Obserwujemy od kilku tygodni zadziwiającą sytuację. Do katolickiego (sic) biskupa, metropolity lubelskiego zwraca się jakieś szemrane ideologicznie towarzystwo ze skargą na kapłana i naukowca katolickiego z żądaniem osądzenia jego wypowiedzi a ksiądz, od ręki, bez sądu i rozpoznania prawdy historycznej, dla pretensji, donosów, kłamstw i poniżających pomówień jest potępiony. To samo spotyka go ze strony władz rzekomej „uczelni”, rzekomej, bo jako ośrodek naukowy zblamowała się ona doszczętnie, gdy zdystansowała się do naukowca, dla pretensji nieuków, a gorzej, kłamców.