FR. RAWITA-GAWROŃSKI KOZACZYZNA UKRAINNA W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ DO KOŃCA XV||| WIEKU

Article Index

Polscy komisarze przybyli pod Hadziacz. Chmielnicki grał jeszcze komedję wierności carowi. Wyhowski musiał od­kryć karty. Bienicwski piękną mową powitał powrót Koza­ków do ojczyzny; słuchając go, Kozacy i czerń powtarzali: „harazdo howoryt’", „z neba orator". Pertraktacje trwały długo. Zachęty z obu stron do zgody nie brakło. Tetera za­chęcał: „zgódźmy się, mołojcy, z'Lachami". Podpisano wre­szcie ugodę, z którą Tetera i Kowalewski wyjechali do Króla po aprobację. Niezbyt gładko przyjęto deklarację kozacką — nie podobały się ustępy dotyczące zniesienia unji, powierza­nie urzędów wojewódzkich wyłącznie szlachcie ritus graeci i inne punkty. Po Nowym roku 1659 wyjechał znowu Bie- niewski do Wyhowskiego ,,po reformę". Rozpoczęły się zno­wu kontrowersje. Ażeby temu koniec położyć, Wyhowski oświadczył, że zrzeka się buławy. To wywołało pewne za­mieszanie, ale skończyło się na tern, że starszyzna i czerń przyjęli umowę, która rozpoczęta w obozie pod Hadziaczem w roku 1658, przyjęta została przez Sejm w roku 1659 i do konstytucji wpisana pod tytułem „Komisja Hadziacka".

Streszczała się ona w następujących punktach:

  1. Zastrzeżono zupełną tolerancję religji greckiej z jej prerogatywami i sprawami, moc erygowania nowych cerkwi, utrzymywania już ufundowanych. Szerzenie się unji było powstrzymane w ten sposób, że w dobrach duchownych, kró­lewskich i dziedzicznych nie wolno było budować cerkwi i monasterów unickich. IZastrzegała się także zupełna wol­ność wyznania rzymskiego w Woj-ach Kijowskiem, Bracław- skiem i Czernihowskiem. Metropolita Kijowski wraz z czte­rema władykami: łuckim, lwowskim, przemyślskim i chełm­skim, jakoteż ścisławskim mieli zasiadać w sejmie według własnego porządku.
  2. W Woj-twie Kijowskiem dygnitarstwa senatorskie będą rozdawane tylko szlachcie ritus graeci, w Woj-ach zaś Bracławskiem i Czernihowskiem alternatą nadawane będą.
  3. W Kijowie ma być erygowana Akademja z prero­gatywami i wolnościami takiemi, jakie posiada Akademja Krakowska z zastrzeżeniem, ażeby w tej Akademji nie było profesorów wyznania arjaóskiego, kalwińskiego i luterskiego. Drugą Akademję pozwala się erygować w miejscu stosownem na tych samych prawach, co kijowska.
  4. Innym narodowościom zastrzega się prawa i wol­ności, jakich używały przed wojną.
  5. Wojska Zaporoskiego ma być 30 tys., albo „jako hetman zaporoski na rejestrze poda". Zaciągowego zaś ma być 10 tys. także pod władzą hetmana. Konsystencja wojska ma być w tych samych miejscowościach, gdzie bywała przed wojną. Wszelkie prerogatywy, wolności i zwyczaje dawne potwierdza się. Panowie dziedziczni, dzierżawcy, starostowie, słudzy ich i urzędnicy nie mają pobierać żadnych podatków z tutorów kozackich, wsi, miasteczek i domów; jako ludzie rycerscy wolni będą od myt i ceł. Wolni będą od wszel­kich sądów Starostów, dzierżawców, panów, lecz podlegać jedynie jurysdykcji hetmana.
  6. Z każdego pułku ma być stu nobilitowanych Kozaków.
  7. Wojska polskie, litewskie albo cudzoziemskie nie mogą być wprowadzane w granice Woj-dztw Kijowskiego, Bracławskiego i Czernihowskiego; wojska zaś pieniężne, bę­dące pod ordynansem hetmana „wojsk ruskich" w dobrach królewskich i duchownych chleb pobierać będą za pozwole­niem hetmana.
  8. Hetman Wojska Zaporoskiego otrzymuje tytuł „het­mana wojsk Ruskich" i pierwszego senatora w Woj-ach Ki- jowskiem, Bracławskiem i Czernihowskiem. Po śmierci het­mana wojsko wybiera czterech elektów, nie wyłączając braci hetmana, a Król potwierdza jednego.
  9. Dla bicia pieniędzy ma być mennica w Kijowie lub innem miejscu, a na pieniądzach ma być wybijana osoba królewska.
  10. Oba narody przeciw każdemu nieprzyjacielowi mają wspólną radę i wspólne siły.
  11. Wszystkie trzy narody starać się mają, ażeby Rzplta miała wolną nawigację na Czarnem morzu.
  12. Gdyby Car moskiewski prowincji zabranych zwró­cić nie chciał, wojna ma się prowadzić wspólnemi siłami.
  13. Wszelkie dobra obywateli, którzy się z wojskiem zaporoskiem wiązali, a teraz do Ojczyzny wracają, mają być zwrócone, jeśli były skonfiskowane; jeśli służyli w wojsku polskiem, zasługi ich będą skompensowane i zapłacone.
  14. Od chwili podpisania umowy hetman Zaporoski od­stępuje wszelkich protekcji obcych państw i na przyszłość wiązać się nie ma.
  15. Legacji postronnych przyjmować nie będzie, a gdyby były, odsyłać ma do Króla.
  16. Wszyscy obywatele, tak duchowni jak i świeccy, mogą wrócić do swoich dóbr i siedzib. Czas powrotu i re- indukcji oznaczony będzie po porozumieniu z hetmanem W. Z.
  17. Dla sądzenia spraw kryminalnych jak i potocznych ma być osobny trybuna! „według porządku jaki sami sobie uformują".
  18. Ponieważ Hetman i W. Z., wyrzekając się obcych protekcji „wracają jako wolni do wolnych, równi do równych, zacni do zacnych", przeto Rzplta pozwala narodowi ruskiemu mieć pieczętarzy, Marszałków i Podskarbich cum dignitate senatoria i inne urzędy zaprzysiężone. Tym urzędom będzie przysługiwać prawo prezenty na gracje duchowne i świeckie.
  19. Zastrzeżono powszechną amnestję dla wszystkich o najazdy, zabójstwa, szkody poczynione w czasie zamiesza­nia wewnętrznego.
  20. Gdyby przyszło-między Rzpltą i W. X. Litewskiem, a Carem moskiewskim do zawarcia paktów, ma być zastrze­żony honor i nietykalność Hetmana zaporoskiego dzisiejszego.

Takie były podstawy nowego układu między Rzpltą pol­ską a Kozaczyzną, występującą już w imieniu narodu ruskiego, jako jego polityczna przedstawicielka.

Ugoda hadziacka była rozwinięciem tych autonomicznych idei, które świtały już w głowie Chmielnickiego w formie bardzo niewyraźnej — rozgraniczenia się województwami i są­downictwa kozackiego. W jego pomysłach występowała je­szcze Kozaczyzna jako odrębna całość, nienaruszalna w swoich niby przywilejach i prawach zwyczajowych, a zawisłość lenna na wzór Wołoszczyzny przedstawiała mu się jako ideał nie­omal. Pomysły te jednak były nierozwinięte i bardo wązko pojmowane—z punktu tylko interesów kozackich. Poddanie się Moskwie było poddaniem się Kozacz.yzny i kozaków o au- tonomji bardzo ograniczonej i zależnej od centralizmu mo­skiewskiego.

Szerzej i głębiej pojętą została Ugoda Hadziacka, w któ­rej po raz pierwszy występuje „naród ruski", którego repre­zentację i zastępstwo bierze na siebie Kozaczyzna. Jakkol­wiek są tu niejasności, szczególnie co do granic, które mogły dawać powód do kontrowersji, ale objęta jest całość intere­sów narodowych: jego reprezentacja, administracja, sądow­nictwo, szkolnictwo, sprawy cerkiewne, wojsko i wreszcie wspólna polityka, wspólne z Rzpltą przedstawicielstwo pań­stwowe i wspólny Sejm. Są to więc w znacznym stopniu te same zasady, które wytworzyły unję Litwy z Polską. Mówiąc inaczej, była to wytyczna droga na wspólną przyszłość, a nawet pewnego rodzaju federacja trzech państw: Polski, Litwy i Rusi.

Na nieszczęście współczesne społeczeństwo ruskie nie posiadało, po za duchowieństwem, tyle dojrzałej politycznie inteligencji, któraby rozumiała doniosłość aktu Hadziackiego i korzystała z niego w interesie rozwoju narodowego. Ta zaś garstka inteligencji i Starszyzna wojskowa, jaka kierunek spraw ruskich w ręku swojem miała, bałamucona przekupst­wem i intrygami Moskwy, zamiast stać się czynnikiem zjed­noczenia, stała się punktem wyjścia nowych zatargów wew­nętrznych i nowych nieszczęść. Przyczyniał się do tego także niespokojny duch Kozaczyzny i Starszyzny kozackiej wśród której ambicje brały górę nad interesem narodowym.

To też ledwie Ugoda Hadziacka zawartą została, rozdwo­jenie, które już się było zaznaczyło za Puszkara, przybrało szersze rozmiary. Moskwa jak się należało spodziewać, nie uznała Ugody Hadziackiej ani hetmaństwa Wyhowskiego. Przeciwnie, uważając go za zdrajcę, wysunęła kandydaturę na hetmana najmłodszego syna Bohdanowego Juryszki, mło­dzieńca o słabej inteligencji i miękkiej woli. W ten sposób Kozaczyzna na kilka lat jeszcze przed traktatem Andruszow- skim miała dwóch hetmanów kozackich — polskiego i mo­skiewskiego.

Mimo kilku ludzi przychylnych ze Starszyzny, Wyhow- ski nie miał miru wśród kozaków. Jedni uważali go za „Lacha", drudzy za „Litwina". Stary Chmielnicki z całym swoim nierządem życiowym, był ideałem kozackim, nic dziw­nego przeto, że sympatje wojska zwracały się do ostatniej gałązki Bohdanowej — do Juryszka. Rozpoczęło się od rzezi Polaków za Dnieprem. Wyhowski wiedział co to znaczy i począł skupiać siły swoje pod Białą-Cerkwią, i pod Herma- manówką zwołał Radę czerniecką, chcąc im wyjaśnić punkta Hadziackie, ale powstała taka burza przeciwko niemu, że ledwie umknął. Wojsko kozackie prosiło hetmana W. K. aby namawiał Wyhowskiego, żeby urząd hetmański złożył. Zdecy­dował się na to pod warunkiem, że W. Z. trwać będzie w wierności Rzpltej. Rada czerniecką wręczyła buńczuk i bu­ławę Juryszce. Nie długo odgrywał on rolę „wiernego sługi J. K. Mości" i swawolników na Zadnieprzu obiecał śmiercią pokarać (4 września 1659). Moskwa, uważając „Ukrainę'* za przynależną do państa swego, broniła tego prawa intrygą i orężem. Przybyły z wojskiem w końcu września do Pere- jasławia Trubecki, listownie namawiał Juryszkę do powrotu „pod Cara". Znalazł się na rozdrożu — ledwie jedną przysięgę złożył, namawiano do drugiej. Ścierające się w Kozaczyźnie prądy moskiewskie i polskie przeważyły na stronę Moskwy. Już l-go października zjawiła się deputacja u Trubeckiego z Piotrem Doroszenkiem na czele, która ofiarowała poddanie się Moskwie Juryszka i przywiozła propozycje kozackie z 14 punktów ułożone. W znacznej części były one wzo­rowane na Ugodzie Hadziackiej, ale zawierały inne dodatki: aby wojewodowie byli tylko w Kijowie, a hetmanowi aby wolno było przyjmować posłów cudzoziemskich, a Carowi po­syłać tylko kopje listów, aby przy zawieraniu pokoju z ościen- nemi państwami uczestniczyli komisarze kozaccy.

Przy zamianie amanatów Juryszko zgodził się przyje­chać do Perejasławia, gdzie miała się odbyć formalność wy­boru hetmana. Zjechali z carskiego polecenia Wasyl Szere- metjew, Grzegorz Romodanowski i inni. Od wojewodów car­skich nie chciał odstąpić Trubecki. Cofnąć się było trudno. 17 października wybrano tedy hetmanem obu połów Ukrainy Juryszkę Chmielnickiego. Zamiast przywiezionych 14 punk­tów, odczytano zupełnie inne. Kozacy gadali co chcieli, a Mo­skwa robiła swoje. Narzucono przeto wojewodów carskich; wojsko nie może zmienić hetmana bez carskiego pozwolenia; hetman nie ma prawa bez rady stanowić Starszyzny ani usu­wać; Jana Wyhowskiego z całą rodziną mają wydać Carowi, Starszyzny karać śmiercią hetman nie ma prawa. Rada czer- niecka postanowiła: „tak ma być, jak napisano". Artykuły te osłabiały władzę hetmańską, a podnosiły znaczenie czerni ko­zackiej, i przy pomocy wojewodów, osadzonych w większych miastach ukrainnycb, Moskwa miała większą kontrolę i czuj­ność. Po wyborze Juryszka posłowie kozaccy powieźli swoje „statje" do Moskwy, w których pominięte były wszystkie po­stulaty kulturalnego rozwoju narodu—jedna strona nie umiała tego ocenić, druga nie miała potrzeby zwracać na nie uwagę. „Statje" Juryszki gwarantowały, bodaj na piśmie, autonomję stanową Kozaków.

Moralny nastrój społeczeństwa kozackiego był fatalny;

niezadowolenie z jednej i drugiej strony, z Moskwy i Polski; zwolennicy obu państw intrygowali i kłócili się ze sobą, czę­sto orężnie walcząc; duchowieństwo zajęło stanowisko wy­czekujące i milczące; inteligencja znikła lub zbliżyła się da Polski, widząc niemożliwość pracowania dla własnego społe­czeństwa. Szeremetjew, niby broniąc Ukrainy, kręcił się z wojskiem między Kijowem a Barem, i rabował gdzie mógł i kogo mógł. Odpór Wyhowskiego był słaby.

Wobec wyboru Juryszki na hetmana niby obu połów Ukrainy, Wyhowski zeszedł do roli wojewody kijowskiego. W otoczeniu Juryszki nastrój był niewyraźny. Odzywały się głosy za powrotem do Polski, ale Moskwa przysposabiała się do nowej kampanji przeciwko Rzpltej. Nowy hetman w gru­dniu J 659 roku już był rozesłał uniwersały, aby wojsko ku­piło się, ale sam siedział w Czehryniu bezczynnie. Wojny niby nie było, ale było szarpanie się Kozaków między sobą. W takich okolicznościach Bieniewski rozpoczął znowu akcję pojednania i odciągnięcia Juryszki od Moskwy. Kowalewski, asawuł Cbmielniczenka, zapraszał Bieniewskiego do Czehry- nia, ale przezorny kasztelan wołyński nie dał się wciągnąć w pułapkę. Wszyscy byli ze wszystkich niezadowoleni. Wy­howski skarżył'się na Juryszkę, Juryszko na Wyhowskiego.

Mimo wszystko, na radzie pod Kudaczkiem zdecydowana (7 lipca s. s. 1659) wyruszyć przeciwko Rzpltej. Kozaków miało być 10 tys., zaporożców z Sirkiem 5000, Szeremetjew miał mieć 60 tysięcy, inni redukowali tę liczbę do 40 tys. Szere­metjew groźnie wykrzykiwał, że nie tylko Wołyń podbije, ale przepędzi Polaków za Wisłę. W takim rycerskim nastroju wyruszył na Lubar. Hetman W. K. i Woj-da Krakowski po­ciągnął ku Ożohowcom na Wołyń, na spotkanie nieprzyja­ciela, w stronę Cudnowa. Zdecydowano uderzyć na Moskwę, zanim się okopie. Szeremetjew unikał bitwy, czekając na przyjście Chmielnickiego, który zgoła nie spieszył się. Sze­remetjew posuwał się taborem, szarpany przez Polaków, do­tarł do Cudnowa, miasteczko zapalił, a żywnością zgroma­dzoną tam odżywił trochę zgłodniałe wojsko. Juryszko nie przychodził, ale zaręczał, że „odstąpi Cara dopiero wtenczas, gdy duszy w jego ciele nie będzie*'. Nie tak to było groźne i stanowcze, jak się zdawało. Marszałek Jerzy Lubomirski z częścią wojska posunął się naprzeciwko Chmielnickiemu

 

i zetknął się z nim pod Słobodyszczami, uderzył na obóz ko­zacki i opanował go. Kozacy, wytrawni pomocnicy starego Chmielą, bronili się z beznadziejną rozpaczą. Juryszko stra­cił głowę, co mu bez trudu przyszło i obiecywał, gdy wyj­dzie z nieszczęścia—mnichem raczej woli być, niż hetmanem kozackim. Postanowiono, jak zwykle w razach krytycznych, prosić o miłosierdzie. Wysłano Doroszenkę, który oświad­czył, że Chmielnicki nie przeciwko Lachom występuje, lecz idzie, aby połączyć się z Cieciurą i uderzyć na Moskali.

Szeremetjew, dowiedziawszy się o rozbiciu Chmielnic­kiego, ruszył się z taborem ku Piątkom, ale zaatakowany, po odważnym oporze, poddać się musiał. Obóz jego zrabo­wano. Z karety wodza moskiewskiego czerwone złote czap­kami brano. Wojsko poddało się, złożyło broń wszelką. Sa­mych dział było 24. lO-go listopada zakończyła się osta­tecznie kampanja Cudnowska.

Juryszko zobowiązał się wysłać uniwersały do wojska Zaporoskiego, aby wracali do poddaństwa Rzpltej, aby lud­ność zwoziła żywność do obozu polskiego za zapłatą, dwa pułki kozackie miały być stale przy wojsku koronnem. „Pun­kty umowy z wojskiem Zaporoskiem“ zawierały prawie wszyst­kie warunki Ugody Hadziackiej, z wyłączeniem wszakże pun­któw, dotyczących Księstwa Ruskiego, które pozostawiono do decyzji Króla. Dodano warunki wspólnej walki z Moska­lami. Warunki te, ułożone pod Cudnowem 17 października 1660 roku, zostały nazajutrz zaprzysiężone przez obu hetma­nów i Juryszkę.

Usunięcie warunków, dotyczących Księstwa Ruskiego, było błędem politycznym. Jakkolwiek w danej chwili spo­łeczeństwo kozackie nie wykazywało zgoła zdolności ocenie­nia tego warunku dla przyszłości, pozostawienie go jednak byłoby dowodem dobrej woli ze strony Rzpltej, która na ra­zie wyprzedzała dojrzałość polityczną Kozaczyzny, byłaby jednak ze strony polskiej doniosłym atutem w ręku, że zobo­wiązania umie szanować i wypełniać. Przyłączenie się Rusi do Rzpltej na podstawie umowy Hadziackiej byłoby na za­wsze, mimo wszystko, jedyną wielką ideą, zrodzoną z walki Kozaczyzny z Polską i późniejszym walkom Doroszenka ode­brałoby wszelkie pozory słuszności. Ale obie strony nie do­ceniały znaczenia tej idei, każda ze swego punktu widzenia.

Umowę Cudnowską podpisali, między innymi, Piotr Do- roszenko i Michał Hanenko, dwaj późniejsi kandydaci do buławy hetmańskiej.

Zasadniczo więc nastąpił powrót Kozaczyzny 'do Rzpltej, ale do rzeczywistości było jeszcze daleko. Dodać należy, że na kilkunastu starszyzny kozackiej, która, akceptując umowę Cudnowską, decydowała o losie narodu ruskiego, 14 pisać nie umiało.

Warunki poddania się Szeremetjewa były upokarzające wobec butności poprzedniej. Wojska moskiewskie miały być wyprowadzone z Kijowa, Perejasławia, Niżyna, Czernihowa; żołnierze zaś Szeremetjewa bez broni odejść do Kodni, Ko- telni i Powołoczy, gdzie zatrzymać ich miano aż do ewa­kuacji powyższych miast. Broń moskiewska i amunicja miały być odstawione do Putywla i wydane Moskwie po wycofaniu się wojska moskiewskiego z Ukrainy. Szeremetjew ręczył, że woj-owie kijowscy zastosują się do tych warunków, — co oczywiście było niemożliwe.

Zwycięstwo pod Cudnowem miało *duże znaczenie: ła­mało siłę Moskwy, osłabiało moralną ufność w siebie Koza­czyzny, wykazywało przewagę Polski. Ale, jak zwykle, Po­lacy potrafili zwyciężyć, lecz nie potrafili wyzyskać zwy­cięstwa.

Przegrana bitwa, niesnaski i wzajemne intrygi kozackiej Starszyzny zniechęciły Juryszkę, który, nie umiejąc zaradzić temu, postanowił zrzec się hetmaństwa i zawiadomił o tern Bieniewskiego. Kasztelan wołyński zdołał go przekonać, że byłby to krok szkodliwy, bo wywołałby nowe bunty. Ponieważ w wojsku kozackiem intrygował ciągle na rzecz Moskwy pi­sarz wojskowy Gołuchowski, radził go usunąć, a pisarski urząd, odpowiadający godności kanclerza, oddać Pawłowi Teterze, wiernemu—od niedawna-Polsce, który przed uda­niem się do Chmielnickiego był pisarzem w kancelarji Bie­niewskiego. Tak też się stało i Juryszko zatrzymał buławę hetmańską, W ręku tego niedołęgi był to jednak urząd bez władzy.

Nie widząc żadnej powagi, ani siły u hetmana prawo­brzeżnego, wzrastał nieład kozacki na Zadnieprzu. Jako zwo­lennicy Moskwy wystąpili Jakim Somko, płk. Perejasławski i Wasiuta Zołotarenko, płk. Niżyński. W gruncie rzeczy obaj

 

byli pretendentami do buławy hetmańskiej i z życzliwością swoją narzucali się carowi—niby w obronie Ukrainy. W roku 1061 Somko pisał do cara, że ma być na wiosnę Rada ko­zacka i chcą obrać hetmana, a, rozsypując się w pochleb­stwach wierności Moskwie, narzucał się wprost na hetmań- stwo. Car odpisał krótko: „o tern będzie ukaz". Może go to otrzeźwiło nieco i zraziło. Tymczasem Juryszko próbował zdobyć Zadnieprze. W październiku 1661 roku przeprawił się wraz z ordą i Perejasław obiegł. Somko nie tak wrogo zachowywał się jak pisał: z Juryszką porozumiewał się, Pe- rejaslawia nie bronił. Widocznie wahał się, w którą strooę pochylić się. Chmielnicki mimo wszystko Perejasławia nie zdobył, lecz posunął się ku Niżynowi. Pokręciwszy się tro­chę, wrócił do Czehrynia.

Gdy nad Taśminą przesiadywał niedołężny hetman Ju­ryszko Chmielnicki po Słobodyskiej rozprawie, na Zadnieprzu targali się, intrygując Jeden przeciwko drugiemu dwaj pre­tendenci do buławy hetmańskiej Somko i Zołotarenko, na­rzucając się Carowi *ze swoją wiernością i prowadząc kon­szachty niewyraźne z Chmielniczenkiem.

Ażeby osłabić nie tyle wpływ czehryńskiego hetmana na Kozaczyznę wogóle, bo faktycznie wpływ taki nie istniał, lecz stworzyć jakąś przeciwwagę w splocie intryg kozackich, Car w maju 1662 roku wysłał Grzegorza Romodanowskiego, aby zwołał radę kozacką do Przyłuki dla obioru hetmana. Somko, pogodziwszy się z Zołotarenkiem, postawił swoją kan­dydaturę i wybrany został, ale car nie potwierdził wyboru, i buńczuku i buławy mu nie przysłał.

Chmielnicki, pragnąc zaznaczyć swoją władzę i nad le­wobrzeżną Ukrainą, na wiosnę 1602 pod Perejasław wyruszył, ale Romodanowski odparł go ze stratą, wpędziwszy cofają­cych się Kozaków do Dniepru. Rzplta próbowała przenieść akcję wojenną za Dniepr, ale wyprawa pod Kozielsk i Niżyn nie udała się. Wobec ciągłych niepowodzeń i intryg koza­ckich, Juryszko wahać się począł, a Moskwa, spostrzegłszy to, podwoiła wobec niego swoje starania. Chmielnicki sam jednak przerwał te usiłowania. W jesieni 1662 wysłał do Króla Hryćka Leśnickiego z prośbą, ażeby mu Król pozwolił złożyć urząd hetmański, gdyż jest zniechęcony, chory i zruj- ■ nowany podarunkami Teterze, które do miljona złotych wy­nosiły. Trudno było nakłaniać go do zatrzymania dostojeń­stwa^ do którego nie posiadał ani rozumu, ani doświadczenia. Zwołano radę kozacką do Korsunia, przed którą Chmielnicki wytłumaczył się, dlaczego urząd składał. Dalszy ciąg tej rady odbył się już w Czehryniu, gdzie hetmanem został wy­brany Paweł Tetera, żonaty z wdową po Daniłku Wyhowskim,

Pył on jednym z twórców Ugody Hadziackiej, to też natychmiast po wybraniu go hetmanem, wysłał uroczyste poselstwo do Króla z długą supliką, w której o rozmaite ko­zackie pretensje upominał się. powołując się na ugodę z roku 1658, ale już o Księstwie Ruskiem mowy nie było. Zrażony, niewiadomo czem do Rzpltej, wyjechał w kierunku Caro- grodu. Mówiono, że chciał się poddać sułtanowi. Było to możliwe, ale śmierć przerwała intrygi tego groźnego, bo rozumnego warchoła (1665 r.).

Na Zadnieprzu burza kozacka nie uspokoiła się zgoła. Było tam trzech pretendentów: Somko, Zołotarenko i Bezpały, hetman nakaźny, czyli nominowany zastępca hetmana. Żaden z nich, mimo walk i intryg buławy nie otrzymał, ale zjawił się natomiast nowy pretendent Brzuchowiecki, koszowy na Siczy, który przyswoił sobie nowy tytuł „Hetmana Koszo- wego“. Niegdyś pachołek starego Chmielą, człowiek wcale nie wojenny, niewiadomo jakim sposobem został Koszowym, dość, że kiedy Moskwa w czerwcu roku 1663 wyznaczyła w Niżynie zebranie Rady Kozackiej dla obioru hetmana, Brzuchowiecki zjawił się tam z Zaporożcami, pobił wszyst­kich kandydatów i wybrany został hetmanem. Ponieważ Ju- ryszko hetmaństwa zrzekł się, Brzuchowiecki ipso facto miał pretensje do hetmaństwa na całej Ukrainie. Ale takie same pTetensje miał i Tetera. W ten sposób sami Kozacy przy­czynili się do podziału Ukrainy na dwie połowy: polską, pra­wobrzeżną, gdzie hetmanowa! Tetera i moskiewską, lewo­brzeżną, gdzie był hetmanem Brzuchowiecki. Był to niejako wstęp do terytorjalnego podziału kraju, o czem później mowa będzie, dotychczas, to jest do śmierci Bohdana, jednolitego.

Oczywiście wybór Brzuchowieckiego nie mógł być przy­jęty przez Rzpltą bez opozycji. Nie bez współudziału rady Tetery, Król postanowił wkroczyć na Ukrainę lewobrzeżną, ażeby powagą swojej godności oderwać ten kraj od Moskwy. 15 listopada 1663 Król przeszedł Dniepr pod Rżyszczowem.

Pora była najfatalniej wybrana, bo nadchodziły słoty i za­wieje śnieżne późnej jesieni. Dotarłszy do Sośnicy i Głu­chowa, bez rezultatu cofać się począł. Podobno przyczyniły się do tego poważne wieści o buntach na prawobrzeżnej Ukrainie, w których brał jakoby udział Wyhowski, porozu­miewając się z Chmielnickim, który przybrał imię Gedeona,. Tukalskim, awanturnikiem w szacie duchownej, pretendentem do metropolji Kijowskiej; nie otrzymawszy jej, osiadł w Cze- hryniu, w pobliżu Piotra Doroszenka, płka Czehryńskiego; i z Doroszenkiem. Ludzie, których Wyhowski do pośredni­ctwa używał, zeznali tak szczegółowo o jego nielojalności* że zeznaniom ich zaprzeczyć niepodobna, ale Wyhowski w te­stamencie wypierał się zdrady. Może to wynikało z jego po­glądu na pojęcie zdrady. Miał on działać jakoby w interesie Moskwy. Zważywszy jego antagonizm z Teterą — rzecz mo­żliwa.

W tym samym czasie wyjawiły się wichrzenia Chmiel- niczenka, któremu habit mnisi nie przyczynił się do pozbycia się nałogu wichrzenia. Pojmano go i odesłano do Malborga wraz Tukalskim. Z Juryszką-Gedeonem wiąże się także tra­giczny koniec Wyhowskiego. Szedł on do Białej-Cerkwi jakoby dla połączenia się z buntownikami. Regimentarz Ma­chowski, który stał pod Białą-Cerkwią, był powiadomiony o wszystkiem. Gdy tedy Tetera rozbił watahę buntowników. Machowski zaprosił Witowskiego. niby na naradę, areszto­wał go, zwołał sąd wojskowy i, mimo protestów, rozstrzelać kazał.

Bohdan Chmielnicki poddaniem się Moskwie wywołał nie tylko długoletnią wojnę domową, ale i wojnę sąsiadów

  • Ukrainę, a zatem sprowadził największe nieszczęścia, jakie można było sobie wyobrazić. Z chwilą jego śmierci rozpo­częły sie walki ze sobą ambitnych pretendentów do buławy,
  • intrygi Moskwy, która w żaden sposób nie chciała zrzec się tak tłustego kąska ziemi, jakim była Ukraina. Po areszto­waniu Tukalskiego i Juryszki-Gedeona, po śmierci Wyho­wskiego, po usunięciu się z widowni Tetery, zdawało się, że prawobrzeżna Ukraina uspokoi się. Przeciwnie, wystąpili nowi ludzie i nowa polityka. Impulsywnie, bez rozwagi na­stępstw rzucono się w objęcia świata muzułmańskiego, jakby tam można było znaleść opiekę i obronę. Idea poddania sią

Krymowi, a potem Turcji była najwymowniejszem zaprzecze­niem stanowiska obrony chrześcijaństwa, jakie kozacy tak chętnie przypisywali sobie. Ani Tuhaj-bej, ani Islam-Girej nie występowali wcale w roli obrońców prawosławja, ale przeciwnie, byli dręczycielami i największymi wrogami świata chrześcijańskiego. Najprzód jakiś Opara, setnik Medwedo- wski ogłosił się hetmanem pod protektoratem Krymu, a gdy ten okazał się niedogodnym, w lecie 1665 Tatarzy pozbawili go tej godności i aresztowali, wybierając na jego miejsce in­nego obrońcę prawosławja — Piotra Doroszenkę (w sierpniu tegoż roku) płka Czehryńskiego. Znowu tedy na Ukrainie było dwóch hetma­nów: na prawej stro­nie hetman tatarski Doroszenko, na le­wej — hetman mo­skiewski Brzucho- wiecki, a obaj pre­tendowali do hetma- nowania w całej Ukrainie.


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location