Sąd Najwyższy dokonał oględzin kart do głosowania z OKW nr 4 w Staszowie oraz OKW nr 1 w Magnuszewie w celu ustalenia liczby ważnie oddanych głosów na poszczególnych kandydatów na urząd Prezydenta RP
Sąd nie może dokonać weryfikacji liczenia głosów oddanych na kandydatów,
bo nie ma zabezpieczenia dowodowego na to, że "oględziny" kart do głosowania dokonywane przez sąd, są tożsame z kartami, które liczyła OKW.
To z prostego powodu, że sąd nie może założyć, że karty te są tożsame i niezamanipulowane przez osoby trzecie.
Istnieje bowiem duża przestrzeń czasowa i materialna między oddaniem kart przez OKW do jakiegoś przechowania, a otrzymania takich kart przez sąd.
Występuje tu drastyczny stan braku zabezpieczenia dowodowego i sąd — faktycznie — nie ma nic do badania
(w przedmiocie zasadniczym sporu), nie może zatem nic orzekać.
Te "oględziny" kompromitują jedynie polskie sądownictwo w całości, a nawet i szeroko rozumianą palestrę,
bo tam nikt nie protestuje, wykazując nieprawidłowość takiego postępowania dowodowego.
Pisaliśmy już, że karty utraciły wartość dowodową w sensie autentyczności wpisów na tych kartach, a także w sensie tożsamości materiałowej kart oględzin i kart sprawdzanych przez OKW.
Żenada, tacy prawnicy decydują o systemie prawnym w Polsce.
Red. Gazeta Warszawska
+
Komunikaty o sprawach
- Tytuł:
- Sąd Najwyższy dokonał oględzin kart do głosowania z OKW nr 4 w St.