| "Nie mam za co żyć", "Ile można czekać?". Czy znów czekają nas protesty rolników?
- Ile można czekać? - mówi w TOK FM rolnik, który straty w owocach oszacował na 90 procent. - Zawsze uważałem, że trzeba się stanowczo upominać o swoje - wyznaje Antoni Skura. Wiceprezes Lubeskiej Izby Rolniczej nie wyklucza, że jesienią możemy się spodziewać "dosyć zdecydowanych" wystąpień rolników.
Protesty rolników. Będzie powtórka?Przed rokiem mieliśmy do czynienia z dużymi protestami rolniczymi w całej Polsce. Rolnicy domagali się m.in. zawieszenia zapisów Zielonego Ładu. - Sprawa częściowo została załatwiona, ale tylko częściowo. Dalej nie wiemy, na czym stoimy. Unia Europejska z Zielonego Ładu się przecież nie wycofała. Poza tym dalej wielu rolników jest w dramatycznej sytuacji finansowej, niektórzy sprzedają ziemię i przestają ją uprawiać, bo nie widzą nadziei. Dlatego część z nas myśli, czy jesienią, po zakończeniu prac w polu, znów nie zacząć jakiejś akcji protestacyjnej - mówi pan Wojciech z Zamojszczyzny. - Zawsze uważałem, że trzeba się stanowczo upominać o swoje, zresztą mam za sobą długi dorobek związkowy. Co jesienią? Zanosi się na to, że będą dosyć zdecydowane wystąpienia rolników. Czy to będą protesty, czy jakaś inna forma? W tej chwili jeszcze tego nie powiem, ale rolnicy zaczynają być zaniepokojeni tym, co się będzie działo dalej. Bo trzeba mieć dochody, by móc inwestować, podejmować decyzje, kupować nawozy. A część rolników tych dochodów nie ma - mówi w TOK FM Antoni Skura, wiceprezes Lubeskiej Izby Rolniczej. Jak tłumaczy, rolnicy narzekają m.in. na niskie ceny zbóż. - Jestem po kilku dożynkach, na których spotykałem się z rolnikami i rozmawialiśmy. I okazuje się, że na chwilę obecną jeśli chodzi o zboże, to rolnicy sprzedają tylko to, co muszą. Sprzedają wyłącznie to, co nie mieści się im w ich magazynach. A resztę produkcji trzymają i czekają na wyższe ceny. Na przykład analitycy mówili, że pszenicy konsumpcyjnej na rynku jest mało i będzie na nią duże zapotrzebowanie, a okazuje się, że jej cena spada. To dziwi wielu z nas - mówi Skura."Ceny nas nie rozpieszczają"Na ceny zwraca też uwagę w rozmowie z TOK FM Marcin Sobczuk, prezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego. Jak mówi, na zbiory nie narzeka, bo plony są dobre, a miejscami nawet bardzo dobre. Ale cena w skupach zbóż jest daleko niewystarczająca. - Ceny nas nie rozpieszczają, bo są fatalne. Pszenica paszowa to jest około 700 zł. Gdyby chcieć ją na szybko sprzedać, to wróciliśmy się 20 lat - bo wtedy były takie ceny. Pszenica jakościowa - tu cena jest trochę lepsza, bo nawet do 900 zł za tonę, ale bardzo trudno taką cenę osiągnąć, bo plony są duże, ale jakość zboża - jest w dużej części kiepska, brak wystarczającej ilości białka czy glutenu, a wtedy sprzedaje się jako pszenicę paszową - tłumaczy nasz rozmówca. Na Zamojszczyźnie rolnikom dała się też we znaki ostatnia ulewa sprzed kilku dni - tzw. powódź błyskawiczna, która spowodowała, że miejscami w okolicach Zamościa spadło 140 litrów wody w ciągu dwóch godzin. - Zniszczyło nam uprawę rzepaku, na części pól. Niektórzy rolnicy jeszcze liczą, że coś z tego rzepaku będzie, ale ja nie mam już złudzeń - mówi pan Michał spod Zamościa. Ulewa najbardziej dała się we znaki w takich miejscowościach jak Żdanów, Lipsko, Białowola, Zarzecze. - Znam przypadki, gdzie kukurydza została dosłownie zrównana z ziemią, więc rolnicy mają problem, żeby zebrać ją na kiszonkę - mówi Marcin Sobczuk. Trwa szacowanie strat po przejściu ulewnego deszczu i gradu. |
| Rolnicy wznowią protesty? Napływ produktów rolno-spożywczych z Ukrainy wciąż rujnuje polski rynek Rolnicy nie wykluczają, że po zakończeniu prac polowych wznowią protesty. Napływ produktów rolno-spożywczych z Ukrainy rujnuje między innymi rynek owoców miękkich. Znaczące spadki cen na skupach odnotowano na skupach malin.
Get YouTube Transcripts
|







