ROLNICZKA KTÓREJ WYRWANO MIKROFON NA PROTEŚCIE, O POROZUMIENIU
Tytuł: Gaude Mater Polonia
Muzyka i słowa: Wincenty z Kielczy
Jest polskim, średniowiecznym hymnem łacińskim (hymnem nieszpornym) i jednym z najstarszych liryków polsko – łacińskich, skomponowanym na melodię chorału gregoriańskiego „Oh salutaris Hostia”, z okazji translacji (procedura poprzedzająca kanonizację) Stanisława ze Szczepanowa w 1253 roku. Autorem jest pochodzący z rodziny rycerskiej na Opolszczyźnie, dominikanin i kanonik krakowski, Wincenty z Kielczy. Pieśń ta była częścią rymowanego oficjum „Historia gloriosissimi Stanislai”. W czasach ostatnich koronowanych Piastów pełnił rolę hymnu królewskiego.
Protest rozpoczął się ok. 11 na placu Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki. Stamtąd rolnicy przemaszerowali przed siedzibę Prezesa Rady Ministrów. „Jesteśmy jak wojsko. W końcu chłopi zrozumieli, że mamy w tym kraju władzę” – mówią protestujący. Domagają się zniesienia przepisów Zielonego Ładu oraz uszczelnienia granic przed napływem produktów rolno-spożywczych spoza UE.
Z placu Defilad rolnicy ruszyli ulicami stolicy w kierunku Sejmu. Przed wymarszem protestujący odśpiewali hymn. Wcześniej odpalali petardy, używali syren, rozpalili też kilka niewielkich ognisk z ubrań ochronnych. Protestujący niosą transparenty, m.in. „My rolnicy – wolni Polacy zielonemu szaleństwu mówimy stop”, „Ja nie przetrwam Zielonego Ładu”, „Rolnik żywi, rolnik broni i głupotę tą przegoni”, „Krajowa żywność = bezpieczeństwo”.
„Organizatorzy zgłosili zgromadzenie na 10 tys. uczestników i zapewniają, że przemarsz będzie pokojowy i pieszy, ponieważ do Warszawy nie można wjeżdżać pojazdami rolniczymi. Zakończenie zgromadzenia planowane jest około godz. 15” – poinformował stołeczny ratusz.
Rolnicy nie wjadą już do Warszawy ciągnikami. Na rogatkach miasta pojawiły się nowe znaki drogowe, które tego zakazują. Stanęły między innymi w podwarszawskim Zakręcie, gdzie niespełna dwa tygodnie temu policja zatrzymała kolumnę traktorów jadących protestować w stolicy.
„Wyłapcie proroków Baala. Niech żaden z nich nie umknie”.
Gdy wyłapali ich, Eliasz poprowadził ich do zimowego potoku Kiszon i tam ich zabił.”
Król. I 18:40
W miejsce zbiega z Warszawy hitlerowca Donalda Tuska i równie groteskowego ministra rolnictwa Siekierskiego, sprawy rolnicze wziął w swoje ręce marszałek Szymku Hołownia - niedoszły spowiednik.
Większej groteski nie można sobie wyobrazić, no, chyba że do wysłuchania żali chłopskich przystąpiłby kolejny intelektualista Trzaskowski.
To w sytuacji, kiedy to ta „kadra” strajkujących rolników poszła na salony do Sejmu, a reszta protestujących została na ulicy, bo takich tłumów nie dałoby się zmieścić na sejmowym parkingu, a nie mówiąc o przedpokojach pańskich.
Ta delegacja rolników z bezzębnym Izdebskim bardzo przypomina korupcję komitetów Solidarności, kiedy to towarzysze partyjni skuteczne korumpowali związkowców wspólną kawą i piciem wódki.
W ten tani sposób szybko przejęto całe kierownictw tamtego związku, który skończył, tak jak skończył.
Mamy pesymistyczne pytania:
Kto i dlaczego wybrał tych przedstawicieli:
- Pod względem składu osobowego.
- Jakie tematy miałyby być poruszone, a jakie żądania przedłożone oraz jakim trybem.
- Po co było iść do akurat tego błazna Hołownii, bo co on sobą reprezentuje?
Jak tylko zdobędziemy nazwiska tych delegatów, to je opublikujemy.
Spuszczanie powietrza z tego balona protestów już się rozpoczęło. Chłopi zmęczeni i wykosztowani niepotrzebną podróżą do Warszawy, wrócą do siebie z niczym.