie to do KRIR i co dalej? Damian Murawiec: Po wypracowaniu stanowiska konsultujemy je z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa – tak jak podczas spotkania zespołu roboczego „Ziemia”, które odbyło się w zeszłym tygodniu. Uczestniczyliśmy w nim i wymienialiśmy uwagi, spostrzeżenia oraz opinie z pracownikami różnych departamentów resortu. Dzięki temu widzimy, że te rozmowy mogą realnie przełożyć się na dalsze decyzje.
https://www.topagrar.pl/articles/polityka-rolna/murawiec-ukraina-zdominuje-rynek-musimy-zadbac-o-polska-zywnosc-na-polkach-2532988 |
|
+ " wniosek do PANA PREMIERA, ABY ZROBIŁ PORZĄDEK” - kogo reprezentują ci durnie? Mało im polskiej krwi przelanej przez tego żydowskiego hitlerowca Donalda Tuska? - Co drugi dzień wiesza się jeden polski chłop. |
|
Na co ci chłopi czekają?
Polska dla Polaków. - Po to było to pospolite ruszenie na wyborach, które były zafałszowane na jakieś 30%, ale i tak udało się przełamać Tuska. Chłopi mają pójść do Nawrockiego i zażądać natychmiastowych i radykalnych zmian! Teraz iść do Nawrockiego, a nie na protesty! A jeżeli już to przed Sejmem!
Posłowie boją się tej żydowskiej gnidy Tuska, a muszą bać się chłopów!!! Red. Gazeta Warszawska + Rolnicy ostro na proteście w Koszalinie: „Chcemy mieć godne wynagrodzenie za naszą pracę, a nie dziadować!” W Koszalinie trwa protest rolników z Pomorza. Organizatorzy domagają się konkretów od rządu i krytykują działania ministerstwa w sprawie dopłat i Zielonego Ładu. Galeria
Wczoraj Szczecin, a dzisiaj Koszalin miejscem rolniczego oporuOd godz. 10.00 W Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) trwa protest rolników z czterech powiatów: białogardzkiego, kołobrzeskiego, koszalińskiego i sławieńskiego zorganizowany w związku ze sprzeciwem wobec zbyt wolnych działań polskiego rządu. – Spotkaliśmy się dziś, by wyrazić swój sprzeciw wobec umowy Mercosur, liberalizacji handlu z Ukrainą oraz Zielonemu Ładowi. Są to nasze trzy główne postulaty, wobec których przyjechaliśmy zaprotestować. Protestujemy w Szczecinie od prawie 30 dni i nie ma żadnych efektów. Oczekujemy przyjazdu ministra rolnictwa z gotowymi rozwiązaniami – mówi Szymon Ręcławowicz z OOPR. Zobacz też: Rolnicy czekają na ministra Siekierskiego w Szczecinie: „chcemy usiąść do stołu i się dogadać”. W jakich kwestiach? Dlaczego protest odbył się 4 czerwca? Demonstracja bez politycznego tłaProtestujący w Koszalinie rolnicy wielokrotnie podkreślali, że ich intencją nie jest wołanie o pomoc do konkretnej partii politycznej, dlatego data protestu została przeniesiona z 30 maja na 4 czerwca. Jak mówią uczestnicy demonstracji, zależy im nie tylko na dobru rolnictwa polskiego, ale również europejskiego. – Jako OOPR utworzyliśmy zespoły robocze przy Krajowej Radzie Izb Rolniczych. Jest tam tylko dyskusja, przedstawiamy gotowe rozwiązania, które nie są wdrażane w życie. Ile możemy czekać? Nie protestowaliśmy politycznie, nie braliśmy udziału w kampanii wyborczej. Przełożyliśmy specjalnie protest z piątku na dzisiaj, żeby pokazać, że nam nie zależy na którejkolwiek partii. Nam zależy na dobru rolnictwa polskiego i europejskiego, dlatego dzisiaj tu jesteśmy i protestujemy – dodaje Ręcławowicz. Postulaty rolników bez zmian od roku. Jakie?Postulaty rolników protestujących w Koszalinie pozostają niezmienne od roku, ponieważ wciąż sprzeciwiają się:
Walczą też o rzetelne szacowanie suszy rolniczej. Dziesiątki ciągników rolniczych na proteście w KoszalinieNa koszalińskim placu podożynkowym zgromadziło się ok. 40 ciągników rolniczych. Jak wynika z informacji przekazanych przez organizatorów protestu, jest to demonstracja jednodniowa. W planach nie ma również zaostrzenia protestu, jednak rolnicy pozostają w gotowości i zapowiadają, że w razie konieczności będą systematycznie wyjeżdżać na ulice.
Rolnicy przejechali się pod urząd wojewódzki w KoszalinieZgromadzeni na placu podożynkowym w Koszalinie rolnicy wyruszyli ciągnikami rolniczymi na przejazd przed Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim Delegatury w Koszalinie. Dalsza część artykułu pod galerią FOTO: Rolnicy o GAEC 2: „Nie możemy tak pracować”Podczas protestu w Koszalinie został poruszony temat GAEC 2. Zdaniem rolników, wdrożona norma utrudni ich pracę i uniemożliwi gospodarowanie w dotychczasowy sposób. – W Polsce ma być zalanych 400 tys. ha. Rozmawialismy na ten temat, mówiono nam, że to nieprawda, że chcemy tylko się dostosować do wymogów unijnych w ochronie środowiska i przyrody. A potem, co się dzieje? W ciągu kilku dni wchodzi rozporządzenie! Zapytałam, na podstawie jakich badań i wytycznych zostały wyznaczone te obszary. Te obszary wyznaczył IUNG na podstawie badań. Ale jakich? Jeśli tu, w powiecie koszalińskim, nie mamy torfowisk, nie mamy takich gleb, które można w ten sposób uprawiać, a czym to grozi? Grozi tym, że nie będzie można meliorować rowów, że nie będzie można prowadzić normalnej gospodarki rolniczej, nie będzie można orać, więc na dzisiaj te 400 tysięcy hektarów jest już od tego roku w Polsce wyłączonych z produkcji rolnej. Czy to jest normalne? Nikt, tak jak rolnik, nie dba o środowisko! Jesteśmy najczęściej okłamywani i nie mówi się nam wprost, co zamierza zrobić rząd czy minister rolnictwa – mówi Danuta Lebioda z Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. Rolnicy produkują bez zysku, dopłaty malejąW proteście rolników w Koszalinie wziął udział również Stanisław Barna z Solidarności Rolników Indywidualnych, który wprost stwierdził, że w rolnictwie już żadna gałąź produkcji się nie opłaca, a dodatkowo obcinane są dopłaty. – My chcemy pracować godnie, mieć stabilną sytuację. Mieć godne wynagrodzenie za naszą pracę, a nie dziadować, jak te dziady! Do tego nas się sprowadza, żeby nasze gospodarstwa padły. Żadne gałęzie produkcji ani roślinna, ani zwierzęca nie dają nam dochodu, który by nas zadowalał. Zabiera nam się dopłaty. W gospodarstwach liczących 300 ha możemy skorzystać z jednego ekoschematu, bo wykluczają się punkty. Tak naprawdę w tym roku będziemy mieli o 1/3 dopłat mniej! – tłumaczył Barna. Apel rolników do ministra SiekierskiegoStanisław Barna wzywał rolników do udziału w protestach i radził, by nie czekali aż ktoś załatwi sprawę za nich, a ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi radził, by wziął się do roboty. – Jeśli nie będziecie walczyć za siebie to nikt tego za was nie załatwi! Dziękuję i Szczęść Wam Boże za determinację i pokazanie siły dzisiaj. Niech rządzący widzą, a minister Siekierski weźmie się w końcu do roboty, bo półtora roku z nami rozmawia, mówi, że przygotuje stanowisko, ale niech w końcu przyjedzie do Zachodniopomorskiego i porozmawia – apelował Barna. Przejazd rolników przed Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki Delegatury w Koszalinie ma potrwać ok. 1,5 godz. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz, Anna Arabska
|












