Zygmunt Klukowski
TADEUSZ KLUKOWSKI adoptowany syn Zygmunta, urodził się 15 maja 1931 r. w Szczebrzeszynie. Większość czasu jego nauki w szkole powszechnej przypada na lata okupacji W latach 1944-1947 był uczniem reaktywowanego gimnazjum w Szczebrzeszynie i tu uzyskał tzw. małą maturę. Jako zaangażowany harcerz przez większość tego okresu pełnił funkcję przybocznego szkolnej drużyny Z.H.P. Pełne wykształcenie średnie otrzymał w 1949r. w Zamościu. Tu również angażował się w działalność harcerską, jednak ze względu na zmienione warunki polityczne były to organizacje uznawane za tajne, a mianowicie ''Szara Brać'', a następnie ''Konspiracyjne Oddziały Skautowe''. Po zdaniu matury przez kilka miesięcy studiował prawo na lubelskim U.M.C.S. Studia ze względów osobistych przerwał po kilku miesiącach przenosząc się do Warszawy. W marcu 1952r. przystąpił do para harcerskiej tajnej organizacji ''Kraj''. Aresztowany przez UB. 2 lipca tegoż roku następnie skazany przez Sad Wojskowy w Warszawie wyrokiem z dn. 1 grudnia 1952r. na śmierć. Wyrok wykonano w czerwcu (prawdopodobnie 16). Miejsce spoczynku nieznane (zapewne Służewiec).
Leszek Kołakowski
„Rozmawiał ze mną na najważniejsze tematy”
TOMASZ POTKAJ
Nie lubi postmodernizmu i poważnych dyskusji o filozofii. Kocha malarstwo hiszpańskie, lubi czerwonego burgunda i kameralną rozmowę w gronie przyjaciół. Nigdy nie pisał dziennika, unika odpowiedzi na pytania dotyczące własnej biografii. Ale w tym pokoleniu w ogóle niechętnie mówi się o swojej biografii.
Marian Przełęcki, emerytowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego, do dziś pamięta temat wykładu, choć wysłuchał go równo 57 lat temu. Na nowo otwartym Uniwersytecie Łódzkim, w sali w budynku przy ulicy Składowej, Maria Ossowska mówiła o normach i ocenach moralnych. Pamięta też niektórych kolegów, studentów pierwszego roku filozofii, którzy zasiedli w ławkach w pierwszych dniach października 1945 roku: Klemens Szaniawski, Ija de Lazari (później Pawłowska) i on: Leszek Kołakowski.
Jędrzej Giertych: Kulisy Powstania Listopadowego
Poniżej publikujemy fragment z książki Jędrzeja Giertycha pt. „Kulisy Powstania Listopadowego” – Londyn 1965 wyd. Kurytyba. Tytuł fragmentu pochodzi z Gazety Warszawskiej.
Jak wiemy autor należał do Stronnictwa Narodowego. SN było nie tylko krytyczne w stosunku do do powstań, ale i wręcz zwalczało ducha „zrywów powstańczych” - jako powstań skazanych na przegraną. To tak dalece, że odżegnywano się nawet od treści słów Mazurka Dąbrowskiego – „to nie jest nasz hymn”.
Okazja do tej publikacji jest podwójna:
- Kolejna rocznica Powstania
- Wypowiedzi Prezydenta Andrzeja Dudy na temat tego wielkiego nieszczęścia, jakim było Powstanie Listopadowe.
Napiszmy parę zdań nt. drugiego punktu tj.- wypowiedzi Prezydenta w sprawie Powstania.
Jedrzej Giertych: SKĄD SIĘ WZIĘŁY KADRY ARMII KRAJOWEJ?
Nowojorski „Nowy Dziennik”, będący jednym z czołowych wydawnictw, reprezentujących dziś kierunek polityczny piłsudczykowski, w artykuliku w rubryce listów do redakcji w dniu 7 sierpnia 1981 roku polemizuje z poglądem moim, oraz mecenasa Korbońskiezo, że organizacja podziemna w Polsce w czasie ubiegłej wojny, nosząca najpierw nazwę ZWZ, a potem AK, była w istocie narzędziem politycznym obozu sanacyjnego i była kierowana przez przedwojenny wywiad wojskowy („dwójkę”). „Jędrzej Giertych nazywa (. . .) Armię Krajową wojskiem sanacyjnym i twierdzi, że gdyby nie Narodowa Organizacja Wojskowa, Armia Krajowa byłaby niczym”’.
J. Dobraczyński: A to jest zwycięzca. Cz.2.
CZĘŚĆ DRUGA
- HOŁOWIŃSKI
Zgłaszając się do seminarium w Żytomierzu Feliński miał dwadzieścia dziewięć lat.
Diecezją łucko-żytomierską zarządzał biskup Kasper Borowski. Człowiek mądry i wykształcony, mający jednak opinię zbyt ulegającego władzy. Rzeczywiście w zewnętrznym postępowaniu Borowskiego zdarzało się zbyt wiele manifestacyjnego wiernopoddaństwa. Były to jednak akcenty zrodzone z przekonania, że „tylko kadząc rządowi można coś zrobić dla Kościoła”. Potem biskup Borowski, pod wpływem świątobliwego księdza Wiktora Ożarowskiego, którego uczynił swoim spowiednikiem i doradcą, uznał niewłaściwość swojego postępowania i bez narady z Ożarowskim niczego nie podejmował.